Ministerstwo chce dochodzenia wobec Putina i Łukaszenki

Ministerstwo Sprawiedliwości zgłosiło we wtorek, że odwołało się do Generalnej Prokuratury w sprawie śledztwa przedsądowego wobec rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i prezydenta Białorusi Aliaksandra Łukaszenki w związku z wojną na Ukrainie. Jak zaznacza ministerstwo, jest to szczególnie ważne w świetle prawa międzynarodowego i w świetle wszczętego śledztwa Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze.

Czytaj więcej: Rosja zaatakowała. Wojna na Ukrainie. Wybuchy w całym kraju

Znak Ministerstwa Sprawiedliwości Litwy
Ministerstwo Sprawiedliwości Republiki Litewskiej
| Fot. ELTA, Dainius Labutis

Kodeks karny RL przewiduje

Minister Ewelina Dobrowolska prosi o „ocenę agresji wobec Ukrainy dokonywaną przez przywódców Federacji Rosyjskiej i Republiki Białorusi”. W komunikacie ministerstwo zaznaczyło, że za przestępstwo agresji osoby mogą być sądzone zaocznie.

„Kodeks karny Republiki Litewskiej stwarza warunki prawne do ścigania Putina i Łukaszenki, niezależnie od ich narodowości i miejsca zamieszkania, a także miejsca dokonania agresji oraz tego, czy za agresję przewidziana jest odpowiedzialność karna według prawa Rosji czy Białorusi” — zaznaczyła Dobrowolska.

Rosja ma prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, ale…

Jak czytamy w komunikacie, przeszkodą badania wojny na Ukrainie w Międzynarodowym Trybunale Karnym w Hadze jest to, że obywatele państw niezwiązanych statutem sądu (to jest Rosji i Białorusi) mogą być sądzeni wyłącznie wtedy, gdy zwróci się doń Rada Bezpieczeństwa ONZ. Stałym członkiem owej rady posiadającym prawo weta jest właśnie Rosja.

Podkreśla, że ​​taki przepis jest ważny tylko dla przestępstwa agresji — ale nie dla zbrodni przeciwko ludzkości lub wojennym, w sprawie których Litwa złożyła wniosek do prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego. Prokurator ogłosił, że wszczął śledztwo.

Nie tylko międzynarodowe trybunały

Jak podkreśliło ministerstwo, takie sprawy mogą być rozpatrywane nie tylko przed trybunałem międzynarodowym, ale także w krajowych sądach tych krajów, które mają w swoich kodeksach karnych opisane zbrodnie.

W opinii ministerstwa, Rosja naruszając podstawowe zasady pokojowego dialogu bez użycia broni i przemocy, używa niesprowokowanej śmiercionośnej siły militarnej przeciwko suwerennej i niepodległej Ukrainie.

Złamane umowy Rosji

Zagraża integralności terytorialnej, na której przystała podpisując akt, na mocy którego Ukraina zrezygnowała z arsenału nuklearnego na rzecz Rosji w zamian za gwarancję poszanowania integralności terytorialnej. Zagraża również cywilom i infrastrukturze, a także niezależności politycznej.

Z kolei Białoruś udostępniając terytorium dla najazdu na Ukrainę, również jest odpowiedzialna za akt agresji, w związku z tym również odpowiada w świetle prawa międzynarodowego.

Według minister, ściganie osób odpowiedzialnych za agresję na Ukrainę może stać się rzeczywistością, gdy Prokuratura Generalna oceni wszystkie dostępne informacje i skorzysta z możliwości uniwersalnej jurysdykcji i zaocznego sądu.

Podobne kroki podjęła Polska

Podobne kroki prawne podjęła Polska i wszczęła śledztwo w związku z napaścią Rosji na Ukrainę. Poinformował o tym Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości.

Minister sprawiedliwości powiedział na konferencji prasowej, że w niedzielę rozmawiał z prokurator generalną Ukrainy Iryną Wenedyktową.

Prośba Ukrainy

„Prosiła mnie ona o to, żebyśmy zaangażowali się od strony procesowej, jako polska prokuratura, w dokumentowanie tych zbrodniczych działań, które mają miejsce na terenie Ukrainy. Oczywiście wyraziłem pełne wsparcie, solidarność i gotowość do każdej pomocy, która w ramach prawnych jest możliwa z naszej strony” — przekazał Ziobro.

Dlatego na jego polecenie wydane w poniedziałek prokuratura wszczęła „śledztwo w związku ze zbrodnią wojny napastniczej, której ofiarą padła Ukraina”.

„W ramach tego postępowania będziemy procesowo dokumentować wszystkie te zdarzenia, które będą później dawały podstawę do pociągnięcia winnych tych zbrodni do międzynarodowej odpowiedzialności karnej” — zaznaczył szef ministerstwa.


Na podst.: BNS, PAP, własne