We wtorek 20 października w Ambasadzie RP w Wilnie odbyło się spotkanie „Bartnictwo — wspólna tradycja” o bartnictwie jako wspólnej tradycji m.in. Polaków i Litwinów. Zaprezentowano także polską edycję książki na ten temat.
Temat z zakresu gospodarki, przyrody i prawa
Zapytaliśmy prof. Aivasa Ragauskasa, współautora książki, jaka droga zaprowadziła do prezentacji właśnie w Ambasadzie RP w Wilnie.
— Dzięki uprzejmej propozycji konsula generalnego Dariusza Wiśniewskiego spotkaliśmy się już w maju w Muzeum Pszczelarstwa. Szanownego konsula, który sam jest historykiem, zainteresowała tematyka książki. Dotyczy ona bartnictwa, które było rozpowszechnione zarówno na terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego, jak i Królestwa Polskiego. To wspólne, niemal zanikłe dziedzictwo. Bardzo interesujące jest to, że bartnictwo uprawiano na drzewach, w lasach. Trzeba było wspinać się wysoko, nawet do 20 metrów, korzystać ze sprzętu, leziwa (lit. geinys, geinės). Jest to niezwykle interesujący temat z zakresu historii gospodarki, historii przyrody i historii prawa. Przykładowo, z bartnictwa pozyskiwano wosk pszczeli. Wykorzystywano go do produkcji świec, a te były potrzebne w kościele i nie tylko. Dlatego pszczoły nazywane są owadami bożymi — wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” prof. Aivas Ragauskas.
Profesor relacjonuje, że prezentacja książki była szczególnie udana.
— Prezentacja książki wypadła świetnie: wspaniała sala, wielu uczestników. Po wykładzie odbyła się dyskusja, odpowiadano na pytania. Jestem historykiem Wilna i jestem zachwycony, że w centrum Wilna odbyło się takie historyczno-kulturalne wydarzenie — mówi.
„Zbliżać narody to nasz obowiązek”
— W spotkaniu uczestniczyli również przedstawiciele Instytutu Polskiego w Wilnie, naukowcy, szkoły. To mój jako historyka obowiązek — zbliżać do siebie narody i społeczeństwa litewskie i polskie, ponieważ jesteśmy częścią cywilizacji europejskiej, należymy do NATO i Unii Europejskiej. Dlatego musimy robić, co w naszej mocy, ponieważ widzimy, że pamięć historyczna staje się dość ważnym elementem bezpieczeństwa. Kto panuje nad przeszłością, ten panuje nad przyszłością. Musimy prowadzić badania, nie zamykając się w narodowych opowiadaniach, patrzeć szerzej. Bartnictwo wykracza poza granice państw. Musimy być uczciwymi historykami i historię badać uczciwie — zaznacza rozmówca „Kuriera Wileńskiego”.
Wydarzenie cieszyło się zainteresowaniem
Współorganizator spotkania, prezes Bractwa Bartnego, fundacji pielęgnującej dziedzictwo bartnicze, Piotr Piłasiewicz, wyjawił nam w rozmowie, że litewska wersja książki będzie zaprezentowana oddzielnie, teraz miała miejsce prezentacja polskiego przekładu.
— Zaprosiliśmy na zakończenie projektu w Dzukii pana konsula. Odbyło się to w maju tego roku. Ponieważ książka wydana w ramach projektu nie miała oficjalnej inauguracji, a chcieliśmy to zrobić w godnym miejscu, padł pomysł Wilna. Zdecydowaliśmy nie przeciągać i zaprezentować polską wersję, a litewską już w innym terminie — wyjaśnia w rozmowie z „KW” Piotr Piłasiewicz.
— Spotkanie było dobrze wypromowane. Trzeba wcześniej mieć listę uczestników, co może ograniczać audytorium, ale mimo to przyszło ok. 35 osób zainteresowanych tematem: dyrektorzy szkół polskich na Litwie, historycy, a także tłumaczka, pani Beata Piasecka. Sprawdzała i tłumaczyła wszelkie nazwy miejscowe, weryfikowała też imiona i nazwiska — nie kryje zadowolenia z przebiegu spotkania nasz rozmówca.
O Piotrze Piłasiewiczu i jego pracy na rzecz bartnictwa, także na Litwie, nasi Czytelnicy mogli dowiedzieć się w specjalnym wywiadzie w kwietniu zeszłego roku.



