85. rocznica pierwszej deportacji na Syberię

85 lat temu, 10 lutego 1940 r., rozpoczęła się pierwsza, masowa deportacja Polaków na Sybir. W głąb Związku Sowieckiego wywiezionych zostało wówczas ponad 140 tys. naszych rodaków. Po niej nastąpiły trzy kolejne: w kwietniu i czerwcu 1940 r. oraz ostatnia w czerwcu 1941 r. Łącznie deportacja na Syberię objęła ponad 300 tys. Polaków. To była operacja NKWD nazywana także operacją polską. Ludność ewakuowano do północnych regionów Syberii w okolice Archangielska, Omska, Irkucka oraz Kraju Krasnojarskiego.

Czytaj również...

Wśród deportowanych były głównie rodziny wojskowych, urzędników, pracowników służby leśnej i kolei ze wschodnich obszarów przedwojennej Polski. Co trzeci deportowany nie przeżył zesłania.

Według danych NKWD podczas czterech deportacji łącznie zesłano około 320 tysięcy osób. Związek Sybiraków przyjmuje, że wywieziono w sumie milion 350 tysięcy Polaków. Historycy wskazują, że sowieckie dokumenty nie uwzględniają skazanych w trybie doraźnym i osób niezarejestrowanych. Według szacunków co trzeci deportowany nie przeżył zesłania.

Scenariusz deportacji był zawsze podobny: łomotanie do drzwi kolbami karabinów w środku nocy, krzyki, bicie, popędzanie, płacz dzieci. Taki obraz najczęściej pojawia się we wspomnieniach Polaków. W ciągu kilkunastu minut ludzie tracili dorobek całego życia – deportowani mogli zabrać ze sobą tylko podstawowe rzeczy, na ich spakowanie mieli nie więcej niż pół godziny. Zabierali jedynie najważniejsze przedmioty. Ludzi transportowano na Wschód w wagonach towarowych. W drodze brakowało żywności i wody, szerzyły się choroby, szczególnie wśród dzieci. Podróż trwała kilka tygodni.

Obchody szczecińskie z udziałem władz województwa, miasta oraz wojska, straży granicznej, policji, związku Sybiraków, stowarzyszeń kombatanckich
| Fot. Leszek Wątróbski

Obchody 85. rocznicy pierwszej deportacji na Syberię odbyły się w wielu miastach Polski — m.in. w Szczecinie na Cmentarzu Centralnym z udziałem władz województwa, miasta oraz wojska, straży granicznej, policji, związku Sybiraków, stowarzyszeń kombatanckich oraz grupy mieszkańców. Przebieg lutowej deportacji wspominał m.in. Henryk Król, przewodniczący Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych:

– Jak co roku stajemy tu, na Cmentarzu Centralnym, przed szczecińskim panteonem – pomnikiem „Pamięci Sybiraków”*, pamiętającym setki tysięcy zesłańców Sybiru, deportowanych tam przez władze sowieckie z terenów wschodnich Rzeczpospolitej tylko dlatego, że byli Polakami – przemawiał Henryk Król. Dopóki są jeszcze wśród nas świadkowie tamtych wydarzeń, pamięć ta jest jeszcze żywa. Jednak po 85 latach pozostali wśród nas tylko ci najmłodsi, dla których nie zawsze w pamięci zapisały się obrazy tragicznych lat. Z czasem naturalną koleją rzeczy stanie się to już historią, spisanymi relacjami, statystyką, zgromadzonymi, cennymi archiwaliami. Nie możemy jednak zapomnieć o tamtych wydarzeniach i pozostawić to w zapomnieniu.

Poczty sztandarowe
| Fot. Leszek Wątróbski

Stoimy tu i widzimy pomnik zaprojektowany jako torowisko prowadzące w dal, torowisko symbolizujące bezkresną i złowieszczą dal, na końcu której była tylko udręka, przenikliwy mróz, głód, cierpienie, choroby czy niewolnicza praca. I niejednokrotnie czekała ich śmierć. Tak wyglądały losy niemal wszystkich zesłańców, którzy wypędzeni zostali nocą przez Sowietów z własnych mieszkań, własnych domów i gospodarstw, ale także z własnej ojczyzny. Po przeciwnej stronie pomnika mamy umieszczone rzędy tabliczek z nazwiskami naszych bliskich, dotkniętych tragizmem naszej narodowej historii. Nie są to jednak tylko metalowe tabliczki z wygrawerowanymi nazwiskami. Za nimi kryją się konkretni ludzie, konkretne indywidualne tragedie, cierpienia, troska o siebie, o rodzinę, o bliskich i bezbronne dzieci. Pozornie oni wszyscy doznali takiego samego losu: wypędzenie, katorżnicza praca w lasach i kopalniach, poniewierka, choroby, głód, brak perspektyw powrotu na ojczystą ziemię.

Jeżeli jednak jednostkowo poznamy losy poszczególnych osób z imienia i nazwiska, okaże się, jakie były to zawiłe i bardzo zróżnicowane losy. Dostrzeżemy wówczas zniewolonego i złamanego człowieka, któremu zabrano wszystko. Cytując słowa zesłańca: „zabrali nam wszystko, zabrano nam Ojczyznę, zabrano nam majątek, zabrano ojcowiznę, zabrano wolność, zabrano zdrowie, wielu zabrano życie. Jednak wiary, godności i człowieczeństwa nie można było nam odebrać”. Kierując te słowa do młodego pokolenia, należałoby powiedzieć, jak odbywało się to 10 lutego, dokładnie 85 lat temu. Cytuję: „… pełnia zimy, głęboki śnieg, trzaskający mróz. O godzinie 4 rano budzi nas ujadanie psów i walenie kolbami karabinowymi w drzwi. Gospodarstwo nasze otoczone jest uzbrojonymi żołdakami. Słychać krzyki sowieckiego NKWD: Otwierać! Milicja! Wyrwani ze snu, wystraszeni, uderzani kolbami karabinów, ustawieni pod ścianą, otrzymujemy rozkaz: oddajcie broń! W czasie rewizji broni u nas nie znaleziono. Za chwilę odczytano wyrok. Za działalność na szkodę Związku Sowieckiego jesteście aresztowani i skazani na bezpowrotne zesłanie. Pozostawiono nam 20 minut na spakowanie najbardziej potrzebnych rzeczy. Tyle tylko, ile można było wziąć do ręki”.Dalej wiemy, co było. Wielotygodniowa wywózkaw mrozie, zimnie, katorżnicza praca i powrót różnymi drogami. Niektórzy do kraju już nie powrócili.

Szanowni zebrani. Wyrażając szacunek i pamięć o wszystkich zesłańcach Sybiru, naszych rodakach, naszych bliskich oraz w imieniu własnym, jako syn i wnuk Sybiraków, wyrażam serdecznie podziękowanie za dzisiejszą obecność na tych upamiętniających obchodach. Abyśmy wciąż pamiętali o tych trudnych dziejach naszej narodowej historii i oby się ona nigdy nie powtórzyła.

Uroczystości zakończyło składanie wieńców
| Fot. Leszek Wątróbski

Była też recytacja poezji związanej z wydarzeniami rocznicowymi sprzed 85 lat. Wiersze recytowali uczniowie liceum ogólnokształcącego im. Sybiraków w Szczecińskiej Szkole Florystycznej. Był też śpiewany polski hymn oraz hymn sybiracki. Uroczystości zakończyło składanie wieńców.

Czytaj więcej: Masowe wywózki na Sybir. „Zesłańcy tego piekła nie zapomną nigdy”


*Pomnik „Pamięci Sybiraków” – pomnik poświęcony został Polakom zsyłanym na Syberię w latach 1768-1953, począwszy od konfederatów barskich, przez powstańców kościuszkowskich, listopadowych i styczniowych, II wojnę światową – do roku 1952. Powstał w roku 1994 z inicjatywy Sybiraków zamieszkujących województwo zachodniopomorskie. Jego autorami są koszalińscy architekci Joanna Haśnik-Adamiec oraz Krzysztof Adamiec. Wykonany z muru ceglanego, lastrico, kamienia narzutowego i metalowej szyny długości 990 cm. Znajduje się na Cmentarzu Centralnym, przy Al. Okólnej, na prawo od Bramy Głównej. Pomnik składa się z kilku części tworzących całościowy przekaz. Na głazie można odnaleźć brązową tablicę z inskrypcją 1768-1940-1952. Pamięci tych, którzy z tajgi Sybiru, z łagrów północy, stepów Kazachstanu nie powrócili na ziemię ojczystą. Sybiracy woj. szczecińskiego. Kolejny element to tor kolejowy na betonowych podkładach, położonych na kamiennym bruku, który ma przypominać o transportach kolejowych wywożących więźniów w głąb Rosji. Obok toru kolejowego umieszczono 12 granitowych słupków, w tym na czterech znajdują się symbole religii, których to wyznawcy zostali represjonowani. Najwyższy ze słupków tworzy krzyż łaciński, a na skrzyżowaniu jego ramion umieszczono godło Związku Sybiraków i lata poszczególnych zsyłek: 1768, 1795, 1830, 1863, 1905, 1939, 1940, 1944, 1946, 1953. Oprócz niego znajduje się krzyż prawosławny, gwiazda Dawida (judaizm) oraz półksiężyc (islam). Na ceglanym murze znajdują się tabliczki z nazwiskami osób, które zmarły na zesłaniu i nie mają swoich grobów.

Afisze

Więcej od autora

„Dyneburg jest sercem polskości na Łotwie” — rozmowa z Mariuszem Podgórskim, Konsulem RP w Rydze

Leszek Wątróbski: Spotykamy się w Dyneburgu. Jak często w czasie swojej kadencji przyjeżdżał Pan do tego miasta?

Serce Szczecina bije pod platanami

Jasne Błonia im. Jana Pawła II w Szczecinie — to tutaj, w otoczeniu malowniczych, wiekowych platanów, po raz kolejny rozkwitła niezwykła energia. Choć majowe słońce i cień drzew przyciągają tu codziennie spacerowiczów, niedziela 31 maja 2026 r. była dniem zupełnie wyjątkowym. To właśnie wtedy zielone serce miasta zamieniło się w tętniące życiem centrum inspiracji, współpracy i społecznej solidarności za sprawą Wielkiego Pikniku Pasji, stanowiącego uroczysty finał XIX Tygodnia Inicjatyw Pozarządowych. Warto doprecyzować jedno małe organizacyjne zamieszanie w liczbach, które mogło umknąć niejednemu obserwatorowi: podczas gdy całe miasto świętowało XIX Tydzień Inicjatyw Pozarządowych, same Szczecińskie Spotkania Organizacji Pozarządowych POD PLATANAMI (czyli wspomniany Piknik Pasji) doczekały się już swojej imponującej XXIV edycji Wielkiego Pikniku Pasji. To niemal ćwierć wieku budowania tradycji, która na stałe wpisała się w krajobraz Szczecina.