Bać się wilka i do lasu nie chodzić? Chodzić! Litewski operator chwali się zablokowanymi cyberzagrożeniami

Hotel wypatrzony, świetna cena i cyk! — nie ma rezerwacji ani pieniędzy. Tele2 chwali się nawet 141 milionami (!) zablokowanych cyberzagrożeń, ale warto poznać parę sposobów na nowe sztuczki — nawet jeśli uważamy się za świadomego internautę.

Czytaj również...

Tylko w czerwcu jeden z operatorów telekomunikacyjnych na Litwie Tele2 odnotował ponad 141 mln zablokowanych cyberzagrożeń w swojej sieci. Jak podaje firma, z niebezpiecznymi treściami zetknęło się niemal 40 proc. urządzeń korzystających z usługi ochrony internetowej. Wykryto przy tym prawie 450 tys. złośliwych domen, stron i linków.

Dawać wędkę… ale to my jesteśmy rybą

Najczęstszą metodą ataku był phishing (czytaj fiszing) — zarejestrowano ponad 95 mln takich przypadków. Phishing pochodzi od angielskiego słowa oznaczającego dosłownie łowienie ryb. Oszustwo to polega na podszywaniu się pod wiarygodne instytucje lub sklepy w celu wyłudzenia haseł, danych kart bankowych lub innych poufnych informacji. Czyli — wygląda jak nasz bank, nawet mówi jak nasz bank, ale wywołuje palpitacje serca znacznie gorsze niż bank — bo to nie nasz bank, tylko oszuści.

Oprócz tego odnotowano ponad 71 mln zagrożeń związanych ze złośliwym oprogramowaniem, ponad 65 mln prób połączenia z adresami z list niezaufanych źródeł oraz prawie 5,8 mln stron zarażonych wirusami.

„Z niebezpiecznymi treściami można się zetknąć podczas zupełnie zwyczajnych czynności — szukając produktu, czytając wiadomości lub klikając link otrzymany w wiadomości. Oszuści starają się stworzyć jak najbardziej wiarygodny wizerunek i wykorzystać moment, w którym użytkownik się spieszy, liczy na dużą zniżkę lub nie ocenia informacji wystarczająco krytycznie” — powiedział Donatas Drakickas, kierownik ds. produktów w Tele2.

W czerwcu pojawiły się fałszywe sklepy internetowe oferujące artykuły na lato — leżaki, dmuchane zabawki do wody, akcesoria plażowe. Strony te wyglądają profesjonalnie: mają zdjęcia produktów, atrakcyjne ceny i rzekome opinie klientów.

Po podaniu danych karty i adresu dostawy towar zwykle nie dociera, a podane informacje mogą posłużyć do dalszych wyłudzeń. Inną metodą są fałszywe serwisy ze „zdrowotnymi” sensacjami — uzdrowienie za półdarmo, tylko nawet to „półdarmo” słono kosztuje.

„Latem ludzie częściej szukają produktów związanych z wypoczynkiem, ofert turystycznych lub porad zdrowotnych — i właśnie te tematy stają się wygodną przynętą. Im bardziej aktualna jest oferta i im mocniej zachęca do natychmiastowego działania, tym ważniejsze jest, aby się nie spieszyć i sprawdzić, co naprawdę kryje się za reklamą lub linkiem” — dodał Drakickas.

Co z tym robić?

Co zatem robić? Nie ufać nikomu? Oczywiście, można zamknąć się w piwnicy, ale jak to mówią na Wileńszczyźnie — „bać się wilka to do lasu nie chodzić”. Jak ze wszystkim, warto być po prostu świadomym.

Zanim zdecydujemy się na zakup w sklepie, którego nie znamy — sprawdźmy jego adres, dane kontaktowe, warunki zwrotu. Podejrzenie powinny budzić wyjątkowo wysokie zniżki, „akcje” na pół czy nawet ponad pół ceny, presja czasowa i niestandardowe metody płatności. Nie ma nic droższego jak niewyobrażalnie tani produkt. Lepiej się o tym nie przekonywać na własnej skórze.

Dlatego — nie klikamy w linki, które otrzymaliśmy znienacka. Bezpieczniej samemu otworzyć adres wpisując go ręcznie (!). No i zasada stara jak świat — mieć różne hasła na różne konta. Jeśli Anna wszędzie ma hasło „Ania123!”, oszust nie będzie musiał nawet próbować złamać zabezpieczeń, wystarczy odpowiednio odgadnąć i przejąć wszystkie konta.

Dodatkowe sposoby

Zawsze dodatkowo zabezpiecza uwierzytelnianie dwuskładnikowe — pod litewską nawet mądrzej brzmiącą nazwą „daugiafaktorė autentifikacija”. Czyli gdy logujemy się, to o nasze potwierdzenie poprosi nas też telefon. To duże utrudnienie dla oszusta i często takie konta po prostu zostawiają w spokoju, bo koszt jest zbyt wysoki.

A jeśli już nasze dane gdzieś trafiły… Skontaktujmy się z bankiem, zablokujmy kartę i sprawdźmy ostatnie przelewy. Zmieńmy hasła natychmiast i zgłośmy sprawę na policję. Tak, to dyskomfort — ale znacznie mniejszy niż utrata wielu ciężko zapracowanych tysięcy euro. Oczywiście zakładając, że Czytelnik takie pieniądze posiada — czego wypada życzyć.

Afisze

Więcej od autora

Oszuści na Litwie poszerzają asortyment narzędzi. Wracają „tradycyjne” metody oszustw

Na łamach „KW” często informujemy o oszustach, którym sprzyja nasza bezbronność w internecie. Ale nowe technologie nie znaczą, że wśród złodziei ginie tradycja. Jak informują krajowe media, na ulicach Wilna wrócił dobrze znany „trick”. Wykorzystuje nasze wrażliwe serca.

Wzruszająca homilia po ataku nożownika w Polsce. „Jestem uczniem mojego Pana, Jezusa Chrystusa”

We czwartek 24 września Polskę wstrząsnął atak nożownika na opactwo benedyktynek w Jarosławiu. Zginął ksiądz, są ranni. Służby potwierdziły, że nożownik działał pod wpływem problemów psychicznych. Jeden z księży, który ocalał, acz został ranny, wygłosił kazanie. Kazanie poruszające do głębi serca. Odniósł się do obywatelstwa nożownika.

„Kurier” poleca: „Litwomani i polonizatorzy”, lektura dla umiejących nie tylko pisać, ale i czytać

„Media o tym nie piszą!”, „dlaczego akademicy o tym nie wspomną?!”, „dlaczego nie napiszecie o tym i tamtym?!” – to w dyskursie zdominowanym przez pół- i anonimowe konta w tzw. socmediach (czy sieć-mediach, bo oplatają człowieka niczym narkotyk) jest już wyświechtanym zarzutem. Warto więc przypomnieć potrzebną pozycję, która okaże się przydatna. Okazuje się, że o wszystkim i media, i akademicy też piszą, wręcz trąbią. O ile ktoś umie także czytać, a nie tylko pisać.