Zarzecze — miasto w mieście, państwo w państwie

234
Choć niepodległość Republiki Zarzecza proklamowano na Prima aprilis niby dla żartu, to jak dowodzi czas, stała się ona rzeczą prawie poważną Fot. Marian Paluszkiewicz
Choć niepodległość Republiki Zarzecza proklamowano na Prima aprilis niby dla żartu, to jak dowodzi czas, stała się ona rzeczą prawie poważną Fot. Marian Paluszkiewicz

Tegoroczny 1 kwietnia dla mieszkańców wileńskiego Zarzecza będzie wyjątkowym, bo oprócz najważniejszego — wielkanocnego — w tym dniu będą świętowali Prima aprilis oraz dwa święta lokalne — Dzień Białych Obrusów oraz najważniejsze dla mieszkańców tej dzielnicy — Dzień Niepodległości Republiki Zarzecza.

Właśnie w tym dniu, szesnaście lat temu, dzielnica ta proklamowała niepodległość. Przede wszystkim niepodległość ideową i twórczą, bo od lat Zarzecze jest miejscem wileńskiej bohemy artystycznej, przez co w przewodnikach turystycznych jest porównywane — raczej na wyrost — do paryskiej Montmartre, czy też do Christianii w Kopenhadze. Niemniej Zarzecze podobnie inspiruje twórców, ale ma też własny niepowtarzalny charakter. Inni mówią też, że duszę.
Tegoroczne obchody niepodległości Zarzecza będą nad wyraz skromne. Zwłaszcza w porównaniu z ubiegłorocznymi obchodami 15-lecia proklamowania niepodległości.

Byłe muzeum pochodzącego z Zarzecza Feliksa Dzierżyńskiego, potem siedziba polskiej „Macierzy Szkolnej”, dziś zgliszcza — być może „chroniące” miejsce na wille dla nowobogackich Fot. Marian Paluszkiewicz
Byłe muzeum pochodzącego z Zarzecza Feliksa Dzierżyńskiego, potem siedziba polskiej „Macierzy Szkolnej”, dziś zgliszcza — być może „chroniące” miejsce na wille dla nowobogackich Fot. Marian Paluszkiewicz

— Z niecierpliwością czekamy na to, jak tym razem zaskoczą nas organizatorzy obchodów — mówi nam wiceprezes „Macierzy Szkolnej” Krystyna Dzierżyńska, która jest mieszkanką Republiki Zarzecza, toteż zna każdy jej zakątek i pamięta, jak kiedyś wyglądała ta dzielnica. Bo od kilku lat zmienia się dynamicznie. Zmieniają się też ludzie.
— Są jeszcze starzy mieszkańcy, ale z roku na rok jest ich coraz mniej. Zostało nas już chyba mniej niż połowa — przyznaje pani Krystyna.

— W tym domu mieszka, dwóch. Tu chyba tylko pani Irena została. Tam też kilku — wymienia Teresa Jakimowicz pokazując nam kolejne kamienice. Stoimy na podwórzu jednej z nich. Obok dom, w którym na piętrze mieszka nasza rozmówczyni. Na dole jej nowi sąsiedzi. Większość nowych mieszkańców dzielnicy to głównie przyjezdni z różnych zakątków Litwy.
— Obok jest Akademia Sztuki, więc rodzice studiującej młodzieży kupowali albo wynajmowali im tu mieszkania, bo było tanio — wyjaśnia pani Krystyna.

Teresa Jakimowicz z Zarzecza zna prawie wszystkich starych mieszkańców dzielnicy, bo jak mówi, pozostało ich już nie wielu Fot. Marian Paluszkiewicz
Teresa Jakimowicz z Zarzecza zna prawie wszystkich starych mieszkańców dzielnicy, bo jak mówi, pozostało ich już nie wielu Fot. Marian Paluszkiewicz

Dziś Zarzecze już nie jest tanie, ponieważ cena tutejszej nieruchomości nieraz należy do najdroższej w mieście, chociaż jeszcze kilkanaście lat temu była to dzielnica ruin i slumsów. Była też bardzo niebezpieczną dzielnicą, a jej główną ulicę potocznie nazywano Ulicą Śmierci. Wszystko się zaczęło zmieniać pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia. Urok Zarzecza zaczęli odkrywać artyści, a za nimi ruszyli nowobogaccy, zwłaszcza że rozwalające się tutejsze kamienice można było kupić za grosze. Po remoncie zaś, ich wartość wzrastała nawet kilkaset krotnie.

Jednym z pierwszych „przesiedleńców”, który odkrył urok Zarzecza, był były i obecny mer Wilna Artūras Zuokas. Mieszkał w pobliżu w urokliwej willi pod Górą Trzech Krzyży. Pewnego dnia, podczas porannego joggingu, zapędził się wzdłuż okalającej Zarzecze Wilenki, aż znalazł się nad stromym jej brzegiem w centrum dzielnicy. Jak wspomina, była to miłość od pierwszego spojrzenia, bo przecudowny widok, który otwierał się z podwórza ruiny kamiennicy nad brzegiem rzeczki.

Konstytucja Republiki Zarzecza została przetłumaczona na kilkanaście języków, w tym na polski, hebrajski, gruziński oraz żmudzki, którego oficjalnie na Litwie nie ma Fot. Marian Paluszkiewicz
Konstytucja Republiki Zarzecza została przetłumaczona na kilkanaście języków, w tym na polski, hebrajski, gruziński oraz żmudzki, którego oficjalnie na Litwie nie ma Fot. Marian Paluszkiewicz

Postanowił wtedy dla siebie, że chce z rodziną zamieszać w tym miejscu, by na co dzień mieć ten widok za oknem. Przekonał do tego też żonę, toteż niebawem Zuokasowie sprzedali swoja willę i przenieśli się na Zarzecze. Najpierw kupili tu mieszkanie, potem właśnie ruinę kamiennicy na skarpie w dole płynącej Wilenki. Dziś to jest jedna z najokazalszych kamienic na Zarzeczu, a zarazem nowy dom rodziny Zuokasów. Z każdym rokiem przybywało też nowych mieszkańców dzielnicy, którzy odkrywali nie tylko urok dzielnicy, ale też jej potencjał twórczy i ideowy, któremu chcieli też znaleźć ujście.

Mer Wilna Artūras Zuokas, zauroczony widokiem Wilna rozciągającym się ze skarpy na Zarzeczu, postanowił na stałe przenieść się do tej dzielnicy Fot. Marian Paluszkiewicz
Mer Wilna Artūras Zuokas, zauroczony widokiem Wilna rozciągającym się ze skarpy na Zarzeczu, postanowił na stałe przenieść się do tej dzielnicy Fot. Marian Paluszkiewicz

Tak pojawił się pomysł proklamowania Niepodległej Republiki Zarzecza. Ażeby inicjatywa ta nie wywoływałaby niepotrzebnych skojarzeń, niepodległość postanowiono proklamować na Prima aprilis. Ale nawet ta niepodległość na niby u ówczesnych władz Wilna wywołała poważne obawy. Samorząd Wilna nie zgodził się na akceptację tablicy z nazwą „Užupio Respublika” (Republika Zarzecza), którą planowano umieścić przed mostem prowadzącym do dzielnicy. „Sygnatariusze” niepodległości dzielnicy ubiegli się więc do pewnej chytrości i w kolejnym wniosku wpisali „Res-publika”, żeby nazwa ta już nie wywoływałaby władzom miasta niepotrzebnych skojarzeń.

Tak też 1 kwietnia 1997 roku na Zarzeczu odczytano deklarację niepodległości. Jak na każde suwerenne państwo przystało „Res-publika” Zarzecza ma swój hymn i herb. Ma też prezydenta, premiera oraz kilku ministrów, w tym też ministra propagandy czy przesiedlenia.

2013_marzec_30_zarzecze_6O interesy Zarzecza w świecie dbają rzesze ambasadorów w różnych zakątkach planety. Ma też swoją Konstytucję, która została przetłumaczona na kilkanaście języków w tym też polski oraz, na przykład, gruziński i hebrajski. Ostatnio w murze przy ulicy nazywanej przez miejscowych ulicą Konstytucji wmurowano kolejne tablice z tłumaczeniem ustawy zasadniczej na tybetański oraz język żmudzki, którego oficjalne władze Litwy w ogóle nie uznają za język. Jak mówią przedstawiciele władz Republiki Zarzecza, ich państwo od początku istnienia jest prekursorem i drogowskazem dla pozostałego Wilna i całej Litwy.

Zarzecze, na przykład, ogłosiło w swoim wejściu do Unii Europejskiej rok wcześniej niż zrobiła to Litwa. Tymczasem dziś, gdy na Litwie dopiero klaruje się strategia energetycznej niepodległości kraju, Zarzecze, jeszcze w ubiegłym roku, z okazji 15-lecia proklamowania niepodległości, symbolicznie przecięło trasę ciepłowniczą z wileńskiej elektrociepłowni pracującej na rosyjskim gazie, uniezależniając się tym samym od energii z zewnątrz. Bo jak mówią inspiratorzy Zarzeczańskiej niepodległości, najważniejsza jest energia człowieka, jej pozytywne oddziaływanie na otoczenie.

Anioł jest nie tylko symbolem Zarzecza, ale też symbolizuje odrodzenie tej dzielnicy i jej ducha wolności oraz inspiracji artystycznej Fot. Marian Paluszkiewicz
Anioł jest nie tylko symbolem Zarzecza, ale też symbolizuje odrodzenie tej dzielnicy i jej ducha wolności oraz inspiracji artystycznej Fot. Marian Paluszkiewicz

W planach tegorocznych obchodów niepodległości Zarzecza nie ma spektakularnych akcji, ale będzie tradycyjna zabawa na placu Przy Aniele, uroczyste wciągnięcie na maszt flagi Zarzecza. Tradycyjnie też na wszystkich 7 mostach prowadzących do dzielnicy zostanie wystawiona warta celników. Będą koncerty, wernisaże, plenery. Nie będzie natomiast teatralizowanego przemarszu ulicami dzielnicy, a to dlatego — jak tłumaczą organizatorzy — że w tym roku dzień niepodległości zbiegła się z kolejnym tradycyjnym świętem zarzeczan — Dniem Białych Obrusów, który zawsze jest obchodzony w drugim dniu świąt wielkanocnych. W tym dniu mieszkańcy oraz goście dzielnicy zbierają się nad brzegiem Wilenki i na rozesłanych białych obrusach wystawiają swój poczęstunek, zapraszając do niego innych.

Organizatorzy zapraszają też wszystkich do udziału w tym święcie.
Nawet jeśli ktoś nie będzie mógł przyjść, przyjechać na Zarzecze, to zawsze może wynieść przed dom stół, zasłać go białym obrusem, a na nim postawić swój poczęstunek i zaprosić do niego sąsiada, przyjaciół, przechodniów — zachęcają organizatorzy.