„Głosy, że powinniśmy strategicznie dążyć do Europy całkowicie autonomicznej w zakresie obrony, to czcze gadanie bez odpowiedzialności za słowa. Nie chcemy tworzyć europejskiej armii alternatywnej dla NATO” — w rozmowie z PAP powiedział minister Kęstutis Budrys.
Z uznaniem odniósł się do wystąpienia gen. Alexusa Grynkewicha na Warsaw Security Forum. Zdaniem ministra jasny sygnał od czterogwiazdkowego dowódcy — co NATO zrobi w razie ataku — to przesłanie równie ważne dla sojuszników, co dla przeciwników.
Litwa przeznacza w tym roku 5,4 proc. PKB na obronność, co stanowi najwyższy wskaźnik w całym Sojuszu. Minister zaznaczył jednak, że kraje pierwszej linii nie mogą dźwigać tego ciężaru samotnie. „Jeśli plany regionalne nie będą poparte rzeczywistymi zdolnościami, Rosjanie nie uwierzą w nie” — dodał Budrys.
W kwestii zagrożeń hybrydowych minister ocenił, że Polska i kraje bałtyckie są traktowane przez Moskwę podobnie — jako trudniejsze cele niż Europa Zachodnia, ze względu na wysoką świadomość polityczną i rozbudowany kontrwywiad. Zaznaczył, że nasze kraje przez lata mierzyły się z presją Rosji, więc wypracowały metody przeciwdziałania. GRU określił mianem organizacji terrorystycznej.
Budrys wezwał też Polskę do przekazania Ukrainie zapasów sprzętu energetycznego. Litwa — mimo niewielkich rozmiarów — zajmuje pierwsze miejsce wśród darczyńców pod względem mocy generatorów wysłanych do Kijowa.


