Problem z migrantami na Litwie to nie jest jeszcze kryzys 2015 r.

Grupy nielegalnych imigrantów prawie każdego dnia przekraczają granicę litewsko-białoruską. Część polityków mówi o lokalnym kryzysie migracyjnym i oskarża władze Białorusi, że sztucznie kierują potoki uchodźców w stronę Litwy. W następnym tygodniu odbędzie się w tej sprawie nadzwyczajne posiedzenie Sejmu RL.

Viktorija Čmilytė-Nielsen twierdzi, że Litwa ma do czynienia z zorganizowaną migracją
| Fot. Marian Paluszkiewicz

W nocy z wtorku na środę funkcjonariusze litewskiej Straży Granicznej zatrzymali 53 osoby, które nielegalnie próbowały dostać się na Litwę. Zatrzymania dokonano wzdłuż całej granicy litewsko-białoruskiej, ale najwięcej nielegalnych imigrantów zatrzymano w rejonie druskiennickim. W ciągu ostatniego tygodnia pogranicznicy zatrzymali 460 osób. Ogółem w tym roku zatrzymano 1 416 nielegalnych imigrantów. Ta liczba jest kilkanaście razy większa niż w roku poprzednim.

Nadzwyczajne posiedzenie

Litewskie przedstawicielstwo Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR) twierdzi, że na razie nie ma podstaw do porównywania obecnych problemów na granicy litewsko-białoruskiej z procesem migracyjnym w Europie z roku 2015.

– UNHCR odnotowuje znaczny wzrost liczby osób zatrzymanych na terenach graniczących z Białorusią w porównaniu z latami poprzednimi. Obecny wzrost jest nieoczekiwanym wydarzeniem, natomiast władze Litwy wykazują wolę polityczną i koncentrują się na środkach reagowania dotyczących procedur azylu i przyjmowania. Bez odpowiedniej analizy zbyt wcześnie porównywać sytuację na Litwie z kryzysem z 2015 r. – informuje „Kurier Wileński” rzeczniczka prasowa przedstawicielstwa Renata Kulesz.

W miniony piątek rząd Litwy wprowadził stan nadzwyczajny z powodu napływu migrantów. Goszczący w tym czasie z oficjalną wizytą w naszym kraju przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel zapewnił, że „Unia Europejska głośno i jednym głosem potępia presję wywieraną przez wykorzystywanie migrantów. Chcę wyrazić solidarność Unii Europejskiej z Litwą”.

W tym tygodniu, w środę, przewodnicząca Sejmu Viktorija Čmilytė-Nielsen poinformowała, że w sprawie ewentualnego kryzysu migracyjnego w następnym tygodniu odbędzie się niezaplanowane posiedzenie sejmu.

„Trzeba będzie przejrzeć ustawy, na przykład w sprawie skrócenia terminów prośby o azyl, dzięki czemu uda się zapanować i szybciej uporać się z sytuacją” – oświadczyła polityk w rozmowie z rozgłośnią Žinių radijas.

Przewodnicząca Sejmu podkreśliła, że obecna sytuacja na granicy zagraża nie tylko bezpieczeństwu Litwy, ale całej Unii Europejskiej. Dodała, że w obecnej sytuacji nie może być łatwych rozwiązań.

„To jest zorganizowana migracja, to nie są zwykli uchodźcy, którzy chaotycznie biegną przez naszą granicę. To są działania reżimu, który chce zwiększyć presję na nas i Unię Europejską” – podkreśliła Čmilytė-Nielsen, której zdaniem Łukaszenka ostatecznie przestał stosować w walce z Zachodem jakiekolwiek zasady przyjęte w cywilizowanym świecie.

W nocy z wtorku na środę funkcjonariusze litewskiej Straży Granicznej zatrzymali 53 osoby
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Operacja białoruskich służb

Najwięcej nielegalnych imigrantów pochodzi z Iraku, ale są również mieszkańcy Syrii, Iranu oraz innych krajów Azji oraz Afryki. Liczba nielegalnych migrantów zaczęła zwiększać się od początku roku, ale potok najbardziej zintensyfikował się w maju. Jak udało się ustalić mediom, od połowy maja br. do Mińska każdego dnia może przybywać do 1 000 osób z Bagdadu, które później są przerzucane ku litewskiej granicy.

Do stolicy Białorusi Irakijczycy oraz pozostali „uchodźcy” trafiają drogą lotniczą. Z Bagdadu do Mińska samoloty kursują dwa razy w tygodniu. Do 14 maja linie lotnicze Iraqi Airways wykorzystywały samoloty Boeing 737 mieszczące na pokładzie ok. 200 pasażerów, natomiast teraz latają Boeing 777 oraz Boeing 747, które mieszczą od 300 do 600 pasażerów.

Opozycyjnemu kanałowi „Nexta” udało się ustalić, że „pasażerami z Iraku” na terytorium Białorusi opiekuje się spółka Tsentrkurort, którą kieruje jedna z najbardziej zaufanych osób Aleksandra Łukaszenki — Wiktar Szejman. Proces przerzutu nielegalnych migrantów wygląda mniej więcej następująco – z lotniska są transportowani do państwowych hoteli „Belarus” i „Yubileynaya”. Są też kwaterowani w hotelu „Renaissance Marriott Minsk” należącym do rosyjskiego miliardera Michaiła Gucerijewa. Później z hotelu są przewożeni do granicy.

Większe kary

Na razie służby specjalne Litwy ani potwierdziły, ani zanegowały wersji o przerzucaniu przez służby specjalne Białorusi migrantów przez zewnętrzną granicę UE. Jednak sam dyktator, przed kilkoma dniami, pośrednio potwierdził tą wersję.

„Jeśli ktoś myśli, że teraz zamkniemy granicę z Polską, Litwą, Łotwą i Ukrainą i zamienimy się w zbiornik dla uciekinierów z Afganistanu, Iranu, Iraku, Libii, Syrii i Tunezji, to taka osoba co najmniej się myli. Nie będziemy nikogo tu zatrzymywać. Oni przecież nie do nas idą” – powiedział podczas wtorkowej narady prezydent Białorusi.

Dodał, że to właśnie kraje Europy przyczyniły się do chaosu w tych krajach, poprzez ingerencję w wewnętrzne sprawy niezależnych państw.

„To oni de facto unicestwili Afganistan i wyprowadzili stamtąd wojska” – zaznaczył Łukaszenko.

Granica Litwy z Białorusią wynosi 670 km, z których tylko 38 proc. jest monitorowana automatycznie.
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Zmiany w Kodeksie Karnym?

Na razie nie wiadomo, jakie dokładnie kroki zostaną podjęte przez sejm, aby zapanować nad sytuacją. W tym tygodniu członek frakcji socjaldemokratów Linas Jonauskas złożył w sejmie poprawki do Kodeksu Karnego, które przewidują za organizację nielegalnego przerzutu osób przez granicę – karę pozbawienia wolności od lat 10 do 20.

„Osoby zajmujące się nielegalnym przerzucaniem ludzi przez granicę wyrządzają dużą szkodę dla Litwy. (…) Dzisiaj za tego typu działalność grozi kara pozbawienia wolności od lat 4 do 10. Sądzę, że zwiększenie kary z 10 do 20 lat byłoby czytelnym sygnałem, że Litwa nie będzie tolerowała takiej szkodliwej działalności” – uzasadnił zmiany poseł.