Związek Demokratów „W imię Litwy” – lekko populistyczna centrolewica?

Związek Demokratów „W imię Litwy” – tak nazywa się nowe ugrupowanie polityczne, którego zjazd założycielski odbył się w minioną sobotę w Połądze. Na czele partii stanął Saulius Skvernelis. Andrzej Pukszto twierdzi, że przyszły sukces zależy od wielu czynników, na razie partia jest wielką niewiadomą.

Przewodniczącym Związku Demokratów „W imię Litwy” został były premier, Saulius Skvernelis
| Fot. https://www.facebook.com/DemokrataiVardanLietuvos

W zjeździe założycielskim uczestniczyło prawie 3,5 tys. delegatów z całego kraju. Przewodniczącym Związku Demokratów „W imię Litwy” został były premier, Saulius Skvernelis. Na zjeździe wybrano też wiceprzewodniczących oraz zarząd partii. Wiceprzewodniczącymi zostali m.in.: Linas Kukuraitis, Rima Baškienė, Ausma Miškinienė, Darius Jasaitis, Lukas Savickas, Tomas Tomilinas, Vytautas Bakas i Domas Griškevičius. Zarząd będzie składał się z 29 członków partii.

Na wstępie lider ugrupowania oświadczył, że nowa siła polityczna nie będzie partią jednego człowieka. „Jeśli dzisiaj oglądaliście założycieli, gości i ich mowy, to sądzę, że to nie może być ani twór tymczasowy, ani partia jednego człowieka” – oświadczył dziennikarzom Skvernelis, który ma piastować stanowisko prezesa partii przez najbliższe trzy lata. Były premier podzielił się też celami, jakie stawia przed sobą Związek Demokratów. Skvernelis oświadczył, że na pewno ugrupowanie będzie miało własnego kandydata w wyborach prezydenckich. „Będziemy mieli własnego kandydata, to jest bardzo ważne. Ważne jest mieć realnego kandydata, który mógłby odpowiednio reprezentować (kraj – przyp. red.). Sądzę, że takiego kandydata wyłonimy spośród swojej wspólnoty” – oświadczył podczas konferencji prasowej Skvernelis.

Polityk zaznaczył, że w 2024 r. partia chce współtworzyć nową koalicję wyborczą. Jednak wobec ponownego zajęcia stanowiska szefa rządu był sceptyczny, ponieważ jego zdaniem „dwa razy nie da się wejść do tej samej rzeki”. „Sądzę, że mamy i będziemy mieli silną młodzież. Dzisiaj już to widzimy. Więc jeśli kiedyś będzie taka możliwość, to będziemy mieli niejednego kandydata, który mógłby podjąć się tej ciężkiej pracy” – zapowiedział Skvernelis. Dodał, że w 2023 r. nie będzie uczestniczył w wyborach samorządowych, ponieważ nie planuje zostać merem jakiegokolwiek samorządu.

Andrzej Pukszto sądzi, że nowe ugrupowanie jest wielką niewiadomą
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Uderzenie w Chłopów

Saulius Skvernelis w trakcie ubiegłej kadencji sejmowej zajmował stanowisko premiera z nadania Związku Chłopów i Zielonych. Ponownie do Sejmu trafił również z listy partii Karbauskisa. Jednak we wrześniu ubiegłego roku z częścią posłów dokonał wolty i powołał nową frakcję w Sejmie, która stała się fundamentem nowej partii. Zdaniem politologów, Związek Demokratów „W imię Litwy” przede wszystkim będzie walczył o elektorat Chłopów oraz szeroko pojęty elektorat lewicowo-populistyczny.

– Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ta partia powstała w wyniku rozłamu innej partii, Związku Chłopów i Zielonych. To z pewnością tutaj może zabrać najwięcej głosów. Ale może zabrać głosy również litewskim socjaldemokratom, Partii Pracy i Partii Regionów, być może też nawet w partiach liberalnych (Ruch Liberałów, Partia Wolności – przyp. red.). Na razie nowa partia jest wielką niewiadomą. Może być duży sukces, a może być zupełnie niewielki. W najbliższym czasie to można będzie zweryfikować – komentuje w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego, Andrzej Pukszto.

Sam Ramūnas Karbauskis na razie lekceważy zagrożenie. „Czasami nie wiadomo, co jest złe, a co jest dobre. Mnie wychodzi, że u nas będzie dużo więcej osób nowych niż tych, którzy opuścili partię. Wyszli ci, którym nie odpowiadały nasze wartości” – zasugerował polityk.

Pukszto nie wyklucza, że nowa partia może stanowić zagrożenie również dla AWPL-ZCHR, ponieważ może zabiegać o rosyjskojęzyczny elektorat, który w latach poprzednich pomagał partii Tomaszewskiego przekraczać próg wyborczy.

– Czy znajdzie odpowiednich działaczy i stworzy struktury w Kłajpedzie, Wisagini, Wilnie czy nawet w rejonie wileńskim, to jeszcze się okaże. Na razie podstawa partyjna to są posłowie wybrani z listy Związku Chłopów i Zielonych, współpracownicy Skvernelisa w rządzie. To się jednak okaże, w danej chwili trudno coś o tym mówić. Poza tym do wyborów zostało jeszcze sporo czasu – podkreśla politolog.

Czytaj więcej: Skvernelis nowym liderem politycznym?

Ideologia partii

Teraz trudno powiedzieć, jaki kształt ideologiczny będzie miała nowa partia. Nowi członkowie reprezentują bardzo różnorodne poglądy polityczne, od lewicowych po konserwatywne. Jeszcze w ubiegłym roku Skvernelis określił, że są lewicą „o narodowych poglądach, zwolennikami narodowego państwa”. 10 posłów jego frakcji poparło w głosowaniu Ustawę o pisowni imion i nazwisk osoby w dokumentach, poza tym Skvernelis za czasów swego premierostwa w znaczny sposób polepszył stosunki polsko-litewskie i utrzymywał przyjacielskie relacje ze swym polskim odpowiednikiem, Mateuszem Morawieckim. Jednak nie wszyscy jego posłowie popierają „propolską politykę”. Przykładowo, szefowa frakcji i wiceprezes partii podczas głosowania w parlamencie mówiła: „Chcąc rozwiązywać indywidualne problemy oraz chcąc je wywyższyć nad językiem państwowym, chcąc komuś dogodzić lub spodobać się, jedziemy buldożerem po fundamentalnych wartościach naszego narodu – języku państwowym”. O braku jedności ideologicznej na zjeździe partii mówił też Tomas Tomilinas, nota bene absolwent „Syrokomlówki”. Według niego na razie to jest pewnego rodzaju tygiel polityczny składający się z doświadczenia i kompetencji poszczególnych członków. „Nie ma w tym jednak nic złego” – podkreślił poseł.

Tomilinas poinformował, że obecnie partia opiera się na czterech zasadach: centrolewicowym podejściu w gospodarce, umiarkowanym konserwatyzmie kulturowym, „zielonej” idei oraz decentralizacji.

Wiceprzewodniczącym nowej partii został absolwent „Syrokomlówki” Tomas Tomilinas
| Fot. Marian Paluszkiewicz

– Na pierwszy rzut wygląda na partię centrolewicową. Jednak jest tam sporo populistycznych tez.  Bardzo niekonkretne jest ich stanowisko względem polityki ekologicznej. Teraz w Europie jest modny tzw. zielony kurs. To w tej kwestii nie wiadomo, co będzie prezentowała nowa partia. W kwestiach mniejszości narodowych też za dużo nie powiedzieli. Na razie jest bardzo dużo znaków zapytania i niejasności. Przypuszczam, że będzie to partia lekko populistyczna – dzieli się opiniami z naszym dziennikiem Andrzej Pukszto.

Urodzony w 1970 r. w Kownie Saulius Skvernelis swą karierę rozpoczął w strukturach policyjnych.  Ma wykształcenie inżynieryjne i prawnicze. Pracę w policji rozpoczął od drogówki w rejonie trockim. W latach 2008–2011 był zastępcą komisarza generalnego Departamentu Policji. W 2011 r. został komisarzem generalnym policji. W 2014 r. – ministrem spraw wewnętrznych, gdzie został oddelegowany przez partię Porządek i Sprawiedliwość. Stanowisko ministra sprawował do końca 2015 r. W wyborach 2016 r. był „jedynką” na liście Związku Chłopów i Zielonych, a później premierem nowego rządu. W 2019 r. startował w wyborach prezydenckich. W I turze uplasował się na trzecim miejscu i dlatego nie trafił do II tury, gdzie o krzesło prezydenta zawalczyli Gitanas Nausėda oraz Ingrida Šimonytė. W grudniu minionego roku na zlecenie portalu delfi.lt spółka Spinter tyrimai wykonała badania opinii publicznej, z których wynikało, że nową partię Skvernelisa popiera 7,2 proc. ankietowanych, a Związek Chłopów i Zielonych tylko 6,7 proc.

Czytaj więcej: Skvernelis: polsko-litewskie stosunki dawno nie były tak dobre