Jubileusz „Wileńszczyzny” – co zaproponuje nam zespół?

O przygotowaniach do jubileuszu 40-lecia zespołu i najbliższych planach koncertowych opowiada dr Natalia Sosnowska, kierownik artystyczna i dyrygent Reprezentacyjnego Polskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Wileńszczyzna” im. Gabriela Jana Mincewicza.

Pełen skład, wraz z grupami przygotowawczymi, liczy ok. 70 osób, w czasie koncernów występuje ok. 50 osób
| Fot. „Wileńszczyzna”

Wileńszczyzna” świętuje w tym roku swoje czterdziestolecie, którego centralnym punktem będzie uroczysty koncert w Teatrze Opery i Baletu. Jak wyglądają przygotowania do tego wydarzenia?

O naszym jubileuszu myślimy od dawna, a sposób, w jaki realizowane są przygotowania, zależy w dużej mierze od warunków, jakie mamy. Od początku wakacji, gdy zniesione zostały ograniczenia związane z pandemią, pracujemy bardzo intensywnie. Nasz jubileuszowy koncert odbędzie się 7 listopada. Wydaje się, że czasu jest sporo, ale mamy przed sobą naprawdę ogrom pracy. Przygotowujemy nowy program – „Noc Świętojańska na Wileńszczyźnie”, co wymaga ogromnej mobilizacji od całego zespołu.

Ten program „Wileńszczyzna” miała już w swoim repertuarze wiele lat temu, ale dla dzisiejszego zespołu jest to coś całkowicie nowego. Przez ostatnie kilkanaście lat zmienili się nie tylko członkowie naszego zespołu, ale również wymagania widowni i możliwości, jakie niesie współczesna scena. Wykorzystamy więc takie środki jak wideoscenografia, o wiele szerzej niż w przeszłości będą wykorzystane światła, co pozwoli na stworzenie bardzo ciekawej wizualizacji.

Zależy nam na tym, by stworzyć widowisko atrakcyjne nie tylko dla naszych wiernych sympatyków, którzy towarzyszą nam od lat, ale także dla widza, który nie ma sentymentu do folkloru. Mam nadzieję, że również taki widz, jeśli obejrzy nasz koncert, nabierze przekonania, że folklor może być bardzo atrakcyjny także dzisiaj, że niesie wartości, które nie przemijają z czasem.

Czytaj więcej: „Wileńszczyzna” odbyła pielgrzymkę pamięci Mincewicza, zaprasza na jubileuszowy koncert

Przez lata z „Wileńszczyzną” związało się bardzo wiele osób. Kim są dzisiaj członkowie zespołu? Skąd pochodzą?

Rzeczywiście, przez 40 lat niemało osób przeszło przez nasz zespół. Nie liczyliśmy dokładnie, ale w naszych rozmowach oceniamy, że w ciągu całej historii z „Wileńszczyzną” było związanych około tysiąc osób. Pełen skład, wraz z grupami przygotowawczymi liczy ok. 70 osób, w czasie naszych koncernów występuje ok. 50, a zespół stale się odnawia. Bardzo cieszę się, że osoby, które do nas przychodzą szukają wysokiego poziomu i są nastawione na pracę na ten poziom.

Przez ostatnie lata w naszym chórze śpiewają wyłącznie osoby po szkole muzyczne, dwie osoby aktualnie studiują w akademii muzycznej, więc wszyscy mamy wspólny cel, nie boimy się stawiać sobie wymagań. Bardzo dobrze pokazała to pandemia. Nie mogliśmy spotykać się na żywo, ale bardzo dużo energii poświęciliśmy na indywidualne zajęcia online i teraz widzimy tego efekty, bo bardzo wielu chórzystów bardzo poprawiło swoje wokalne nawyki.

Odczuliśmy to już podczas Międzynarodowego Festiwalu Pieśni Legionowej, którego eliminacje odbyły się w Domu Kultury Polskiej w Wilnie kilka dni temu. Pierwsze trzy miejsca zajęli nasi chórzyści: Wiktoria Szarejko, Mateusz Hajdukiewicz i Tomasz Fedorowicz. Myślę, że również nasza publiczność poświadczy, że nasz poziom stale się podnosi.

Wileńszczyzna” tradycyjnie była zespołem związanym z rejonem wileńskim. Czy w śród uczestników przeważają osoby z rejonu, czy może – z Wilna?

Obecnie rzeczywiście coraz więcej osób z Wilna trafia do zespołu. Obecnie jest to ok. połowa członków. Staramy się jednak wychodzić naprzeciw potrzebom osób z rejonu, nasze próby odbywają się nie tylko w Wilnie, ale również w Niemenczynie. Dojeżdżają do nas osoby z Podbrzezia, Kabiszek czy Bezdan, nie przestajemy więc być zespołem związanym z rejonem.

Czy zdarza się, że do zespołu trafiają również uczniowie litewskich szkół?

Tak, najczęściej są to osoby z rodzin mieszanych, które wybrały litewską szkołę, ale nie odcinają się od polskich korzeni. Przynależność do zespołu jest dla nich szansą na kontakt z polską kulturą, podniesieniem poziomu języka polskiego, częstszych wyjazdów do Polski. Myślę, że to bardzo dobry sposób, by głębiej powiązać tych młodych ludzi z polskimi tradycjami i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że przynosi to efekty.

Czytaj więcej: „Wileńszczyzna” w ich życiu: tancerz Marek Widuto

„Wileńszczyzna” istnieje już od 40 lat
| Fot. „Wileńszczyzna”

Już niedługo po raz kolejny odwiedzicie Polskę. W jakich miastach odbędą się wasze koncerty?

Już 6 sierpnia zapraszamy na nasz koncert do Teatru Miejskiego im. W. Gombrowicza w Gdyni, gdzie po raz pierwszy zostanie zaprezentowany nasz jubileuszowy program. Nasze koncertowanie w Gdyni ma już długą tradycję i mogę z ogromną radością powiedzieć, że mamy tam już stałą widownie. Nie brakuje osób, które czekają na spotkanie z nami, mają nawet swoje ulubione miejsca na widowni, po spektaklu przychodzą, by porozmawiać.

Już od przeszło 10 lat odwiedzamy Gdynię na zaproszenie pana Wojciecha Szczurka, prezydenta Gdyni, za pośrednictwem Józefa Szyłejko, prezesa Zarządu Głównego Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. Odwiedzimy również Mrągowo, gdzie wraz z innymi zespołami z Wileńszczyzny weźmiemy udział w Festiwalu Kultury Kresowej.

Czy w związku z jubileuszem przygotowujecie jeszcze jakieś niespodzianki dla swojej widowni?

Tak, obecnie trwają prace nad wydaniem albumu poświęconego 40-leciu naszego istnienia. Zaprezentujemy je 7 listopada, podczas przerwy w naszym koncercie. Myślę, że będzie to piękna pamiątka, a wszyscy, którzy zechcą go nabyć będą zadowoleni z jego ostatecznego wyglądu. Bardzo wiele serca w jego przygotowanie włożył zespół, jak również Daniel Samulewicz i Gulnara Galiachmetowa, którzy przygotowują projekt graficzny.