Podwójny cel białoruskiej operacji przeciwko Litwie

W tym roku Straż Graniczna zatrzymała 1 700 nielegalnych migrantów
| Fot Marian Paluszkiewicz

Litwa zaostrza prawo antymigracyjne. Od prawie dwóch miesięcy każdego dnia kilkadziesiąt osób próbuje nielegalnie przekroczyć granicę litewsko-białoruską. Pierwszy raz w historii nasz kraj zetknął się ze zjawiskiem, które można nazwać kryzysem migracyjnym.

Funkcjonariusze litewskiej Straży Granicznej w tym roku zatrzymali ponad 1 700 osób, które nielegalnie próbowały przekroczyć litewsko-białoruską granicę. Jest to kilkanaście razy więcej niż w roku poprzednim. Generalnie wszyscy obserwatorzy kryzysu migracyjnego sądzą, że kryzys ma wszelkie znamiona zaplanowanej operacji przez białoruskie służby specjalne.

– Moim zdaniem mamy do czynienia z podwójną operacją. Pierwsza, to ten problem z migrantami, który mamy teraz u siebie. Według władz w Mińsku to jest cena, jaką powinna zapłacić Litwa za swe stanowisko, bo Litwa deklaruje się jako przeciwniczka teraźniejszego reżimu na Białorusi. Ta cena jest na wielu płaszczyznach. Są to straty finansowe oraz dodatkowa praca dla określonych instytucji litewskich. Jest też druga strona tego problemu, tylko o niej mówi się o wiele mniej. I ten problem jest powiązany nie z Białorusią, tylko Rosją. Dla mnie jest czymś oczywistym. Teraz rosyjski wywiad wojskowy po prostu bada naszą granicę i zbiera potrzebne im informacje, które wcześniej trudno było zdobyć – dzieli się spostrzeżeniami z „Kurierem Wileńskim” politolog Marius Laurinavičius, starszy analityk Wileńskiego Instytutu Analizy Politycznej.

Czytaj więcej: Litwa odgrodzi się od Białorusi. Tymczasem granicy pilnuje wojsko

o jest agresja hybrydowa – mówi Agnė Bilotaitė
| Fot Marian Paluszkiewicz

Zmiana prawa

Próbując zapanować nad sytuacją, Sejm Litwy we wtorek (13 czerwca) zaaprobował poprawki do ustaw. Zmiany w ustawodawstwie poparło 99 posłów, a jeden parlamentarzysta wstrzymał się od głosu. Zgodnie z poprawkami osoba, która nielegalnie przekroczyła granicę oraz przebywająca na posterunku Straży Granicznej, strefie tranzytowej lub miejscu tymczasowego pobytu, nie będzie uważana za osobę, która przebywa na terytorium Litwy – dopóki odpowiednie instancje nie wydadzą zgody. Poza tym taka osoba nie będzie mogła swobodnie poruszać się po terytorium Litwy.

W przypadku, kiedy na terytorium Litwy jest ogłoszony stan wojenny, stan wyjątkowy lub sytuacja ekstremalna, to osobę, która nielegalnie przekroczyła granicę, starającą się o azyl lub pobyt stały, będzie można ograniczyć w prawach, a nawet zatrzymać. „To nie jest zwykły kryzys migracyjny. To jest celowa agresja hybrydowa skierowana przeciwko Litwie. Nasze służby specjalne sygnalizują, że może być o wiele większy potok migrantów, dlatego nasze działania do opanowania sytuacji muszą być szybkie, odstraszające oraz spójne” – zapewniała w Sejmie szefowa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Agnė Bilotaitė.

Marius Laurinavičius twierdzi, że nie można odrzucać takiego rozwoju sytuacji.
– Oczywiście, sama Białoruś nie jest w stanie mocno zwiększyć potoku migrantów. Jednak, jeśli do tego procesu dołączy Rosja, to uchodźców może być tysiące. I taki scenariusz musimy brać pod uwagę – zaznacza politolog.

Musimy chronić nie tylko granicę Litwy, ale całej Unii Europejskiej – sądzi prezydent
| Fot Marian Paluszkiewicz

Pomoc Polski i Unii

W poniedziałek (12 lipca) odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Państwa, pod przewodnictwem prezydenta Gitanasa Nausėdy. „Teraz zadaniem wszystkich odpowiedzialnych instytucji państwowych jest wykorzystanie wszelkich możliwych narzędzi politycznych na poziomie wewnątrzkrajowym i międzynarodowym do ochrony granic państwa litewskiego i zatrzymania napływu nielegalnych migrantów. Z powodu swej polityki zagranicznej, opartej na wartościach, Litwa stała się celem ataku hybrydowego. Spotkaliśmy się z próbą wykorzystania systemu demokratycznego z niegodziwymi zamiarami białoruskiego reżimu. Dlatego musimy wspólnie z naszymi przyjaciółmi i partnerami chronić nie tylko granicy Litwy, ale całej Unii Europejskiej” – oświadczył po posiedzeniu prezydent.

Wcześniej pomoc w zapanowaniu nad sytuacją zaoferował Frontex, czyli Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej. „Jesteśmy gotowi wysłać na Litwę więcej funkcjonariuszy i techniki Frontexu. To będzie dokonane w trybie pilnym, szybciej niż planowaliśmy. Współpracując z odpowiednimi instytucjami Litwy, zostanie zastosowany mechanizm szybkiej pomocy granicznej” (Rapid Border Intervention – przyp.red.) – oświadczył pod koniec ubiegłego tygodnia dyrektor wykonawczy Frontexu, Fabrice Leggeri. Pomoc zaoferowała również Polska. Deklarację złożył Andrzej Duda podczas ostatniej wizyty prezydenta Litwy w Polsce. Poza tym dyplomaci od tygodnia swymi kanałami rozmawiają z krajami, z których rzekomo mogą pochodzić migranci. Litwa chce usprawnić system sprawdzenia tożsamości osób i odsyłania ich do ojczyzny. Strona litewska szacuje, że status uchodźcy bądź azyl może otrzymać najwyżej ok. 10 proc. teraźniejszych migrantów.

Czytaj więcej: Bilotaitė: „Fala nielegalnej migracji z Białorusi to element wojny hybrydowej”

Pogranicznikom w kontrolowaniu granicy pomoże wojsko
| Fot Marian Paluszkiewicz

Patrole wojskowe

Minister Agnė Bilotaitė poinformowała w poniedziałek, że Straży Granicznej w kontrolowaniu granicy pomogą żołnierze Wojska Litewskiego. „Chociaż już od soboty nasi żołnierze wzmocnili granice, to uzgodniliśmy, że obrona granic zostanie jeszcze bardziej wzmocniona przez jednostki wojskowe” – oświadczyła po posiedzeniu Rady Obrony Państwa szefowa resortu. Minister podkreśliła, że na granicy z Białorusią zostanie wzniesiony dwumetrowy płot oraz zostanie zainstalowany dodatkowy system monitoringu.

Pomoc ze strony armii zapewnił minister ochrony kraju, Arvydas Anušauskas. Dotychczas wojsko przede wszystkim pomagało pogranicznikom logistycznie. Jednak w ciągu najbliższych tygodni pomoc, w tym również wspólne patrolowanie strefy przygranicznej, wzrośnie kilkakrotnie. „Pomoc powinna zostać wykorzystana efektywnie. (…) Teraz uzgadniamy procedury, czyli jak i w jakich warunkach żołnierze mogą patrolować. W ciągu najbliższych tygodni, kiedy włączą się większe siły, to efekt powinien być” – zaznaczył minister.

Marius Laurinavičius sądzi, że mówiąc o samym kryzysie z uchodźcami, nie warto wpadać w przesadną panikę. Jego zdaniem Litwa poradzi sobie nawet z większym napływem nielegalnych migrantów. Aczkolwiek, nie da się ukryć, że popełniono sporo błędów.

– Nie zawsze szybko reagowano na wyzwania. Brakowało operatywności. Na pewno nie możemy powiedzieć, że dobrze zapanowaliśmy nad sytuacją. Z drugiej strony, jeśli w ciągu 30 lat nie potrafiliśmy zadbać o odpowiednią kontrolę graniczną, to nie można mówić nawet o źle wykonanej pracy domowej. Po prostu, te prace w ogóle nie były robione. Teraz możemy oskarżać kogokolwiek, ale fakt jest faktem, że o to nie zadbaliśmy. Tym niemniej sądzę, że nasze państwo jest w stanie zapanować nad tego typu kryzysem, nawet jeśli liczba osób przekraczających granicę będzie się zwiększała – podkreśla politolog.

Pomoc w zapanowaniu nad sytuacją zaoferował Frontex
| Fot Marian Paluszkiewicz

Protesty mieszkańców

Zgodnie z zasadami sytuacji ekstremalnej, która została wprowadzona na początku lipca, samorządy mają obowiązek wykonywać wszystkie polecenia do zwalczania skutków wynikających z zaistniałej sytuacji. W pierwszej kolejności dotyczy to rozmieszczenia uchodźców na czas kwarantanny. „Nie widzimy możliwości walki z kryzysem na szczeblu lokalnym. Do tego nie ma odpowiednich miejsc, możliwości technicznych oraz zasobów ludzkich. Apelujemy do rządu, aby przyjął odpowiedzialność za wywołany kryzys i jego skutki oraz podjął odpowiednie decyzje, a nie przekształcał jeden duży kryzys w dziesięć lokalnych, jak próbuje się teraz robić” – napisali w ubiegłym tygodniu posłowie AWPL-ZchR, Beata Pietkiewicz i Czesław Olszewski. Nieliczne demonstracje przeciwko przyjmowaniu migrantów w ostatnich dniach odbyły się w Wilnie oraz rejonie druskienickim.

Laurinavičius nie wyklucza, że jednym z celów operacji białoruskich służb specjalnych jest wywołanie zamieszek na terytorium Litwy. Aczkolwiek konflikt w Podbrodziu między migrantami a litewskimi funkcjonariuszami niekoniecznie musiał zostać sztucznie wykreowany przez stronę białoruską. Bardzo możliwe, że zadziałał po prostu czynnik ludzki. Ludzie po zapłaceniu dużych pieniędzy i przebyciu długiej drogi, po prostu byli zawiedzeni, że nie mogą ruszyć dalej na Zachód.

– Nie możemy jednak wykluczyć, że do grup migrantów mogą być specjalnie infiltrowani terroryści oraz wszelkiego rodzaju przestępcy. To jakby wpisuje się w tę teorię ceny, którą musi zapłacić Litwa. To może dotyczyć też samych zamieszek w obozach dla uchodźców. To nie znaczy, że wszyscy migranci czy nawet większość chce wywoływać burdy. Wystarczy kilka osób, aby dokonać prowokacji – komentuje politolog.