Samolot wykonywał rejs FZ103 z Dubaju do Tel Awiwu. Ostatecznie wylądował w mieście Tabuk w północno-zachodniej części Arabii Saudyjskiej.
Channel 112, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela władz, poinformował, że jeden z pilotów jest przesłuchiwany. Według rozmówcy stacji coraz więcej oznak wskazuje na to, że próbował on przejąć sterowanie samolotem, aby doprowadzić do katastrofy.
„Uniknięto wielkiej katastrofy” — powiedział przedstawiciel władz.
Według niego pilota powstrzymali pasażerowie. Na pokładzie znajdowała się także druga ekipa pilotów podróżująca w cywilu. Przedstawiciel władz ocenił, że bez ich obecności incydent mógłby zakończyć się „drugim 11 września”.
Izraelski portal Walla podał, że pilot, który miał próbować przejąć stery, jest Omańczykiem.
Dane ze źródeł publicznych wskazują, że około dwóch godzin po starcie Boeing gwałtownie zanurkował. W ciągu minuty maszyna spadła z wysokości 10 tys. do 5 tys. metrów, jednocześnie znacznie zwiększając prędkość.
Następnie samolot na kilka sekund powrócił na wysokość ponad 6 tys. metrów, po czym ponownie zanurkował, tym razem spadając poniżej 4 tys. metrów.
Linie FlyDubai potwierdziły „incydent” i przekazały, że wszyscy pasażerowie „bezpiecznie” wylądowali.
W izraelskich mediach pojawiły się również relacje osób znajdujących się na pokładzie.
„Usłyszeliśmy krzyki w samolocie. Otwarto kokpit i zobaczyliśmy krew, ktoś ugodził pilota scyzorykiem” — powiedziała jedna z pasażerek.
Na dany moment służby jeszcze nie dzielą się większą liczbą szczegółów.

