Oryginalna pisownia nazwisk już w następnym tygodniu?

Całkiem możliwe, że w następnym tygodniu zostanie częściowo rozwiązana kwestia oryginalnej pisowni nazwisk w oficjalnych dokumentach. Ostatnie czytanie projektu oraz głosowanie jest zaplanowane na następny tydzień.

We wtorek (11 stycznia) Sejm zaaprobował projekt zezwalający na użycie liter „w”, „x”, „q” przy oficjalnym zapisie nazwiska
| Fot. Marius Morkevičius, ELTA

We wtorek (11 stycznia) Sejm zaaprobował projekt zezwalający na użycie liter „w”, „x”, „q” przy oficjalnym zapisie nazwiska (co prawda, bez użycia znaków diakrytycznych — od aut.).

Projekt poparło 83 posłów, przeciw było 29, a siedmiu parlamentarzystów wstrzymało się od głosu. Projekt poparli posłowie dwóch ugrupowań liberalnych, Ruchu Liberałów i Partii Wolności. „Za” przegłosowało większość konserwatystów, socjaldemokratów oraz nowej frakcji byłego premiera, Sauliusa Skvernelisa. Rozwiązanie poparło też trzech posłów AWPL-ZChR oraz Jonas Pinskus z frakcji Regionów. „Przeciw” faktycznie byli tylko przedstawiciele Związku Chłopów i Zielonych.

Więcej wolności, mniej obaw

„Nareszcie. Takie emocje panowały dzisiaj podczas obrad Sejmu nad tzw. ustawą o nazwiskach. Udało się pokonać drugi etap przyjęcia ustawy, która zezwoli ludziom zapisywać swoje nazwisko tak, jak ją zapisywali ich przodkowie. Osoby, które założyły rodziny za granicą, nie będą czuły się obco w ojczyźnie swego małżonka. Pozwoli to uniknąć sytuacji, kiedy nazwisko jednej rodziny było zapisywane inaczej. Ten projekt jest dla mnie jednym z przełomowych w pracach obecnego Sejmu. Z naszej inicjatywy znalazł się w umowie koalicyjnej. Państwo powinno szanować własnych obywateli i dać im możliwość zapisywać imię i nazwisko bez zniekształcania. To jest dobry krok przed 13 stycznia. Więcej wolności, mniej bezpodstawnych obaw. Oczywiście, tę ustawę czekają dalsze sprawdziany, ale już dzisiaj zrobiliśmy bardzo ważny krok. Cieszę się, że ta ważna decyzja została wsparta również przez opozycję” – tuż po głosowaniu napisała na Facebooku przewodnicząca Sejmu, Viktorija Čmilytė-Nielsen z Ruchu Liberałów.

Zgodnie z projektem imiona i nazwiska obywateli Litwy w oficjalnych dokumentach będą zapisywane literami litewskiego alfabetu, z dodatkowymi trzema literami. Dodatkowe trzy literki, „x”, „w”, „q”, będą dotyczyły dwóch wyjątków od zasady.

Pierwszy dotyczy obcokrajowców i ich współmałżonków. W tym przypadku dotyczy to przede wszystkim obywatelek Litwy mających za mężów obcokrajowców; nazwisko będzie automatycznie przepisywane z dokumentu męża.

Drugi przypadek to mniejszości narodowe, które będą mogły zapisać nazwisko zgodnie z zasadami języka mniejszości. Przedstawiciele mniejszości narodowych nie będą mogli używać znaków diakrytycznych, czyli takich liter, jak „ń”, „ć”, czy „ó”, dlatego to rozwiązanie jest w zasadzie połowiczne.

„Omawiany w Sejmie projekt nie jest maksymalny, jak to może komuś się wydawać. Realnie dla Polaków pojawia się tylko jedna litera »w«, ponieważ w polskich imionach i nazwiskach nie ma liter „x” lub „q” – przed wtorkowym głosowaniem dla agencji informacyjnej ELTA skomentowała posłanka Rita Tamašunienė.

Czytaj więcej: Czy zostanie przywrócone prawo do oryginalnego zapisu nazwiska?

To jest dobry krok przed 13 stycznia – napisała po głosowaniu przewodnicząca Sejmu
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Praktyka sądowa

W trakcie omawiania projektu minister sprawiedliwości i posłanka Partii Wolności, Ewelina Dobrowolska, zaprezentowała parlamentarzystom statystykę. W 2020 r. litewskie sądy zezwoliły na zmianę nazwiska 79 osobom, a w 2021 – 45. „Projekt nie przewiduje niczego nowego, czego nie mamy już w praktyce. Już dzisiaj sądy zezwalają na użycie tych trzech liter. (…) Takie zapisy już są w rejestrach mieszkańców czy rejestrze nieruchomości” – przekonywała kolegów z ławy poselskiej polityk.

Z kolei wiceprzewodniczący socjaldemokratów, Julius Sabatauskas, oświadczył, że projekt jest kompromisowy, jednak potrzebny nie tylko dla osób zamężnych z obcokrajowcami, ale również dla mniejszości narodowych, które mieszkają w kraju od stuleci. Nie zabrakło też głosów sprzeciwu. Na przykład, Petras Gražulis zaproponował skierować zapytanie do Sądu Konstytucyjnego, czy faktycznie ten projekt jest zgodny z ustawą zasadniczą.

Ostateczne głosowanie ma odbyć się w następny wtorek. Jeśli projekt zostanie zaaprobowany przez Sejm, to wówczas podpis pod ustawą będzie musiał złożyć prezydent, który ostatnio nie wypowiadał się w tej kwestii. Przed ponad rokiem w wywiadzie udzielonym naszemu dziennikowi prezydent oświadczył, że jest za rozwiązaniem tej kwestii. „Widzę chęć rozwiązania tych problemów. Mamy również ministra polskiego pochodzenia. Jestem przekonany, że znajdziemy porozumienie w tych kwestiach” – mówił w grudniu 2020 r. Gitanas Nausėda.

Spór polsko-litewski

Spór o oryginalną pisownię nazwisk od lat jest pewną rysą na relacjach polsko-litewskich. Możliwość zapisywania imienia i nazwiska w formie oryginalnej była przewidziana już w polsko-litewskim Traktacie o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy z 1994 r. Jednak sejmowi żadnej kadencji nie udało się przyjąć odpowiedniej ustawy. W roku 2010 Sejm Litwy odrzucił projekt ustawy o pisowni nazwisk, który został przygotowany przez ówczesnego premiera, Andriusa Kubiliusa. Stało się to w przeddzień ostatniej wizyty na Litwie prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Podstawowym argumentem przeciwników była obawa o los języka litewskiego. Ówczesny minister sprawiedliwości Litwy, a dzisiaj mer Wilna, Remigijus Šimašius, oświadczył wtedy, że odrzucenie projektu ustawy o pisowni nazwisk jest „triumfem słomianego patriotyzmu”.

Dobrowolska przekonywała posłów, że większość proponowanych rozwiązań już istnieje
| Fot. ELTA, Dainius Labutis

Obecny projekt został przygotowany jeszcze w 2017 r., ale nie był dotychczas rozpatrywany. Razem z obecnym projektem zostały zarejestrowane dwa alternatywne, które przewidywały zapis nazwiska w formie oryginalnej na dalszych stronach paszportu. Te projekty zostały jednak odrzucone, ponieważ zdaniem Dobrowolskiej, nie są żadnym rozwiązaniem; zapis na dalszych stronach paszportu nie ma żadnej mocy prawnej.

Wtorkowe głosowanie w Sejmie zostało również zauważone w Polsce. „Byłoby to spełnienie jednego z postulatów mniejszości polskiej. Problemy Polaków na Litwie, także dotyczące szkolnictwa mniejszości czy podwójnego nazewnictwa miejscowości i ulic, przez lata miały negatywny wpływ na stosunki Warszawy i Wilna. Przestały odgrywać w nich decydującą rolę, gdy nasze kraje połączyła obawa przed imperialną polityką Kremla. Ale nie zniknęły. Teraz jeden z nich najprawdopodobniej zostanie rozwiązany, choć w wersji, która nie zaspokoi w pełni oczekiwań wszystkich litewskich Polaków” – napisał na łamach „Rzeczypospolitej” znany polski dziennikarz i publicysta Jerzy Haszczyński, który jest jednym z lepszych znawców realiów litewskich w Polsce.

Czytaj więcej: Polskie litery, litewskie paszporty i Dzień Zwycięstwa