Inwazja Rosji na Ukrainie jest już dłuższa od wojny 1941-1945 r.

Dla Rosji II wojna światowa zaczęła się od złamania przez Hitlera paktu Ribbentrop-Mołotow w 1941 r., a nie w 1939 r. Z kolei inwazja na Ukrainę trwa dłużej niż marsz Stalina do Berlina. Sytuacja Ukrainy pozostaje trudna, ale wciąż się broni.

Czytaj również...

Przypomnijmy: rosyjska historiografia „wojną ojczyźnianą” nazywa okres od złamania przez Hitlera paktu ze Stalinem i zaatakowanie w 1941 roku Związku Sowieckiego do zdobycia przez Sowietów Berlina w 1945 r. Ta wojna trwała 1 418 dni, co jest dla dzisiejszej historiografii rosyjskiej — szczególnie od dojścia do władzy Putina na początku tysiąclecia — liczbą niemal świętą.

Polacy i Litwini ginęli jako „straty ZSRS”

ZSRS w tym czasie straciło wg różnych szacunków ok. 12 milionów, z czego kilka milionów zostało zabitych przez samych Sowietów. Na front słano wielu Polaków, Litwinów, Ukraińców, Białorusinów z okupowanych terenów, co historiografia sowiecka i rosyjska podaje jako straty ZSRS. Do tego przyczynił się też słynny rozkaz nr 227 („ni szagu nazad”, „ani kroku w tył”), w ramach którego wycofujące się jednostki, a także dezerterów, zastrzeliwano na miejscu.

Opisywał to Dmitri Wołkogonow, jeden z sowieckich pułkowników generałów, który jako wierny komunista miał dostęp do najtajniejszych dokumentów. Opisywał system stalinowski jako okrutny, nieludzki. To między innymi on opisywał, jako jeden z pierwszych, ilu Rosjan zabił sam Stalin. Za błędne zrozumienie polityki „głasnosti” Gorbaczowa został zmuszony zrezygnować z pełnionych funkcji.

Wojna na Ukrainie dłuższa niż wojna Hitler-Stalin

Rosyjska pełnoskalowa inwazja rozpoczęta 24 lutego 2022 r. trwa już dłużej niż wspomniane 1 418 dni. Jeśli liczyć od 2014 r., gdy wojska rosyjskie pojawiły się w Ukrainie, bilans wygląda jeszcze gorzej, bo to dawałoby nawet 12 lat.

Coś, co miało być „trzydniową operacją wojskową”, zamieniło się w ropiejącą ranę. Rosja swoim rozmiarem przygniata Ukrainę i sytuacja Ukrainy nie jest wesoła — ale tymczasem Rosja wstrzymuje pracę rafinerii Syzrań nad Wołgą, a jeszcze 13 stycznia Ukraińcy uderzyli w 12 rafinerii w głąb Rosji.

Co łączy i co dzieli obie wojny?

Te dwie wojny jednak są różne. Także pod względem strat i osiągnięć. Już w pierwszym roku inwazji straty Rosji przewyższyły straty w Afganistanie (60 tys.) i w Czeczenii (12-14 tys.). Jednak do strat sięgających ponad 10 milionów jeszcze Putinowi daleko.

Dzisiejsza Rosja ma z kolei gorsze wyniki, gdyż wojna wciąż trwa. Chociaż Putin przyjął taktykę podobną, ponieważ na froncie potwierdzona jest — także przez samych pojmanych Rosjan — obecność tzw. oddziałów zaporowych. Mają strzelać do dezerterów i wycofujących się jednostek.

Polski portal Defence24 zajmujący się obronnością pisze, że nie jest to dobra informacja.

„Władimir Putin, zainspirowany Józefem Stalinem, wciąż wydaje rozkaz »ani kroku w tył!«. A za wojskami rosyjskimi wciąż siedzą oddziały zaporowe wyspecjalizowane w zabijaniu swoich rodaków. (…) To źle, że Putin prowadzi politykę na wzór Stalina, ale jedyny plus, że jest pozbawiony jego skuteczności” — pisze Michał „Mike” Bruszewski, reporter wojenny, który osobiście obserwował wydarzenia i jeździł na Ukrainę, by opisywać wojnę, w tym też zmagania Polaków w Ukrainie w obliczu inwazji.

Przekroczenie inwazji w Ukrainie symbolicznej granicy 1 418 dni nie jest w Litwie akcentowane. Zbiegło się to z obchodami wydarzeń styczniowych, w których ZSRS zabiło 14 obrońców wolnej Litwy. Tymczasem stanowisko Rosji jest znane: Putin już w 2005 r. mówił, że „rozpad ZSRS to największa katastrofa XX wieku”.

Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow we wstępie do rosyjskiej propagandowej monografii nt. Litwy pisze o Litwie jako państwie niesamodzielnym, tymczasowo oderwanym od Rosji. Rosja niejednokrotnie sugerowała, że kraje bałtyckie (w tym Litwa), to „błąd Lenina”.

Czytaj więcej: Czego boi się Putin

Afisze

Więcej od autora

Studenci z Łodzi w redakcji polskiego dziennika na Litwie

We środę 29 kwietnia naszą redakcję odwiedzili studenci z Uniwersytetu Łódzkiego, działający w kole naukowym pod egidą ejszyskiej politolog, dr Barbary Jundo-Kaliszewskiej.

Wizyta polskiego europosła w „KW”

5 maja redakcję „Kuriera Wileńskiego” odwiedził polski europoseł Marcin Sypniewski wraz ze swoim asystentem Tomaszem Bethkem.

Mer Wilna odwiedził redakcję „KW” z okazji litewskiego Dnia Odzyskania Prasy

Redakcję „Kuriera Wileńskiego” odwiedził mer Wilna, Valdas Benkunskas. Polski dziennik gościł włodarza z okazji Dnia Odzyskania Prasy. Mer zostawił wpis w księdze gości i dodał kilka spostrzeżeń.