Zmiany w gabinecie ministrów. „Gest wyłącznie symboliczny”

Pomimo że okres pracy nowego rządu będzie bardzo krótki, gdyż w październiku odbędą się wybory parlamentarne, w gabinecie ministrów zachodzą znaczące zmiany.

Czytaj również...

Jeszcze podczas kampanii wyborczej prezydent Gitanas Nausėda podkreślał, że chce zmian w składzie rządu. Krytyka dotyczyła przede wszystkim ministra ochrony zdrowia Arūnasa Dulkysa i rolnictwa Kęstutisa Navickasa.

Arūnas Dulkys
| Fot. ELTA, Dainius Labutis

Gest symboliczny

22 lipca prezydent podpisał dekret o powołaniu Ingridy Šimonytė na stanowisko premiera i powierzył jej misję utworzenia gabinetu ministrów, na co miała 15 dni. W piątek, 2 sierpnia, ​​premier przedstawiła do zatwierdzenia prezydentowi projekt dekretu w sprawie utworzenia rządu. Ministra rolnictwa Kęstutisa Navickasa zastąpi Kazys Starkevičius, dotychczasowy szef Komisji Ekonomicznej Sejmu. Stanowisko ministra ochrony zdrowia Arūnasa Dulkysa obejmie obecny wiceminister Aurimas Pečkauskas.

— Zarówno wobec ministra ochrony zdrowia jak i ministra rolnictwa, odpowiednie środowiska, w tym także opozycja, zgłaszały swoje zastrzeżenia przez całe cztery lata. Odwołanie ministrów za trzy miesiące przed zakończeniem ich kadencji to oczywiście gest wyłącznie symboliczny. Wydaje mi się, że premier Šimonytė zgodziła się na ten gest wyłącznie dla świętego spokoju, żeby nie przedłużać impasu w relacjach z prezydentem i żeby rząd, który po wyborach prezydenckich zwrócił pełnomocnictwa, możliwie najszybciej rozpoczął normalną działalność — komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” Aleksander Radczenko, publicysta, doradca przewodniczącej Sejmu RL.

Napięte relacje

Niektórzy litewscy politolodzy dopatrują się w geście premier Šimonytė układu politycznego — odwołanie ministrów w zamian za portfel eurokomisarza dla Gabrieliusa Landsbergisa, lidera konserwatystów, ministra spraw zagranicznych.

— Trudno powiedzieć czy taka decyzja premier jest związana z kandydaturą litewskiego kandydata na eurokomisarza. Sądzę, że w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni wyjaśni się, jak się sprawy potoczą. Z kolei nie wiadomo, dlaczego akurat teraz, kiedy prezydent Nausėda osiągnął to, czego chciał, czyli usunięcia ministrów, którzy mu nie pasowali, musiałby się zgodzić na kandydaturę Landsbergisa, z którym jego relacje są dosyć napięte. Jeśli był taki pomysł, to wcale niekoniecznie, że on wypali — zauważa Aleksander Radczenko.

Zapewnienie równowagi

Rozmówca przypomina też, że Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE, chciałaby, żeby każdy kraj zgłaszał dwoje kandydatów różnych płci.

— Przewodnicząca Komisji Europejskiej chce widzieć dwoje kandydatów na stanowisko eurokomisarza — kobietę i mężczyznę z każdego kraju członkowskiego. Chodzi tu o zapewnienie równowagi kobiet i mężczyzn w KE. Oprócz Landsbergisa potrzebny jest więc jeszcze jeden kandydat płci żeńskiej. Bardzo ostrożnie oceniam szanse Landsbergisa nie tylko na przejście przez sito prezydenckie. Mechanizm wyznaczania kandydata na stanowisko eurokomisarza jest taki, że rząd wybiera kandydata, przedstawia prezydentowi, który musi go zatwierdzić i wtedy jeszcze Sejm powinien zatwierdzić tego kandydata. Więc czy Landsbergis znajdzie poparcie w parlamencie, to też jest wielka niewiadoma. Wśród rządzących jest sporo osób niezadowolonych z jego działalności czy w ogóle z jego osoby — wyjaśnia doradca przewodniczącej Sejmu RL.

Potencjalne kandydatki

Oficjalnie kandydatek na portfel eurokomisarza jeszcze nie wyłoniono.

— W przestrzeni publicznej były wskazywane m.in. Gintarė Skaistė, minister finansów, Viktorija Čmilytė-Nielsen, przewodniczącą Sejmu RL i premier Ingrida Šimonytė. Jest wiele kobiet, które mogłyby pokusić się o stanowisko eurokomisarza — podsumowuje rozmówca.

Czytaj więcej: W jaki sojusz wątpi Ingrida Šimonytė?

Afisze

Więcej od autora

„Zróbmy to razem”: na nekropoliach w Wilnie rusza społeczna akcja porządkowa

Sprzątanie zabytkowych nekropolii stało się wieloletnią tradycją. W tej społecznej inicjatywie uczestniczą uczniowie, harcerze, studenci, przedstawiciele organizacji społecznych, dyplomaci, samorządowcy oraz mieszkańcy.Wyraz szacunku dla historii i pamięci mieszkańcówWielkie sprzątanie...

Nowa inicjatywa w Wilnie: nauka języka polskiego w przyjaznej atmosferze

W Wilnie rozpoczął swoją działalność Klub Języka Polskiego. Klubowicze spotykają się w Bibliotece im. Adama Mickiewicza (ul. Trakų 10). O nowej inicjatywie dla „KW” opowiada Remigiusz Lewandowski, założyciel Klubu.