Założycielka społeczności „Vardan Salininkų” (pol. „W imię Solenik”), koordynatorka działań oraz wybrana przez mieszkańców dzielnicy Naujininkai w Wilnie sołtyska potwierdza, że decyzja o kandydowaniu wynikała nie tylko z ambicji politycznych, ale także z doświadczenia w aktywnej działalności społecznej, gdy w obliczu biurokracji samorządowej i problemów mieszkańców trzeba podejmować trudne zadania związane z reprezentowaniem i obroną interesów ludzi. Nikt przecież nie pisze instrukcji i nikt nie uczy wybranych sołtysów, jak najszybciej rozwiązywać lokalne problemy społeczne i związane z poprawą infrastruktury, ponieważ trzeba się tego nauczyć samemu i samemu to zrobić, pomimo wszelkich przeszkód i instytucjonalnych utrudnień.
„Wiem, co to znaczy pukać do drzwi samorządu”
Od wielu lat reprezentuję mieszkańców miasta Wilna. Wspólnie z lokalną społecznością zainicjowaliśmy pikiety w sprawie baru „Yla”, który działał w centrum Solenik i stwarzał problemy, a który ostatecznie został zamknięty, dzięki czemu mieszkańcy mogą czuć się bezpieczniej. Razem walczyliśmy o zaprzestanie działalności składowiska odpadów budowlanych w Solenikach oraz o uporządkowanie terenu w centralnej części Solenik, a kwestia ta do dziś budzi obawy, do dziś musimy zmagać się z „głuchymi” urzędnikami — kto w końcu poniesie odpowiedzialność za konsekwencje, do których przyczyniła się zarówno bierna administracja samorządu, jak i odpowiedzialni urzędnicy Ministerstwa Ochrony Środowiska. Codziennie muszę rozwiązywać wiele problemów, a już wielokrotnie zwracałam się do właściwych instytucji w sprawie stanu ulicy Meilės Lukšienės, w sprawie oświetlenia i bezpieczeństwa dzieci.
Za każdą taką historią kryje się mnóstwo wniosków, korespondencji, spotkań i wysiłków, by zmusić odpowiedzialne instytucje do podjęcia działań, a zwykłemu mieszkańcowi trudno jest zrozumieć, dlaczego ludzie muszą tak walczyć, skoro rozwiązywanie lokalnych problemów powinno być bezpośrednim zadaniem samorządu, a obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której urzędnicy samorządu lokalnego nie słyszą i nie słuchają mieszkańców, co należy koniecznie zmienić, a najważniejszym zadaniem przyszłej mer miasta Wilna będzie właśnie to — słuchanie ludzi.
„Kiedy pojawiły się wątpliwości co do przejrzystości, zwróciłam się do STT”
Poruszałam i będę poruszać kwestie dotyczące przejrzystości i sprawiedliwości przeprowadzania konkursów na finansowanie projektów organizacji pozarządowych przez samorządy w Wilnie, ponieważ nawet po moim zwróceniu się do Służby Śledztw Specjalnych (STT), w odpowiedziach wskazano i nazwano istotne z punktu widzenia walki z korupcją luki regulacyjne oraz ryzyka związane z konkursami. Było to dla mnie potwierdzeniem, że poruszane kwestie nie były bezpodstawne, że środki publiczne nie są niczyją prywatną własnością, że nie można rozdzielać finansowania dla lokalnych społeczności w oparciu o jakiekolwiek osobiste interesy i cele, przecież lokalni mieszkańcy mają prawo wiedzieć, w jaki sposób rozdzielane i wykorzystywane są środki publiczne, zwłaszcza te przeznaczone na zapewnienie ich zaangażowania i dobrobytu.
„Tak, jestem niewygodna. I nie zamierzam stać się wygodna”
Nie należę do tych ludzi, którzy po otrzymaniu formalnej, negatywnej, a często i nic konkretnego niemówiącej odpowiedzi, poddają się. Jeśli dostrzegam niesprawiedliwość — mówię, piszę, publikuję i staram się to ujawnić. Jeśli lokalny problem nie zostaje rozwiązany — pytam jeszcze raz i jeszcze raz.
Często ludzie postrzegają to jako negatywną cechę, ale jeśli postanowiło się rozwiązać problem, trzeba to robić z całego serca, często będąc bezpośrednią, czasem ostrą i zdecydowanie domagając się odpowiedzialności od instytucji i administracji. Dlaczego więc samorząd Wilna może bronić swojego stanowiska, korzystając z usług prawników, których wynagrodzenia są pokrywane ze środków publicznych, podczas gdy lokalny mieszkaniec, chcąc zakwestionować niekorzystną dla niego lub szkodliwą decyzję administracyjną, musi zatrudnić adwokata za własne pieniądze — i to za niemałe pieniądze?
Uważam, że taka praktyka jest niesprawiedliwa, dlatego staram się aktywnie reprezentować i bronić lokalnych mieszkańców.
„Samorząd powinien być partnerem człowieka, a nie jego przeciwnikiem”
Dzisiaj mam jeszcze większe doświadczenie w pracy samorządowej niż wtedy, gdy po raz pierwszy startowałam w wyborach do rady samorządowej, a także gdy po raz pierwszy byłam niezależną kandydatką w wyborach do Sejmu. W ten sposób osobiście przekonałam się, jak ludzie przyjmują różne opinie, jak oceniają potrzeby i zalecenia odpowiadające ich oczekiwaniom, a nawet jak instytucje uwzględniają lub utrudniają działania tym, którzy chcą zmienić utrwalony porządek i naprawdę reprezentować lokalną społeczność. Cieszę się z osiągniętych wyników, zwłaszcza gdy jeszcze mało kto mnie znał lub o mnie słyszał, ale dziś otrzymuję coraz większe poparcie, coraz więcej lokalnych mieszkańców dodaje mi otuchy i mi ufa, dlatego też moją dzisiejszą decyzję o kandydowaniu na mer Wilna wiążę przede wszystkim z działalnością społeczną lokalnej społeczności oraz z zespołem osób o podobnych poglądach, które mają bezpośrednie doświadczenie w rozwiązywaniu problemów mieszkańców. Widzę i mówię, że do rozsądnego zarządzania miastem Wilna potrzebny jest kompetentny zespół i wiedza prawdziwych specjalistów, a przywódca miasta musi umieć słuchać ludzi, podejmować trudne i odważne decyzje, rozdzielać odpowiedzialność oraz wymagać wyników. Ciągle obcując z ludźmi, sama zauważyłam, że niektórzy mieszkańcy stracili już wiarę i są rozczarowani, uważając, że nie warto nawet zwracać się do samorządu, a to jest dla mnie jednym z najpoważniejszych sygnałów, że sytuacja w samorządzie się pogarsza, że głosy ludzi pozostają niesłyszane, dlatego wiedząc, co to znaczy stać po drugiej stronie — często zamkniętych — drzwi samorządu, kandyduję po to, by otworzyć te zamknięte i niedostępne dla mieszkańców drzwi samorządu, tak aby były one otwarte dla każdego mieszkańca Wilna, który nie tylko mógłby wyrazić swoje problemy, ale także je rozwiązać.
Dzisiaj startuję w wyborach na mer Wilna z ramienia lokalnej społeczności — to właśnie oznacza reprezentowanie i obrona!
Mój klucz jest symbolem prawdy, przejrzystości i odpowiedzialności.
Violeta Fominienė-Salemonė
Kandydatka Partii Regionów Litwy w wyborach na mer miasta Wilno w 2027 r.
Zamawiający:
Lietuvos regionų partija
(Litewska Partia Regionów)
Reklama związana z wyborami
do Rad Samorządów i wyborami
na merów 7 marca 2027 r.
Ogłoszenie o przejrzystości:
https://kurierwilenski.lt/2026/10/27/2937/

