Na granicy z Rosją nie odnotowano żadnych prowokacji

Na granicy Litwy z Federacją Rosyjską wprowadzono najwyższy poziom prewencyjnych środków bezpieczeństwa. Podobnie jak z Białorusią jest to zewnętrzna granica Unii Europejskiej – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Giedrius Mišutis, rzecznik prasowy Litewskiej Straży Granicznej.

Granica Litwy z Federacją Rosyjską liczy 274,89 km, z których 18,5 km przebiega przez Zatokę Kurońską, a 22,22 km granicy to linia Morza Bałtyckiego. Ostateczna granica została ustalona w 1997 r., kiedy podpisano umowę między Republiką Litewską a Federacją Rosyjską w sprawie granicy państwowej
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Czy ze względu na wojnę Litwa zamierza wzmocnić granicę z obwodem kaliningradzkim?

W ubiegły czwartek, 24 lutego, w reakcji na agresję Rosji na Ukrainie, został wprowadzony stan nadzwyczajny na terytorium Litwy. Straż Graniczna podjęła dodatkowe środki na rzecz wzmocnienia granicy. Został wprowadzony najwyższy poziom prewencyjny środków bezpieczeństwa do ochrony zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. To dotyczyło nie tylko granicy z Białorusią, gdzie wprowadzono prewencję w trakcie kryzysu migracyjnego, lecz także odcinka granicy z Federacją Rosyjską. Oczywiście, ten wprowadzony od ubiegłego czwartku plan nie został upubliczniony, ale zapewniam, że są w nim wskazane odpowiednie kompetencje Straży Granicznej dotyczące kontroli granicznej, monitoringu granicy, wykorzystaniu personelu placówek. Poza tym od 24 lutego wszystkim funkcjonariuszom Straży Granicznej zostały wstrzymane urlopy. Ci, którzy już byli na urlopach, musieli wrócić do pracy.

Czy ten najwyższy poziom prewencyjny w jakikolwiek sposób dotyczy ludności cywilnej? Zwłaszcza tej, która mieszka nieopodal granicy?

Nie. To w żaden sposób nie dotyczy mieszkańców. To kwestia wewnętrznego funkcjonowania Straży Granicznej. Podobnie jest w przypadku wprowadzonego stanu nadzwyczajnego. Kiedy w ubiegłym roku został wprowadzony stan nadzwyczajny z powodu napływu nielegalnych migrantów, to wówczas był ograniczony wstęp i poruszanie po strefie przygranicznej. W niektórych przypadkach było potrzebne specjalne zezwolenie. Teraz czegoś takiego nie ma.

Czytaj więcej: Litewskie służby graniczne odnotowują coraz mniej prób przekroczenia granicy

Czy są możliwe jakiekolwiek prowokacje ze strony Rosji? Czy Litwa jest przygotowana na ich odparcie?

Straż Graniczna w ciągu ostatnich dni nie zauważyła żadnych prowokacji ze strony Federacji Rosyjskiej. Jednak właśnie wzmocnienie ochrony granicy po to zostało wprowadzone, aby zapobiegać wszelkim możliwym prowokacjom. Jesteśmy przygotowani na wszelkie scenariusze.

Czy Straż Graniczna rozmawia z mieszkańcami, którzy mieszkają nieopodal rosyjskiej granicy? Czy odbywają się jakieś szkolenia, np. co trzeba robić w konkretnej sytuacji? Jak trzeba zachowywać się w obliczu prowokacji?

Pogranicznicy cały czas kontaktują się z lokalną ludnością. Na pewnych obszarach w strefie przygranicznej pogranicznicy są jedynymi przedstawicielami organów praworządności, bo nawet komisariaty policji są zlokalizowane w oddaleniu. To dotyczy też innych służb. Rozmowy z mieszkańcami są przeprowadzane także w celu wytworzenia więzi zaufania, są więc prowadzone nieustannie. Wówczas też tłumaczy się, co, jak i kiedy należy robić. Nastroje są bardzo różne, podobnie jak w całym kraju. Ktoś odczuwa większy niepokój, ktoś jest bardziej zagubiony, dlatego funkcjonariusze, kiedy spotykają się z miejscowymi, spokojnie tłumaczą sytuację.
Więź pograniczników z miejscową ludnością jest bardzo ważna dla naszego funkcjonowania, więc zawsze staramy się utrzymywać dobre relacje. Apelujemy, aby nas niezwłocznie powiadamiano, jeśli ktoś zauważy coś nietypowego, jakiś niecodzienny ruch przy granicy. Zresztą ludzie mają prawo zwracać się do naszych funkcjonariuszy, jeśli spotka ich każda nieszczęśliwa sytuacja. Podczas wzmożonej fali migrantów na granicy z Białorusią otrzymywaliśmy sporo powiadomień od mieszkańców. Podkreślę, że w naszym interesie jest mieć jak najlepsze stosunki z miejscowymi.

Czytaj więcej: Haniebna prowokacja Rosjanina

Dużo słyszymy o przemycie przez litewsko-białoruską granicę. Jak to wygląda na granicy z obwodem kaliningradzkim?

Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że takiego problemu na tym odcinku praktycznie nie ma. W latach 2007–2008 faktycznie przez Niemen przepływali tzw. ludzie amfibie, którzy próbowali przemycać w ten sposób dużą ilość nielegalnego towaru. Teraz takiego problemu nie ma. Na „zielonej granicy”, za której ochronę odpowiadają nasi funkcjonariusze, zdarzają się przypadki nielegalnych przekroczeń, ale bardzo nieliczne. Trzeba pamiętać, że przez granicę białoruską do Litwy trafia do 95 proc. całej kontrabandy.
Warto dodać, że granica z Rosją w odróżnieniu od granicy z Białorusią – choć obie granice są granicami zewnętrznymi Unii Europejskiej – jest od lat kontrolowana przez nowoczesne systemy monitoringu. Cały odcinek granicy, który częściowo przebiega wzdłuż Niemna, jest 24 godziny na dobę obserwowany przez kamery, systemy termowizyjne i inne urządzenia. To dotyczy Niemna oraz Zatoki Kurońskiej. Z kolei na lądowej części granicy przed kilkoma laty stanął płot, dlatego naruszeń granicznych, w tym prób przemytu, Straż Graniczna raczej tam nie odnotowuje. Obecnie działają dwa przejścia graniczne z Rosją. Na nich z przemytnikami walczy Urząd Celny. O ile się orientuję, to część towaru pochodzącego z przemytu jest zatrzymywana. Najczęściej to dotyczy tirów.

Gdyby Rosja faktycznie zaatakowała Litwę, rozumiem, że pierwsi walkę rozpoczną pogranicznicy. Czy są jakieś plany na wypadek wojny? Ile czasu Litewska Straż Graniczna powinna utrzymać się na granicy?

W razie wojny, zgodnie z litewskim prawem, Straż Graniczna staje się częścią sił zbrojnych Republiki Litewskiej. Wówczas obrona spoczywa na wszystkich litewskich siłach zbrojnych. Takie plany są. Są to plany opracowane na różnych szczeblach. Na tę chwilę nie mogę odpowiedzieć na pytanie, ile czasu musieliby się utrzymać na placówkach nasi funkcjonariusze.


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 10(30) 12-18/03/2022