Michał Rudnicki: Najlepiej czuję się w Wilnie

„Nie lubię pojęcia »mała ojczyzna«, ale właśnie na Wileńszczyźnie czuję, że jest to po prostu moje miejsce na ziemi” – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Michał Rudnicki, prezes zarządu Orlen Lietuva, który został nominowany do tytułu „Polak Roku”.

Kiedy przed 20 laty przyjeżdżałem na Litwę, wiedziałem, że powracam do siebie – mówi Michał Rudnicki
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Antoni Radczenko: Czym jest dla Pana nominacja do tytułu „Polak Rok” w konkursie organizowanym przez redakcję „Kuriera Wileńskiego”?

Michał Rudnicki: Nominacja była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Sam fakt znalezienia się w gronie osób, które ubiegają się o tytuł „Polaka Roku”, jest dużym wyróżnieniem. Z jednej strony, jest to wielka radość, że jakieś działania podejmowane w ramach pracy w Orlen Lietuva lub w ramach swojej działalności społecznej zostały dostrzeżone. Z drugiej strony, jest to duża odpowiedzialność, bo świadczy o osiągnięciu pewnego poziomu, pewnego pułapu, który został dostrzeżony i poniżej którego nie wypada zejść. Patrzę na to jako na kolejne wyzwanie i zadanie, by dalej iść w kierunku, który, będąc od kilkunastu lat na Litwie, obrałem.

Spółka Orlen Lietuva zawsze podkreśla, że jest spółką społecznie zaangażowaną, mającą obok interesów gospodarczych również misję do spełnienia. Jakie cele stawia przed sobą spółka w przypadku swej działalności społecznej?

Od 2018 r. określamy, że spółka Orlen Lietuva jest spółką litewską, której właścicielem jest polski koncern naftowy. Staramy się podkreślać swoją litewskość. Wśród swoich pracowników chcemy budzić świadomość, że pracujemy i działamy dla gospodarki litewskiej, dla bezpieczeństwa energetycznego Litwy i regionu państw bałtyckich – co jest szczególnie ważne w obecnej sytuacji geopolitycznej. W działalności społecznej, ze względu na wspomniane wcześniej dwa fakty, staramy się szukać takich inicjatyw, które łączyłyby nasze obydwa narody. Stąd też jesteśmy bardzo otwarci na wszelkie inicjatywy promujące zarówno polską kulturę w szerokim pojęciu na Litwie oraz odwrotnie, czyli promując osiągnięcia kulturalne i naukowe Litwinów w Polsce.

Czytaj więcej: Orlen Lietuva zapłacił 45 mln euro za terminal Mockava

Polityka koncernu oprócz biznesu polega na odpowiedzialności społecznej
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Główna siedziba spółki Orlen Lietuva znajduje się na Żmudzi, w Możejkach. Z tego, co wiem, to na wszelkich uroczystościach lokalnych oraz regionalnych stara się Pan przywitać zebranych po żmudzku.

Historycznie Żmudź zawsze była regionem indywidualistów. Nawet w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, kiedy została przeprowadzona reforma administracyjna, wprowadzająca podział na województwa, Żmudź nie była województwem, tylko starostwem. Zostały zachowane oddzielne urzędy. Przez cały czas ten indywidualizm jest głęboko zakorzeniony w naturze Żmudzinów. Przejawia się to zarówno pod względem zwyczajów oraz pod względem językowym. Moi pracownicy w Możejkach, w ponad 90 proc., na co dzień rozmawiają po żmudzku. Stąd też rzeczą absolutnie naturalną było, żeby mówić do nich w tym języku. Nie jest to łatwe, ponieważ do tej pory nie ma usystematyzowanych podręczników do nauczania języka żmudzkiego. Można tylko przyswajać język potoczny. Faktycznie, kiedy mamy różnego rodzaju imprezy na Żmudzi dla pracowników lub dla mieszkańców rejonów możejskiego lub telszewskiego, to zawsze staram się powiedzieć kilka słów po żmudzku. Robię to, aby spółka Orlen Lietuva, którą reprezentuję swoją osobą, nie była traktowana jako czynnik napływowy, tylko swój. Aby mieszkańcy mieli świadomość, że fakt, iż rafineria znajduje się na Żmudzi, jest dla nich dużą wartością dodaną, z której powinni czerpać. Polityka koncernu oprócz biznesu polega na odpowiedzialności społecznej. Zaczynamy naszą działalność od najmniejszej komórki, czyli od naszych pracowników i sąsiadów okolicznych wsi, poprzez rejon możejski, gdzie mieszkają nasi pracownicy, i kończąc na całym regionie żmudzkim. Na przykład, był wspaniały projekt, który ukończyliśmy w tym roku, czyli remont XVIII w. kościoła w miejscowości Pikeliai niedaleko rafinerii. Wspieramy imprezy rejonowe, takie jak święta kowalstwa, festiwale sztuki, aż po takie inicjatywy, jak upamiętnienie braci Narutowiczów – wydarzenie to było ogólnożmudzką imprezą. Wspieramy nie tylko projekty dotyczące wspólnego dziedzictwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ale staramy się też wychodzić do ludzi młodych, których zainteresowania są bardzo dużego pokroju. Jesteśmy sponsorem drużyny piłkarskiej Džiugas z Telsz. Jestem w stałym kontakcie z trenerem drużyny, który po każdym meczu informuje mnie po żmudzku, czy zespół wygrał, czy przegrał. Nasze działania są bardzo dynamiczne i przynoszące bardzo dobre efekty.

Czyzytaj więcej: Znani już są kandydaci do tytułu „Polak Roku 2021”

Na Litwie, z której pochodzi Pana rodzina, jest Pan na stałe od 16 lat. Czy może Pan powiedzieć, że jest „u siebie”?

Kiedy przed 20 laty przyjeżdżałem na Litwę, to wiedziałem, że powracam do siebie. Litwa, a przede wszystkim Wileńszczyzna, była miejscem, do którego zawsze chciałem wrócić. Nie lubię pojęcia „mała ojczyzna”, ale właśnie tutaj czuję, że jest to po prostu moje miejsce na ziemi. Z tą myślą i kierowany takimi uczuciami tutaj przyjechałem. Od czterech lat więcej czasu spędzam na Żmudzi. Tamten region jest mi również bliski, ale najlepiej czuję się w Wilnie.