Petras Auštrevičius: Możemy doczekać się miliardowych inwestycji z Tajwanu

„Chiny nie chcą słyszeć żadnych argumentów i generalnie w formie ultimatum kształtują własną politykę zagraniczną” – w ten sposób europoseł Petras Auštrevičius skomentował konflikt między Wilnem a Pekinem.

Decydując się na przedstawicielstwo Tajwanu, Litwa nie złamała prawa międzynarodowego – sądzi Auštrevičius
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Antoni Radczenko: Od wielu lat popiera Pan politykę zagraniczną opartą na wartościach. Jest pan krytykiem komunistycznych Chin oraz innych reżimów totalitarnych i autorytarnych. Poparł Pan decyzję Litwy w sprawie przedstawicielstwa Tajwanu na Litwie, która wywołała konflikt z Pekinem. Dlaczego ta decyzja Pana zdaniem jest słuszna?

Petras Auštrevičius: Mówimy o relacjach między wspólnotami demokratycznymi oraz o poglądzie na prawo międzynarodowe, kiedy państwo ma prawo rozwijać stosunki z jednym lub drugim państwem czy z jeszcze nieuznanym terytorium, ale które już posiada odpowiedni status międzynarodowy. Oczywiście, jeśli nie są łamane zasady prawa międzynarodowego. Litwa właśnie tak postąpiła. Decyzja rządu Litwy, dotycząca rozwoju relacji gospodarczych, kulturowych czy zwyczajnie międzyludzkich z Tajwanem, opierała się na zasadzie międzynarodowej „jeden kraj, dwa systemy”. Ta zasada pozostaje niezmieniona i interpretacja pozostaje taka, jaka była dotychczas. Ostatnio komunistyczne Chiny stają się coraz bardziej agresywne i chcą narzucić światu własną interpretację dotyczącą Tajwanu i jego przeszłości. Chiny nie chcą słyszeć żadnych argumentów i generalnie w formie ultimatum kształtują własną politykę zagraniczną. To jest jednak inny problem. Nie mający nic wspólnego z decyzją Litwy.

Jednak biznes twierdzi, że straty mogą być bardzo dotkliwe, natomiast ze strony Tajwanu są tylko deklaracje wsparcia inwestycyjnego dla Litwy, ale na razie żadnych realnych kroków…

Czytaj więcej: Czy pomoc Tajwanu to gest polityczny?

| Rys. Władysław Mickiewicz

W tej kwestii warto odnotować dwie sprawy. Pierwsza dotyczy naszej decyzji politycznej, którą podjęliśmy jako niepodległe państwo, nie łamiąc prawa międzynarodowego. Druga sprawa dotyczy interesu ekonomicznego i taki naprawdę istnieje. A propos – Tajwan jest jednym z największych inwestorów w Chinach. Nic nie słyszałem, żeby po decyzji Litwy Chiny tajwańskim przedsiębiorcom wprowadziły jakieś ograniczenia lub wyrzuciły ich z kraju. Widzimy więc bardzo selektywne podejście chińskich władz, którego celem jest zastraszanie krajów trzecich. Poza tym oczekiwać, że w tak krótkim czasie na Litwie pojawią się nowe zakłady i inwestycje, to jest nierealne. Bądźmy realistami, na to potrzebny jest czas. Najważniejsze jest stworzenie odpowiedniej bazy inwestycyjnej. Pod względem tzw. nowej technologii wpływ Tajwanu na gospodarkę światową jest olbrzymi. Jeśli chodzi o chipy czy układy scalone, to jego rola jest decydująca. Obok być może Japonii i Chin. Warto podkreślić, że ich podejście w tej dziedzinie jest bardzo innowacyjne. Jestem przekonany, że Litwa ma odpowiedni potencjał. I jeśli zrobimy wspólnie ten krok – a nie będziemy czekali, kiedy inwestorzy z Tajwanu zawitają na Litwę i zbudują fabryki – to będzie coś niesamowitego. Jeśli uda nam się stworzyć tego typu klaster z dojściem na europejski rynek, to jest możliwość, że gospodarka Litwy tak mocno urośnie, że nie będzie mogła nawet wytrzymać takiego wzrostu. Warto pamiętać, że Unia Europejska coraz bardziej zastanawia się nad większą autonomią gospodarczą. Więc decyzja Litwy jak najbardziej wpisuje się w ten nurt. W tym przypadku nie mówilibyśmy już o inwestycjach na poziomie 100 mln euro, tylko rzędu kilku miliardów.

Jaka była reakcja Pańskich kolegów z ławy poselskiej w Parlamencie Europejskim na decyzję Litwy?

Dotychczas słyszałem tylko słowa wsparcia i zrozumienia. Dla tych, którzy wiedzą, jak zachowują się Chiny w ostatnich latach, to nie było zaskoczenie. Moi koledzy mówią bez ogródek, że taka presja ze strony Chin wobec członka UE jest niedopuszczalna. Oczywiście stosunek wobec Chin powinien być uregulowany na poziomie samej UE. Na razie oficjalnej decyzji nie ma. Sądzę, że zostanie to uregulowane w najbliższym czasie.

Czytaj więcej: Gabrielius Landsbergis: „Zaproponujemy nowe sankcje wobec Białorusi za kryzys migracyjny”