Navickas: To nie jest narodowe porozumienie w sprawie oświaty

Przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Oświaty Andrius Navickas
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmowa z przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Oświaty Andriusem Navickasem.


Na czym polega narodowe porozumienie w sprawie oświaty?

To dobre pytanie. My również nie rozumiemy, na czym ma polegać to porozumienie. Moim zdaniem, to musiałoby być porozumienie takie, gdzie wskazane jest, jak w przyszłości ma wyglądać edukacja w kraju, jak osiągnąć te cele, jak polepszyć system edukacyjny. Niestety, nie mogę powiedzieć, co to będzie.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami umowa zawiera ponad dwa tuziny konkretnych zobowiązań w dziedzinie edukacji, wyznaczając cele do osiągnięcia sukcesu do 2024, 2027 roku. W dokumencie omówiono m.in. większą autonomię samorządów w korzystaniu ze środków oświatowych, starania o włączenie działań kulturalnych i artystycznych do procesu edukacyjnego, wzmocnienie kształcenia zawodowego, rozszerzenie koszyka edukacji pozaformalnej dla przedszkoli. Negocjowane są również konkretne „wskaźniki sukcesu”, takie jak zwiększenie finansowania w przeliczeniu na jednego ucznia, z docelowym poziomem 24 proc. produktu krajowego brutto na ucznia, odpowiednio w szkole i w szkoleniu zawodowym w 2030 r., na studenta – 37 proc. W projekcie porozumienia jest też propozycja zamknięcia do 2022 r. klas łączonych w szkołach podstawowych i średnich. Rząd chciałby do 2025 r. objąć edukacją przedszkolną 95 proc. dzieci w wieku od 3 lat , a do 2028 r. – podobnie jak w innych państwach UE – wprowadzić obowiązkową edukację szkolną dla 6-latków. Wśród propozycji są też działania skierowane na zwiększenie atrakcyjności i prestiżu zawodu nauczyciela, m.in. poprzez zwiększenie zarobków. Do 2025 r. wynagrodzenie pedagoga ma sięgać 130 proc. średniej krajowej. Mówi Pan, że związki zawodowe nie brały udziału w przygotowaniu porozumienia. Ale już wkrótce ono zacznie zobowiązywać. Czy zapoznaliście się przynajmniej z treścią tego dokumentu?

Czytaj więcej: MSZ Polski: Oświata polska na Litwie priorytetem. Litwa opóźnia przyjęcie porozumienia

Należy coś też robić w tym kierunku, żeby zawód nauczyciela był atrakcyjny
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Jest już mowa o podpisaniu narodowego porozumienia o oświacie, a my nawet nie znamy jego treści. Niestety, nie uczestniczyliśmy w przygotowaniach ani nikt nas nie zapoznał z treścią. Pyta pani i inni dziennikarze, co to jest? Na czym polega? Jakie zmiany? A ja jako przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Oświaty nie mogę ani na jedno pytanie odpowiedzieć. Wiem tyle, co pisano w prasie czy coś słyszałem, ale żadnych konkretów nie znam.

W swoim programie rząd zobowiązał się do opracowania i wdrożenia narodowego porozumienia w sprawie oświaty, którego głównym celem jest zapewnienie każdemu litewskiemu dziecku równych szans w zdobywaniu jak najlepszej edukacji, bez względu na jego miejsce zamieszkania czy status społeczny. Porozumienie miało być sporządzone wspólnie ze wszystkimi siłami politycznymi, nauczycielami, rodzicami, uczniami, społeczeństwem. Tymczasem dzisiaj, gdy już wkrótce ma być podpisane narodowe porozumienie w sprawie oświaty Litewski Związek Zawodowy Edukacji i Nauki, Litewskie Stowarzyszenie Związków Szkolnictwa Wyższego i Litewski Związek Zawodowy Pracowników Oświaty nie zgadzają się, aby to porozumienie nazywać narodowym. Dlaczego?

W dokumencie omówiono starania o włączenie działań kulturalnych i artystycznych do procesu edukacyjnego, wzmocnienie kształcenia zawodowego, rozszerzenie koszyka edukacji pozaformalnej
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Tak. Nie zgadzamy się, żeby to było narodowe porozumienie w sprawie oświaty, to raczej partyjne porozumienie. Na początku mówiono, że w przygotowaniu porozumienia będzie uczestniczyć społeczeństwo, ale tak nie było. Żeby nazwać to porozumieniem narodowym, to w przygotowaniu dokumentu udział brać musieli nie tylko politycy, ale też rodzice, nauczyciele, związki zawodowe. Tylko wtedy można byłoby nazwać to porozumieniem narodowym, ale nie w tym wypadku.

Skąd pan dowiedział się o przygotowywanym porozumieniu?

Na pewno nie od tych, którzy zajmują się przygotowaniem dokumentu. Po raz pierwszy o czymś takim dowiedziałem się z rozmów i prasy.

Jak Pan sądzi, czy w przyszłości to porozumienie będzie miało jakiś sens?

Trudno powiedzieć, czy będzie miało jakiś sens. Zgadzam się z tym, że takie porozumienie w sprawie oświaty jest bardzo potrzebne. Ale jeśli przygotowana treść będzie słaba, bardziej opisowa, to nic nie będzie z tego.

Jaka treść, Pana zdaniem, powinna być w tym porozumieniu?

Przygotowując narodowe porozumienie, należy w cały proces ten zaangażować społeczność edukacyjną: związki zawodowe, nauczycieli, rodziców. Należy rozmawiać, wsłuchać się w problemy, ich zdanie i wtedy coś robić w tym kierunku. Tak naprawdę, problemów w oświacie jest mnóstwo. My jako związki zawodowe także wnosiliśmy swoje propozycje, wymagania, ale nie wiem, czy to zostało uwzględnione. Przede wszystkim powinny być odpowiednie warunki do pracy dla nauczycieli i nauki uczniów. Powinna być odpowiednia liczba uczniów w klasach. Należy coś też robić w tym kierunku, żeby zawód nauczyciela był atrakcyjny, tutaj mowa idzie przede wszystkim o sprawach finansowych. Bardzo ważne jest także to, jak się czuje nauczyciel psychicznie. Po wprowadzeniu etatowego wynagrodzenia nauczycieli, pedagodzy czują wielką presję psychologiczną. Należy obowiązkowo poruszyć temat, jak dzisiaj czuje się nauczyciel. Wszystkie te tematy powinny być poruszone w międzynarodowym porozumieniu o oświacie.

Czytaj więcej: W czyim interesie działa Ministerstwo Oświaty RL?