Szlakiem Anhellego. Opieka nad grobami jest wyrazem szacunku dla tych, którzy odeszli

„Polskie cmentarze wojenne w Uzbekistanie stanowią istotny element polskiej pamięci historycznej i mimo dużego wysiłku organizacyjnego nadal są miejscem wymagającym uwagi i ochrony” – mówi prof. Lech W. Szajdak z Poznania, naukowo zajmujący się agronomią, osobiście zaangażowany w pielęgnowanie pamięci o Armii gen. Andersa.

Czytaj również...

Leszek Wątróbski: Niedawno przebywał Pan w Uzbekistanie, gdzie odwiedził Pan m.in. polskie cmentarze wojenne.

Prof. Lech W. Szajdak: We wrześniu 2025 r. odwiedziłem Uzbekistan, gdzie mój ojciec Stefan, wcześniej więzień sowieckich łagrów, przebywał w roku 1942 i miał szczęście wyjść z ZSRS wraz z Armią gen. Władysława Andersa. Podczas mojej wizyty zapoznałem się z losami obywateli polskich podczas II wojny światowej. Nasi rodacy, których groby znajdują się na cmentarzach wojennych w Uzbekistanie, przybyli do ZSRS podczas II wojny światowej nie z własnej woli, a los nie dał im możliwości powrotu do swojej ojczyzny. Polskie cmentarze wojenne w Uzbekistanie łączą się z tragicznym losem polskich męczenników narodowych idących „szlakiem Anhellego – na Syberię”.

W polskiej mentalności i tradycji opieka nad grobami i cmentarzami jest wyrazem naszego szacunku dla tych, którzy odeszli i są po drugiej stronie życia. Często na nagrobkach spotykamy zbiór poniższych połączonych sentencji, które odzwierciedlają przekonanie o życiu wiecznym i pamięci o zmarłych.

Czytaj więcej: Historia daleka i bliska: Uzbekistan–Litwa

W G’uzor w 1942 r. znajdowały się ośrodek organizacyjny armii, szkoła junaków i junaczek, szpital wojskowy nr 2 oraz ochotniczki Pomocniczej Służby Kobiet | Fot. cmentarzewuzbekistanie.org.pl

Na terytorium dzisiejszego Uzbekistanu znajduje się kilkanaście wojennych cmentarzy.

Spoczywają na nich Polacy – żołnierze, cywile, dzieci, którzy w czasie II wojny światowej trafili w tamte rejony w wyniku deportacji, formowania oddziałów wojskowych lub ewakuacji. Cmentarze te stanowią bardzo istotny element polskiej pamięci historycznej i mimo dużego wysiłku organizacyjnego nadal są miejscem wymagającym uwagi i ochrony.

Skąd, kiedy i jak polscy wojskowi znaleźli się w dalekim Uzbekistanie?

17 września 1939 r., z chwilą agresji ZSRS na Polskę, wobec wysuniętego wówczas w nocie skierowanej do ambasadora Polski oficjalnego stwierdzenia władz Związku Sowieckiego o zaprzestaniu istnienia państwa polskiego, stosunki dyplomatyczne między obu państwami zostały zerwane. I w wyniku agresji i późniejszych działań represyjnych obywatele polscy, zarówno żołnierze, jak i cywile, zostali deportowani zarówno na europejskie oraz azjatyckie tereny Związku.

W dniu 22 czerwca 1941 r., z chwilą rozpoczęcia działań wojennych między III Rzeszą a ZSRS, rząd Wielkiej Brytanii, powiązany układem politycznym i wojskowym z Polską, pośredniczył w rozmowach, których celem była normalizacja polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych. Z perspektywy czasu wydaje się, iż był to jeden z elementów szerokich działań dyplomatycznych, których celem było utworzenie koalicji antyhitlerowskiej.

W Kitob w 1942 r. w miejscowości stacjonował 16. Pułk Piechoty 6. Dywizji. W miejscowej szkole stworzono szpital wojskowy, do którego kierowano polskich chorujących żołnierzy | Fot. cmentarzewuzbekistanie.org.pl

Wzajemne stosunki dyplomatyczne zostały wznowione ponownie 30 lipca 1941 r. na mocy układu Sikorski-Majski podpisanego w Londynie.

Układ ten, zawarty w aspekcie wspólnej walki z nazistowskimi Niemcami, zakładał m.in. zwolnienie polskich więźniów i jeńców, co umożliwiło utworzenie polskiej armii w ZSRS. W tym celu 11 sierpnia 1941 r. Naczelny Wódz powierzył dowodzenie Armii Polskiej gen. dyw. Władysławowi Andersowi, przetrzymywanemu w więzieniu NKWD na Łubiance, a 14 sierpnia 1941 r. podpisano umowę wojskową, która umożliwiła rozpoczęcie formowania Armii Polskiej w ZSRS. W tym czasie delegatury ambasady polskiej, znajdujące się terenie całego ZSRS, i oficerowie łącznikowi naszego wojska działający przy delegaturach zajmowali się uwolnionymi z łagrów i zesłania Polakami. Kierowali ich do miejsca siedziby Armii Polskiej w ZSRS (początkowo Buzułuk, następnie Taszkent, dzisiejsza stolica Uzbekistanu). Okazało się, że liczba polskich ochotników wielokrotnie przekroczyła ustalenia między Andersem a Stalinem dotyczące stanów etatowych polskich jednostek wojskowych.

Pomimo zawartej umowy Rosjanie nie wywiązywali się z zobowiązań dotyczących uzbrojenia. Polskie wojsko nie miało nadziei na otrzymanie sprzętu militarnego, w tym czołgów oraz lotnictwa. W niektórych polskich oddziałach stan uzbrojenia był tak ubogi, że… drewniane kije zastępowały karabiny. To nie rokowało dla dalszego pozostania polskich jednostek w ZSRS.

Ponadto strona polska apelowała o uzupełnienia kadry dowódczej o oficerów znajdujących się, według przekonania londyńskich władz, w obozach internowania na terenie ZSRS. Ich los udało się ustalić dopiero w kwietniu 1943 r., gdy Niemcy odkryli w Katyniu masowe groby polskich oficerów.

Tragizmowi sytuacji dodawały skrajnie nieludzkie warunki egzystencji. W rezultacie chorób tyfusu, dyzenterii, malarii oraz głodu i wyczerpania zmarło wiele z tych osób.

Była to niezwykle dramatyczna sytuacja, kiedy gen. Władysław Anders widział rzesze polskich cywilów kierujące się do wojska z jednym błaganiem, „aby ich uwolnił z domu niewoli”. Nasi rodacy byli pełni wiary, nadziei i siły moralnej, będąc przeświadczonymi, mimo tych niezwykle nieludzkich warunków, że nie jest możliwe zniszczenie najgorętszych pragnień i osobistego wybawienia.

Z czasem narastał konflikt polityczny i organizacyjny między stroną polską a władzami sowieckimi. Spór dotyczył kilku kwestii, wśród których wymienić można: użycie w walkach niedozbrojonych i niewyszkolonych polskich formacji, co by prowadziło do ich zguby; kwestię polskich placówek konsularnych w ZSRS oraz przyszłych granic między obydwoma krajami. Spór wydawał się nie do rozwiązania z powodu twardego negocjacyjnego stanowiska Rosjan. W celu rozwiązania tego impasu Brytyjczycy zaproponowali przemieszczenie wojsk gen. Andersa wraz z uchodźcami do Iranu. Ostatecznie, w wyniku trójstronnych uzgodnień, od 24 marca do 4 kwietnia 1942 r. przez port w Krasnowodzku (obecny Turkmenistan) nad Morzem Kaspijskim ewakuowano do Iranu ok. 43 850 osób, w tym ponad 33 tys. żołnierzy z 3. dywizji piechoty. Druga tura ewakuacji miała miejsce w sierpniu tego samego roku. Do portu Pahlavi w Iranie przetransportowano blisko 70 tys. żołnierzy i cywilów.

W Konimeksie stacjonowały jednostki 7. Dywizji Piechoty. W polskiej kwaterze, znajdującej się na terenie cmentarza prawosławno-muzułmańskiego, pochowano 337 żołnierzy | Fot. cmentarzewuzbekistanie.org.pl

Nie wszystkim jednak naszym rodakom udało się opuścić ZSRS…

Ci, którym nie dane było opuścić ZSRS z żołnierzami Armii gen. Władysława Andersa, spoczywają na polskich wojennych cmentarzach w Uzbekistanie oraz zapewne w miejscach dotąd nieznanych. Na terenie polskich wojennych cmentarzy w Uzbekistanie znajdują się groby przede wszystkim żołnierzy pochodzących z formującej się armii gen. Władysława Andersa oraz pododdziałów polskich w ZSRS. Są też junacy i ochotniczki (dzieci – junacy, młodzież, Pomocnicza Służba Kobiet), cywile oraz Polacy deportowani ze wschodnich terenów Polski. Wśród nich wymienić można często całe rodziny z kobietami i dziećmi.

W wielu przypadkach miejsca pochówków łączyły się z postojem transportu kolejowego.

Wówczas, w zależności od liczby zmarłych, dokonywano pogrzebów zbiorowych lub pojedynczych. I tak przykładowo, w miejscowości G’uzor (d. Guzar) w obwodzie kaszkadaryjskim znajduje się największy polski cmentarz wojenny w Uzbekistanie. Spoczywa tam ponad 660 żołnierzy, junaków i ochotników. W miejscowości Kitob (ros. Kitab) pochowano nie mniej niż 207 osób. W miejscowości Karmana-Stacja w obwodzie nawojskim – pochowano ponad 444 osoby. A w miejscowości Jangi-Jul w obwodzie taszkenckim cmentarz został częściowo zlikwidowany (szczątki ekshumowano), co wskazuje na różne losy tych miejsc.

Na stronie projektu opisującego te miejsca („Polskie cmentarze w Uzbekistanie”, cmentarzewuzbekistanie.org.pl) wskazywanych jest 17 polskich cmentarzy wojennych na terenie Uzbekistanu. Liczba pochowanych tam Polaków (żołnierzy i cywilów) na tych nekropoliach wynosi ponad 3 tys. osób. Przykładowe liczby dla wybranych miejsc: 660+ w G’uzor, 444+ w Karmanie-Stacji, 337 w Konimeksie (ros. Kanimiech).

W 2001 r., pod auspicjami Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa RP (ROPWiM RP) oraz we współpracy z polskimi instytucjami, wiele kwater zostało odbudowanych i uporządkowanych.

Na przykład w Konimeksie dokonano odbudowy kwatery. Przygotowany został cyfrowy projekt: strona internetowa z interaktywną mapą 17 cmentarzy, wirtualnymi modelami 3D oraz imiennymi spisami wszystkich ponad 3 tys. pochowanych Polaków. W 2024 r. zaprezentowano nowy portal dokumentujący historię tych cmentarzy.

W niektórych miejscach stan cmentarzy jest dobry. Są one starannie ogrodzone, uporządkowane, posiadają ustawione tablice z nazwiskami. Podam kolejny przykład – G’uzor, tam teren jest ogrodzony, cmentarz odbudowano w 2001 r. i poświęcono w 2007 r. Jednakże w innych miejscach stan jest mniej korzystny lub nastąpiły działania, które zmieniły pierwotny układ grobów.

Istnieją także kwestie formalnoprawne związane z ochroną takich miejsc. W artykule „Ochrona polskich grobów i cmentarzy na terytorium Uzbekistanu” czytamy, że choć zawarto regulacje dwustronne, to w praktyce ochrona bywa uwarunkowana stanem relacji polsko-uzbeckich, finansowaniem, dostępem do terenów itp. W wielu przypadkach pomimo znacznych wysiłków nie udało się ustalić pełnych nazwisk wszystkich pochowanych. Na przykład cmentarz w G’uzor – choć lista zawiera ok. 660 osób, nie każda mogiła ma przypisane nazwisko.

Polski cmentarz wojenny w Jangijulu w obwodzie taszkenckim. W 1942 r. rozlokowano tu dowództwo i sztab Armii Polskiej w ZSRS, ochotniczki Pomocniczej Służby Kobiet oraz junaków | Fot. cmentarzewuzbekistanie.org.pl

Dzięki współpracy polsko-uzbeckiej wiele nekropolii zostało jednak zabezpieczonych i oznakowanych, ich stan zachowania jest bardzo zróżnicowany.

Należy podkreślić wielkie wysiłki polskiej strony zmierzające do poszukiwania miejsc pochówków Polaków i ich godnego upamiętnienia w Uzbekistanie. Ważne jest też stałe monitorowanie, aktualizacja dokumentacji, digitalizacja i popularyzacja wiedzy o tych miejscach. Ta działalność ma miejsce i można wymienić portal internetowy, projekty, literaturę etc.

Być może pomimo podejmowanych znacznych wysiłków nie wszystkie polskie groby udało się odnaleźć i upamiętnić. Gdy myślę o tych ostatnich nieodnalezionych grobach, przypominają mi się słowa piosenki pt. „Biały krzyż” zespołu Czerwone Gitary: „Tylko w polu biały krzyż nie pamięta już, kto pod nim śpi”. Sądzę, że powyższe słowa są jak najbardziej na miejscu i pozostają adekwatne do sytuacji tych naszych rodaków, którzy pozostają w naszych sercach i myślach, a ich miejsca pochówków oraz nazwiska są nieznane. Bo przecież wojenne cmentarze polskie w Uzbekistanie to świadectwo niezwykle tragicznych i złożonych losów polskich obywateli podczas II wojny światowej i w początkach formowania polskich struktur wojskowych na Wschodzie. Stan zachowania tych miejsc jest wynikiem wielu lat współpracy oraz wysiłków konserwatorskich, ale wciąż jednak wymaga stałej uwagi, dokumentacji i opieki.


Portal „Polskie cmentarze w Uzbekistanie” (cmentarzewuzbekistanie.org.pl) to inicjatywa Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku, Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i Ambasady RP w Taszkencie, która dokumentuje 17 polskich cmentarzy wojennych w Uzbekistanie i zawiera opisy oraz listy miejsc pamięci; to obecnie najważniejsze źródło terenowe i archiwalne. Muzeum II Wojny Światowej podaje, że „ponad 3 tys. żołnierzy polskich” jest pochowanych na tych 17 cmentarzach – stwierdzenia te opierają się na badaniach muzealnych, materiałach ambasady i dokumentacji projektu digitalizacji nekropolii.


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 03 (09) 24-30/01/2026

Afisze

Więcej od autora

„Dyneburg jest sercem polskości na Łotwie” — rozmowa z Mariuszem Podgórskim, Konsulem RP w Rydze

Leszek Wątróbski: Spotykamy się w Dyneburgu. Jak często w czasie swojej kadencji przyjeżdżał Pan do tego miasta?

Serce Szczecina bije pod platanami

Jasne Błonia im. Jana Pawła II w Szczecinie — to tutaj, w otoczeniu malowniczych, wiekowych platanów, po raz kolejny rozkwitła niezwykła energia. Choć majowe słońce i cień drzew przyciągają tu codziennie spacerowiczów, niedziela 31 maja 2026 r. była dniem zupełnie wyjątkowym. To właśnie wtedy zielone serce miasta zamieniło się w tętniące życiem centrum inspiracji, współpracy i społecznej solidarności za sprawą Wielkiego Pikniku Pasji, stanowiącego uroczysty finał XIX Tygodnia Inicjatyw Pozarządowych. Warto doprecyzować jedno małe organizacyjne zamieszanie w liczbach, które mogło umknąć niejednemu obserwatorowi: podczas gdy całe miasto świętowało XIX Tydzień Inicjatyw Pozarządowych, same Szczecińskie Spotkania Organizacji Pozarządowych POD PLATANAMI (czyli wspomniany Piknik Pasji) doczekały się już swojej imponującej XXIV edycji Wielkiego Pikniku Pasji. To niemal ćwierć wieku budowania tradycji, która na stałe wpisała się w krajobraz Szczecina.