Litwa w przyszłorocznym budżecie na obronę chce przeznaczyć 5 proc. PKB. Szefowa Państwowej Izby Kontroli Litwy Irena Segalovičienė przed kilkoma tygodniami zauważyła, że wstępny projekt budżetu na rok 2027 rodzi ważne pytania dotyczące bezpieczeństwa i przyszłości naszego kraju. „Bezpieczeństwo narodowe i obronność są dziś absolutnym, niepodważalnym priorytetem państwa. Do odporności państwa i jej wzmacniania musimy podchodzić z najwyższą odpowiedzialnością, a podejmowane decyzje finansowe muszą odpowiadać rzeczywistym wyzwaniom w zakresie bezpieczeństwa oraz wyznaczonym celom” — napisała urzędniczka na Facebooku.
Znacząca kwota
Zdaniem szefowej Państwowej Izby Kontroli Litwy 5 proc. PKB to niewątpliwie znacząca kwota. Tym niemniej, audyty przeprowadzone przez jej instytucję pokazują, że do zrealizowania wszystkich postawionych celów obronnych do 2030 r. ta suma nie jest wystarczająca. Jej zdaniem roczne finansowanie powinno wynosić 5,44 proc. PKB.
„Jeżeli na obronność przeznacza się mniejszy odsetek PKB, społeczeństwo musi otrzymać jasną i przejrzystą odpowiedź na pytanie: w jaki sposób zostaną wówczas osiągnięte wszystkie wyznaczone cele obronne do 2030 r.? Ponieważ 0,44 proc. PKB to niemal 400 mln euro. Jeśli taka sama sytuacja powtórzy się w latach 2028 i 2029, łączna kwota przekroczy 1 mld euro” — podkreśliła Irena Segalovičienė.
W dalszej części wpisu kontrolerka państwowa zadała szereg pytań względem rządzących: Czy konieczna będzie rezygnacja z części zaplanowanych zdolności obronnych lub zakupów uzbrojenia albo przesunięcie ich realizacji na kolejne lata? Czy w takim przypadku zostaną zoptymalizowane i ograniczone inne wydatki systemu obrony narodowej? A może opracowano plan powrotu do wcześniej zakładanego poziomu finansowania w kolejnych latach?
„Silne państwo wymaga nie tylko zasobów, lecz także długoterminowej przewidywalności, przejrzystości oraz odpowiedzialnego podejścia do każdego elementu swojej odporności. Jeśli zmienia się poziom finansowania, należy jasno określić i odpowiednio skorygować zarówno oczekiwania, jak i plany działania. Odpowiedzi na te pytania są niezbędne. Szczególnie w obliczu tego, co dzieje się na Ukrainie” — podsumowała sytuację urzędniczka.

Reakcja Olekasa
Przewodniczący Sejmu Juozas Olekas nie widzi większego problemu. Stwierdził, że pod względem finansowania obronności Litwa jest jednym z najbardziej ambitnych państw NATO. „Uważam, że naprawdę nie powinniśmy sami siebie biczować. Jesteśmy pod tym względem na wysokim poziomie, jesteśmy dobrze oceniani przez sojuszników. Są oni gotowi przyjść, stanąć u naszego boku i pomóc nam się obronić” — oświadczył we wtorek w Sejmie polityk.
Jednym z podstawowych celów Litwy do 2030 r. jest powołanie dywizji.
Według przewodniczącego parlamentu Litwa wyróżnia się na tle innych państw NATO, ponieważ całe 5 proc. PKB zamierza przeznaczyć na cele wojskowe. Podczas gdy pozostali sojusznicy planują wykorzystać część tych środków na szerzej rozumiane potrzeby związane z bezpieczeństwem. „My przeznaczamy 5 proc. PKB wyłącznie na obronę militarną. Dodajmy do tego jeszcze decyzje, które wzmacniają ochronę granic oraz inne struktury bezpieczeństwa wewnętrznego” — zaznaczył Olekas.
Utrzymanie kursu
Przed kilkoma tygodniami Gitanas Nausėda oświadczył, że obrona Litwy zależy nie tylko od sił zbrojnych kraju, ale również od przygotowania całego państwa oraz współpracy z sojusznikami z NATO. Prezydent zwrócił uwagę na walczącą Ukrainę, gdzie wrogowi przeciwstawia się całe społeczeństwo.
— Nie ma bardziej znaczącej rzeczy niż bezpieczeństwo państwa. Z tego, co słyszałem, podczas ostatniego szczytu NATO litewska delegacja do klapek marynarki miała przyczepiony znaczek z napisem „5 procent”. Bardzo dużo osób to zauważyło. Zresztą fakt, że Litwa wydaje pięć i ponad pięć procent na obronę i bezpieczeństwo jest zauważalny na świecie. Takie są realia. Z pewnością, mówiąc o zwiększeniu wydatków na obronę, chodzi przede wszystkim o stanowisko Stanów Zjednoczonych. Na razie to sprawdza się — ocenia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Andrzej Pukszto, politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego.
Na szczycie NATO w 2025, który odbył się w Hadze, zobowiązano się, że kraje członkowskie mają przeznaczać na obronę minimum 3,5 proc. PKB. Przed tegorocznym szczytem Sojuszu Północno-Atlantyckiego opublikowano dane, które państwa najwięcej wydają na obronę. Litwa pod tym względem była liderem, ponieważ wydatki były na poziomie 5,33 proc. Na dalszych miejscach znalazły się Estonia (5,1 proc. PKB), Łotwa (4,92 proc. PKB), Polska (4,68 proc. PKB) oraz Grecja (3,65 proc. PKB). Stany Zjednoczone wydają na obronę ok. 3,1 proc. PKB, czyli ponad 900 mld dolarów.
Na szczycie w Ankarze postanowiono, że do 2035 r., wydatki na obronę muszą być w granicach 5 proc. PKB. Państwa członkowskie zgodziły się, że próg 5 proc. będzie się składał z dwóch części. 3,5 proc. PKB rocznie mają iść na środki stricte wojskowe, natomiast kolejne 1,5 proc. mogą być przeznaczone na ochronę infrastruktury krytycznej, zapewnienie gotowości cywilnej, rozwój innowacji i wzmocnienie bazy przemysłowej.
Pukszto sądzi, że przez najbliższe lata Litwy utrzyma dotychczasowy kurs i będzie przeznaczała na obronę minimum 5 proc. PKB.
— W moim przekonaniu istnieje wola polityczna koalicji rządzącej i prezydenta do utrzymania wysokiego finansowania sektora obrony. W tej sprawie nie ma dużych wahań. Na tle Grecji lub Hiszpanii wyglądamy naprawdę bardzo dobrze. Jestem przekonany, że Litwa trzyma się tych 5 proc. i będzie trzymała się w przyszłości — podkreśla politolog.




