Litwa zaczyna spinanie budżetu na 2027 r. W planach podwyżki, ale i deficyt

Projekt budżetu Litwy trafił do Sejmu. Deficyt może przekroczyć limit UE. Jednocześnie krytycy podkreślają, że nie ma za bardzo na to alternatywy. W planach podwyżki dla m.in. służb, nauczycieli i pracowników kultury.

Czytaj również...

Głosowanie w grudniu

Sejm rozpocznie w tym tygodniu prace nad projektem budżetu na 2027 r. Budżet formalnie przedstawiany jest parlamentowi we wtorek, po czym przez dwa tygodnie nie będą odbywały się posiedzenia plenarne — projekt trafi do komisji i komitetów. Pierwsze czytanie przyniesie wnioski komisji i stanowiska posłów. Ostateczne głosowanie planowane jest na grudzień.

W poniedziałek 19 października, w przeddzień przedstawienia dokumentu, prezydent Gitanas Nausėda spotkał się z przewodniczącym parlamentu Juozasem Olekasem. Ani kancelaria prezydenta, ani gabinet marszałka nie podały szczegółów dotyczących treści rozmowy.

Projekt zakłada dochody budżetu państwa na poziomie 22,2 mld euro, czyli o 5,2 proc. więcej niż w roku bieżącym, oraz wydatki sięgające 27,9 mld euro — wyższe o 1,3 proc. Deficyt sektora publicznego ma wynieść 3,8 proc. PKB, przekraczając unijne kryterium z Maastricht, które wynosi 3 proc.

Równo 5 proc. PKB na obronę

Na obronność zaproponowano ponad 4,8 mld euro, czyli równo 5 proc. PKB. W budżecie przewidziano też podwyżki wynagrodzeń — nauczycielom, funkcjonariuszom służb publicznych i pracownikom kultury o ok. 7,5 proc., a asystentom sędziów i sekretarzom o kolejne 5,7 proc.

Łącznie pochłonie to dodatkowe 315 mln euro. Podstawowa stawka wynagrodzenia dla urzędników wzrośnie o 45 euro — z 1 798 do 1 843 euro. Wynagrodzenie przewodniczącego Sejmu zwiększy się o 220 euro brutto miesięcznie, posła bez funkcji — o 157 euro.

Dług publiczny będzie tymczasem rósł przez kolejne lata. Zgodnie z projektem ma sięgnąć 48,2 proc. PKB w 2026 r.; 50,7 proc. w 2028 r. i 54,3 proc. w 2029 r. — ten wskaźnik jednak nie przekroczy kryterium z Maastricht — progu 60 proc. PKB. Nie należy mylić długu z deficytem. Deficyt określa, o ile dług wzrośnie w danym roku (choć należy uwzględnić też zmieniające się kursy walut, wydatki poza budżetem itp.), a nie — jaki dług Litwa ma ogółem.

„Zgodnie z obecnymi prognozami w 2029 r. dług wyniesie około 54 proc. PKB. To znaczący wzrost. W dużej mierze wynika on z decyzji o szybszym budowaniu potencjału obronnego” — powiedział minister finansów Taurimas Valys podczas konferencji prasowej w piątek 16 października.

Zapewnił zarazem, że po zakończeniu największych zakupów zbrojeniowych i inwestycji infrastrukturalnych, w połączeniu ze wzrostem gospodarczym, pojawią się warunki do obniżenia wskaźnika długu po 2030 r.

W przyszłym roku koszty obsługi długu wzrosną do 1,12 mld euro, w 2028 r. — do 1,35 mld euro, a w 2029 r. — do 1,62 mld euro, według metodologii ministerstwa. Kontroler państwowy szacuje te liczby wyżej, do niemal 2 mld euro za trzy lata. Minister wyjaśnia tę rozbieżność różnicą metodologiczną: „Są to kwestie metodologiczne, które nie zmieniają rzeczywistej wielkości” — podkreślił Valys.

Kubilius: „Rosnący deficyt niepokoi”

Na rosnący deficyt zwrócił uwagę Andrius Kubilius, komisarz UE ds. obronności, były premier Litwy. „Kryteria (dyscypliny finansowej – przyp. red.) zostały wprowadzone (…) po to, aby państwa mogły utrzymać swoją stabilność finansową, aby były pozytywnie postrzegane na rynkach międzynarodowych i, bez wątpienia, rosnący deficyt budzi niepokój” — powiedział komisarz dziennikarzom w Wilnie 16 października, zastrzegając jednak, że rozumie priorytety rządu.

„Obrona nie jest jedynym priorytetem, ale w obecnych okolicznościach, w jakich żyjemy, naprawdę nie mogę krytykować rządu, który twierdzi, że obecnie obrona jest naprawdę ważnym priorytetem” — zaznaczył były premier.

Komisja Europejska zezwala do 2028 r. na nieuwzględnianie w deficycie wydatków na obronność w wysokości do 1,5 proc. PKB. Litwa negocjuje z Brukselą przedłużenie tego wyjątku.

Afisze

Więcej od autora

„Kurier” poleca: Lektura dla „ja wnie politiki” na zaniedbany temat

Gdy w 35-lecie niepodległości w Sejmie Litwy przemawiał marszałek Sejmu sąsiedniej Polski, Szymon Hołownia, przywołał słowa swojej babci, urodzonej w Wilnie. To od tych słów można wywieść dzisiejszą nieoczywistą rekomendację „Kuriera Wileńskiego” – „Myśleli, że są wolni” dziennikarza Miltona Mayera. Szczególnie ważna lektura dla wszystkich „ja wnie politiki” (pol. „jestem poza polityką”), czyli „apolitycznych”.