Skvernelis nowym liderem politycznym?

Były premier, Saulius Skvernelis, wzmacnia swą pozycję polityczną w kraju. Jego dopiero powstające ugrupowanie polityczne wyprzedziło w rankingach Związek Chłopów i Zielonych. W opinii społecznej jest również jednym z najbardziej odpowiednich kandydatów na stanowisko premiera.

Dopiero powstająca partia Skvernelisa już dzisiaj w rankingach wyprzedza ugrupowanie Karbauskisa
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Z najnowszych badań opinii publicznej, przeprowadzonych przez spółkę Spinter tyrimai na zlecenie portalu delfi.lt, wynika, że największą popularnością wśród mieszkańców Litwy cieszą się socjaldemokraci. W grudniu lewicową partię popierało 10,9 proc. ankietowanych. Miesiąc wcześniej poparcie było na poziomie 12,9 proc., czyli spadek wyniósł 2 proc. Na drugim miejscu znaleźli się konserwatyści, którzy są siłą napędową obecnej koalicji rządzącej. W grudniu Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci popierało 10,8 proc. respondentów, miesiąc wcześniej 11 proc. Na trzecim miejscu uplasował się Ruch Liberałów, który współtworzy koalicję. Partię liberalną popiera teraz 7,2 proc. wyborców, a w listopadzie popierało 6 proc.

Czytaj więcej: Šimonytė o sankcjach USA wobec Białorusi: „Mają cel, z którym Litwa zgadza się”

Rosnące poparcie dla Skvernelisa

Na miejscu czwartym znalazła się partia Sauliusa Skvernelisa, która formalnie jeszcze nie istnieje, ponieważ zjazd założycielski ma odbyć się pod koniec stycznia. Niezarejestrowany Związek Demokratów „W imię Litwy” popiera 7,2 proc. Ankietowanych. Tym samym wyprzedził on Związek Chłopów i Zielonych, z nadania którego w poprzedniej kadencji Skvernelis piastował urząd premiera. Teraz Chłopów popiera 6,7 proc. osób biorących w badaniach, a w listopadzie jego popularność była na poziomie 8,9 proc. Pozostałe partie, jak wynika z przeprowadzonego sondażu, znalazły się pod progiem wyborczym, w tym Partia Wolności (4,7 proc.) oraz Partia Pracy (4,2 proc.).

Politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego Andrzej Pukszto nie jest zaskoczony notowaniami Skvernelisa.
– Taki wynik był oczekiwany. Jeśli złożymy rankingi, jakie ma Związek Chłopów i Zielonych oraz ranking partii Skvernelisa, to mniej więcej mamy to, co miało ugrupowanie Karbauskisa przed rozłamem. Jest to sprawa naturalna, bo Związek Chłopów i Zielonych miał dwa skrzydła. Jedno bardziej radykalne, a drugie zbliżające się do centrum, które było kojarzone ze Skvernelisem. Teraz dwa skrzydła rozeszły się, tym niemniej nie można powiedzieć, że popularność partii Karbauskisa jest zupełnie niewidoczna. Oscyluje mniej więcej na poziomie partii liberalnych. Arytmetyka wydaje się jednak zrozumiała, po prostu poparcie podzieliło się na dwie połowy – podkreśla w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” politolog.

Šimonytė i Skvernelis

W przeprowadzonych badaniach zadano również pytanie: „Kto jest najbardziej odpowiednią osobą na stanowisku szefa rządu?”. Pod tym względem liderem rankingu pozostaje Šimonytė. W grudniu tak sądziło 16,7 proc. badanych, w listopadzie – 17,2 proc. Tym niemniej, na drugim miejscu znalazł się Saulius Skvernelis, którego na krześle premiera widzi 11,7 proc. ankietowanych. Przed miesiącem zwolenników ex-premiera było 10,9 proc.

– Skvernelis był na stanowisku premiera przez całą kadencję. Było sporo krytyki pod jego adresem, sporo osób z nim się nie zgadzało, ale on udowodnił, że daje sobie radę z rządzeniem, zarówno w okresie przedpandemicznym, jak i w trakcie pandemii. Pandemia zaczęła się, kiedy urzędował Skvernelis. On miał najtrudniej, tym niemniej dał radę w zapanowaniu nad sytuacją. Rząd Ingridy Šimonytė miał łatwiej – tłumaczy Pukszto powody popularności Skvernelisa.

Na pozostałych miejscach znaleźli się przewodnicząca socjaldemokratów Vilija Blinkevičiūtė (6,2 proc.), eurokomisarz Virginijus Sinkevičius (4,2 proc.), Viktorija Čmilytė-Nielsen (4,1 proc.), Aurelijus Veryga (2,8 proc.).

Konflikt z prezydentem

Miniony rok to nie tylko czas walki z pandemią i kryzysem migracyjnym, ale również konflikt między ośrodkiem prezydenckim a konserwatystami, zwłaszcza z MSZ, na czele którego stoi lider konserwatystów Gabrielius Landsbergis. Od samego początku konserwatyści chcieli, aby Litwę w Radzie Europejskiej reprezentował premier, a nie prezydent, jak było za czasów Dalii Grybauskaitė. Ostatnio Gitanas Nausėda skrytykował politykę zagraniczną MSZ względem Chin. Większość ekspertów podkreśla, że między dwoma ośrodkami kształtującymi politykę zagraniczną komunikacja jest na bardzo niskim poziomie. Gabrielius Landsbergis skrytykował prezydenta, że o rozmowie Angeli Merkel z Aleksandrem Łukaszenką w sprawie kryzysu migracyjnego dowiedział się od partnerów zagranicznych, a nie z ośrodka prezydenckiego. Prezydent ze swej strony oświadczył, że naprawą komunikacji trzeba zajmować się osobiście, a nie poprzez media.

Politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego sądzi, że na słabe zaufanie społeczne względem rządu wpłynął konflikt na linii rząd-ośrodek prezydencki.

– Oczywiście, ten konflikt ma negatywny wpływ na notowania. Jednak wydaje się, że sami konserwatyści postawili na tę polaryzację. Ta polaryzacja ugruntowuje i wzmacnia stałych wyborców Związku Ojczyzny. Tego im mogą pozazdrościć inne partie, bo tym konserwatyści różnią się od innych partii, że mają tzw. „żelazny elektorat”. Eskalując ten konflikt, jeszcze bardziej przywiązują do siebie ten segment wyborczy. Jednak prowadząc taką politykę, nie zyskują nowych wyborców. Tu powstaje pewien dylemat. Jeśli konserwatyści planują poszerzyć swój elektorat, to zbyt długo nie będą mogli eskalować tego konfliktu. Wydaje się, że pani premier to rozumie i w pewnym momencie będzie szukała kompromisu z pałacem prezydenckim. Być może nawet dojdzie do wymiany jednego lub drugiego ministra. Chociaż na razie premier i rząd postawili na zaostrzenie konfliktu – ocenia Andrzej Pukszto.

Generalnie społeczeństwo negatywnie ocenia pracę obecnego rządu. W grudniu negatywnie pracę rządu oceniało 36,73 proc., a raczej negatywnie – 29,59 proc. Pozytywnie pracę gabinetu ministrów Ingridy Šimonytė ocenia tylko 3,06 proc. badanych, a raczej pozytywnie – 23,47 proc. W listopadzie wyniki badań były bardzo podobne. Negatywnie oceniało 33,6 proc. ankietowanych, a pozytywnie – 4,08 proc. Badania zostały przeprowadzone w dniach 13-25 grudnia, wzięło w nich udział 1 012 osób w przedziale wiekowym od 18 do 75 lat. Badania zakładają, że błąd statystyczny wynosi 3,1 proc.

Czytaj więcej: Lider opozycji Skvernelis: „«paszport możliwości» zmotywowałby przedsiębiorców”