Trzęsacz: dlaczego Bałtyk w tej rybackiej wiosce jest gniewny?

Trzęsacz (do roku 1945 niemiecki Hoff) to mała rybacka wioska nad Bałtykiem, licząca dziś ok. 110 mieszkańców, w województwie zachodniopomorskim, którą przecina południk 15 długości geograficznej wschodniej. Nie on jednak przyciąga tam turystów.

Czytaj również...

Osobliwością tej nadmorskiej wioski są ruiny XV-wiecznego kościoła zbudowanego nad stromym klifem.

Stara legenda i świątynia

Z ruinami kościoła związana jest stara legenda. Otóż pewnego dnia rybacy złowili w sieci Zielenicę, córkę Bałtyku. Mimo błagań nie oddali jej ojcu, tylko przywlekli do świątyni. Ponieważ była poganką, została ochrzczona. Wkrótce zmarła jednak w niewoli i została pochowana na przykościelnym cmentarzu. Odtąd gniewny Bałtyk wciąż upomina się o swoją córkę, mszcząc się nęka klifowy brzeg. Nie przestanie, dopóki nie odzyska jej szczątków, a kościół nie zatonie w morskiej otchłani. To jedna z legend dotycząca tragicznych losów niszczonego kościoła.

Dzieje Trzęsacza i jego świątyni z okresu średniowiecza są mało znane. Zachowało się niewiele materiałów źródłowych i bibliograficznych. Murowany kościół gotycki zbudowano w XV w. na miejscu wcześniejszego drewnianego, który prawdopodobnie wzniesiono w I poł. XII w.

Wzniesiono go początkowo w stylu romańskim, a w późniejszym okresie został on urozmaicony elementami gotyckimi — w okresie, kiedy te ziemie były własnością rodu Flemingów. Pięknie utrzymana i bogata świątynia została w okresie wojny siedmioletniej złupiona i zdemolowana przez Rosjan i naturę. Przez lata morski żywioł podmywał brzeg powodując obsuwanie się kolejnych ścian świątyni. Ostatnie nabożeństwo odprawiono tam 2 sierpnia 1874 r., a dwa lata później runął do morza pierwszy fragment kościoła, a ostatni morze pochłonęło w roku 1994 r.

Molo i ruiny kościoła w Trzęsaczu
| Fot. Leszek Wątróbski, opr. red.

Morze zabiera mury

Prawdziwa katastrofa miała miejsce w roku 1901. Do morza runęła cała północna ściana. W 1917 r. fale zabrały absydę i odtąd, co kilkanaście lat, morze zabierało kolejny fragment murów. Dziś na urwisku pozostała już tylko południowa ściana. Według kroniki pastora Gardesa z roku 1765 stary kościół w Trzęsaczu był trzecim chrześcijańskim kościołem na Pomorzu.

Wymiary świątyni oraz detale architektoniczne czyniły z niej jedną z najokazalszych budowli wśród wiejskich kościołów Pomorza Zachodniego. Należący początkowo do katolików kościół po reformacji stał się świątynią ewangelicką. W ciągu kolejnych wieków kościół był remontowany i przebudowywany. W 1658 r. świątynię odremontowano oraz wyposażono w renesansowe i barokowe ławy, stalle, ambonę, chrzcielnicę i ołtarz. Na terenie przykościelnym znajdował się cmentarz, który morze zaczęło odsłaniać w II poł. XVIII w.

Po raz pierwszy próbowano zatrzymać zjawisko erozji w roku 1750, kiedy to odległość do klifu wynosiła 58 m. Użyto w tym celu mat z faszyny i pali ochronnych. Mimo że w roku 1868 odległość do klifu wynosiła 1 m, w kościele nadal odbywały się nabożeństwa. Po zamknięciu kościoła jego wyposażenie przewieziono do katedry w Kamieniu Pomorskim. Część zabytkowego tryptyku trafiła natomiast do kościoła w Rewalu, pozostałe obiekty – do muzeum w Szczecinie i Berlinie.

W kościele znajdowały się: gotycki tryptyk— zdjęty w roku 1758 (obecnie jego część znajduje się w kościele parafialnym w Rewalu); barokowy ołtarz z 1673 r. — początkowo przeniesiony do Kościoła Najświętszej Marii Panny w Kamieniu Pomorskim, od roku 2003 znajduje się w odbudowanym kościele neogotyckim w Trzęsaczu; renesansowe stalle z roku 1583 — również znajdują się w kamieńskiej katedrze; kazalnica z 1646; dzwon z 1679 o wadze 419 kg z napisem: „Spiesz wszystko do Świętego Domu Bożego, jak tylko usłyszycie mnie z wieży” — przeniesiony do nowego kościoła w Trzęsaczu i dzwon z roku 1707 — zaginiony po II wojnie światowej.

Neptun wita turystów
| Fot. Leszek Wątróbski

Na najwyższym wzgórzu

Ten murowany kościół wzniesiono na najwyższym w okolicy wzgórzu w odległościok. 1 800 m od morskiego brzegu. Przez stulecia Bałtyk przybliżał się do świątyni. W roku 1750 urwisko oddalone było o 50 m, a w 1850 już tylko 5 m. Obecnie odległość ta zmniejszyła się o kolejne metry. Jest bardzo mało prawdopodobne, aby coś z pierwszego kościoła zachowało się do dzisiaj. Przyjmuje się, że kościół był z biegiem stuleci powiększany. Wskazują na to różnych kształtów i wielkości cegły, jak również różne style budowlane. Prezbiterium było gotyckie, pozostała przestrzeń romańska.

Aby zapobiec dalszemu zsuwaniu się ruin kościoła do morza, ułożono u podstawy klifu opaskę, która miała przeciwdziałać niszczeniu klifu. Rok później, w 2002, wykonano nowy fundament pod ruiny kościoła. Podstawę klifu natomiast i zbocze zabezpieczono 80-metrową opaską brzegową w postaci koszy siatkowych wypełnionych materiałem kamiennym, na których znalazły się materace z siatki wypełnione materiałem umożliwiającym zazielenienie się tego obszaru. Dzisiaj w miejscu, w którym stał kościół, zachowała się jedynie część południowej ściany o długości 12 m i wysokości 6 m. Ruiny kościoła w Trzęsaczu to jedyna tego typu atrakcja w Europie.

Unikatowe drzewa i szlaki turystyczne

W pobliżu ruin kościoła znajduje się zespół pałacowo-parkowy z XVIII w. (obecnie w prywatnych rękach). Pałac otoczony jest starym parkiem, w którym rosną unikatowe drzewa, przede wszystkim stare graby. To największe skupisko starych grabów w Polsce. Przy ul. Pałacowej rosną 4 lipy drobnolistne uznane za pomniki przyrody w 2003 r.

Przez Trzęsacz przebiega linia Gryfickiej Kolei Wąskotorowej: Gryfice — Pogorzelica zbudowana w roku 1896 łącząca wówczas Gryfice z Niechorzem. Przez Trzęsacz przebiegają też dwa szlaki turystyczne: szlak Pobrzeża Rewalskiego i szlak nadmorski im. Czesława Piskorskiego, gdzie znajduje się „startowisko” paralotniowe idealne do lotów żaglowych.

Turyści latem na plaży w Trzęsaczu
| Fot. Leszek Wątróbski, opr. red.

05.

Afisze

Więcej od autora

Artysta, który słuchał kamienia. Wystawa poświęcona Mieczysławowi Paszkiewiczowi w Warszawie

Nie każda wystawa potrafi zatrzymać widza ciszą. Nie każda zaprasza do uważnego patrzenia — nie tylko na obrazy, lecz na los człowieka, który je stworzył. Wystawa poświęcona Mieczysławowi Paszkiewiczowi w Muzeum Niepodległości w Warszawie jest właśnie takim doświadczeniem: spokojnym, a zarazem przejmującym. To opowieść o artyście, który przeszedł przez piekło XX w. i nie utracił wiary w sens piękna. Nad merytorycznym i artystycznym kształtem ekspozycji czuwali kuratorzy wystawy: Jacek Konik oraz Małgorzata Karolina Piekarska. Był autorem 17 książek i licznych artykułów naukowych, a także członkiem prestiżowych towarzystw naukowych i literackich.

Między tradycją, konfliktem a jubileuszem: 45-lecie Hajnowskich Dni Muzyki Cerkiewnej

Hajnówka przez dziesięciolecia była miejscem szczególnym na mapie polskiej kultury muzycznej. To właśnie tam, na pograniczu tradycji, religii i kultur, narodził się Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej, który z czasem wyrósł na jedno z najważniejszych wydarzeń artystycznych poświęconych duchowemu dziedzictwu Kościoła prawosławnego w Europie. Jego historia to jednak nie tylko pasmo sukcesów artystycznych i prestiżu, lecz także opowieść o napięciach, sporach o niezależność oraz dramatycznym rozdarciu, którego skutkiem było przeniesienie festiwalu do Białegostoku.

Wesele łowickie — barwna opowieść o tradycji, obrzędzie i wspólnocie

Wesele łowickie należy do najbardziej widowiskowych i bogatych obrzędów ludowych w Polsce.