Biznes dostosował się do pandemii?

Rząd nie wyklucza, że jeśli liczba zachorowań na koronawirusa będzie rosła, to może być wprowadzona kolejna kwarantanna. Ekonomista Žygimantas Mauricas sądzi, że nowy lockdown nie będzie dużym problemem dla świata biznesu. Przedsiębiorca Witold Rudzianiec podkreśla, że nawet trzytygodniowa kwarantanna dla branży gastronomiczno-hotelarskiej odbija się negatywnie w okresie co najmniej kilku kolejnych miesięcy.

Przedstawiciele biznesu sądzą, że nowy lockdown byłby katastrofą
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewski Departament Statystyki poinformował w środę, że w ciągu ostatniej doby odnotowano 2 963 nowych przypadków koronawirusa. Na Covid-19 zmarło osiem osób, z których pięć nie było zaszczepionych. Do szpitala trafiły 143 osoby. Ogółem w samoizolacji przebywa ponad 27 tys. osób.

Pod koniec ubiegłego roku wiceminister zdrowia Aušra Bilotienė-Motiejūnienė oświadczyła, że warunkiem do wprowadzenia nowych obostrzeń antycovidowych jest 240 pacjentów w reanimacji w jednym szpitalu. „Dzisiaj mówimy, że kwarantanna może być wprowadzona i musimy być do niej przygotowani. Jednak w najbliższym czasie, czyli w bieżącym lub następnym tygodniu, naprawdę nie zostaną wprowadzone żadne zmiany. Będziemy analizowali, jaka będzie sytuacja po świętach” – podkreśliła 28 grudnia wiceminister. Wcześniej minister zdrowia Arūnas Dulkys poinformował dziennikarzy, że jeśli kwarantanna zostanie wprowadzona, to potrwa nie dłużej niż trzy tygodnie.

Czytaj więcej: Wartości, polityka, biznes

Biznes dostosował się do sytuacji

Ze wstępnych danych udostępnionych przez Narodowe Centrum Zdrowia wynika, że na razie nie wykryto nowych ognisk koronawirusa. Ogólnie liczba ognisk w ostatnim tygodniu grudnia zmniejszyła się o jedną piątą we wszystkich sektorach. „Odnotowujemy średni poziom zachorowalności omikronem, który jeszcze nie został zbadany przez naukowców. Większość zakażonych nie trafiła do grupy ryzyka, dlatego trudno prognozować, jak będzie się zmieniała sytuacja epidemiologiczna, jakie skutki może przynieść ten szczep. Jednym słowem, to jest poważny sygnał, aby jeszcze lepiej zadbać o siebie i swoich bliskich, zmniejszyć kontakty i jeśli jest możliwość – pracować zdalnie oraz oczywiście szczepić się” – oświadczyła pełniąca obowiązki dyrektora centrum Giedrė Aleksienė.

Ekonomiści nie sądzą, że wprowadzenie kolejnej kwarantanny będzie miało znaczny wpływ na gospodarkę w kraju.
– Nie sądzę, że kwarantanna będzie miała duży wpływ na gospodarkę kraju. Bo jeśli spojrzymy na pierwszą i drugą kwarantannę, to zobaczymy, że w trakcie drugiej skutki były o wiele mniejsze niż w trakcie pierwszej. Po prostu, biznes dostosował się do sytuacji. Więc jeśli zostanie wprowadzona trzecia kwarantanna, to przedsiębiorcy będą jeszcze bardziej przygotowani. Oczywiście, zwiększy się przepaść między poszczególnymi sektorami gospodarki. Bardziej ucierpią te gałęzie, które zostaną objęte większymi restrykcjami ze strony państwa. Lockdown ma sens, kiedy ludzie boją się zakazić. Teraz widzimy na całym świecie, że strach praktycznie nie istnieje. Więc ludzie na pewno będą próbowali ominąć prawo, aby uzyskać dostęp do towarów i usług. Dlatego bardzo prawdopodobne jest, że zwiększy się szara strefa. Poza tym może zwiększyć się emigracja zarobkowa, zwłaszcza jeśli w innych krajach będą mniejsze obostrzenia. Emigracja będzie dotyczyła przede wszystkim osób z tych dziedzin, które zostaną objęte restrykcjami i ludzie zwyczajnie nie będą mieli pracy – komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” starszy ekonomista banku Luminor Žygimantas Mauricas.

Zdaniem konsultingowej spółki Scorify rok 2021, nie patrząc na pandemię, nie był zły dla przedsiębiorców. Na początku roku przestój ogłosiło 14 tys. spółek. W trakcie pierwszego lockdownu przestój ogłosiło 24 tys. podmiotów biznesowych. „Na początku ubiegłego roku w grupie wysokiego ryzyka znalazło się 14 proc. spółek. To był najwyższy wskaźnik nie tylko w tym roku, ale w ogóle w ostatnich latach. Najbardziej to dotyczyło firm oferujących usługi z dziedziny medycyny oraz oświaty. Tak samo pogorszyła się sytuacja w sektorze handlu detalicznego. (…) Najbardziej jednak ucierpiały z powodu drugiej kwarantanny małe spółki (do pięciu osób). W trzecim kwartale grupa wysokiego ryzyka zmalała do 12 proc. Teraz sytuacja jest na podobnym poziomie” – napisała w oświadczeniu Jurga Tamašauskaitė ze Scorify.

Czytaj więcej: Zatrudnianie obcokrajowców w gospodarstwach będzie prostsze

Witold Rudzianiec twierdzi, że ludzkie zdrowie jest najważniejsze
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Zawsze straty

Biznes nie jest tak optymistycznie nastawiony do nowego lockdownu. W rozmowie z delfi.lt prezes Litewskiej Konfederacji Biznesu Andrius Romanovskis oświadczył, że nowa kwarantanna byłaby katastrofą dla biznesu. „Kwarantanna, zamknięcie, ograniczenia pewnych dziedzin biznesu – nie sądzę, aby przyczyniły się do zapanowania nad pandemią lub polepszyły sytuację ekonomiczną w kraju lub stan psychoemocjonalny mieszkańców. Czymś oczywistym jest, że dla społeczeństwa i biznesu to nie będzie adekwatny środek na pandemię” – podkreślił przedstawiciel biznesu.

Właściciel wileńskiej restauracji „Sakwa” Witold Rudzianiec twierdzi, że lockdown dla jego branży to zawsze straty.
– Moje stanowisko jest następujące, jeśli rząd wprowadza jakieś ograniczenia, to oznacza, że są potrzebne. Na pierwszym miejscu zawsze powinno być zdrowie ludzi, a później inne rzeczy. Mówiąc o biznesie gastronomiczno-hotelarskim, to mamy gorzej niż sklepy. Bo nawet jeśli po trzech tygodniach kwarantanna zostanie cofnięta, to u nas pozostaje masa ograniczeń. Na przykład, liczba osób wewnątrz, dystans i tak dalej, czego nie ma na przykład w sklepach. Poza tym ludzie od razu nie biegną do restauracji lub kawiarni. Więc potrzebujemy 2-3 miesięcy, aby sytuacja mniej więcej się znormalizowała – ocenia Rudzianiec, który od dwóch lat musi dokładać do swego biznesu.

Jak podaje agencja informacyjna BNS, w roku bieżącym planowany wzrost PKB ma być na poziomie 3,5 – 3,7 proc. Średnie wynagrodzenie ma wzrosnąć o 8-9 proc. Inflacja będzie na poziomie 4-5 proc.