Sol Oriens na festiwalu „Wuchta”. Młody teatr bez granic

W dniach 28-31 maja w Poznaniu odbyły się III Międzynarodowe Spotkania Młodego Teatru „Wuchta”, festiwal teatralny, który zgromadził młodych twórców z Polski, Litwy i Ukrainy oraz przedstawicieli środowiska teatru niezależnego. Wśród uczestników znalazła się również wileńska grupa teatralna Sol Oriens, która zaprezentowała spektakl „Casting na człowieka”, zdobywając uznanie publiczności i uczestników wydarzenia.

Czytaj również...

Podróż przez emocje

Festiwal odbywał się w Teatrze Ósmego Dnia — jednej z najważniejszych przestrzeni polskiego teatru offowego. W ciągu czterech dni zaprezentowano 14 spektakli młodzieżowych zespołów teatralnych z różnych części Polski i krajów sąsiednich. Program uzupełniały koncerty, spotkania artystyczne oraz dyskusje po spektaklach, które sprzyjały integracji młodych ludzi i wymianie doświadczeń.

Już pierwszego dnia uczestnicy mogli wysłuchać recitalu Anny Borkowskiej i Michała Łotysza, który wprowadził festiwalową publiczność w kameralny, muzyczny nastrój. Jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń sobotniego programu był natomiast występ grupy Sol Oriens ze spektaklem autorskim „Casting na człowieka” w reżyserii Bożeny Sosnowskiej.

Przedstawienie zabiera widzów w podróż przez ludzkie emocje, słabości oraz pragnienie miłości i akceptacji. Akcja rozgrywa się w symbolicznym „laboratorium życia”, gdzie Naukowiec próbuje stworzyć idealne istoty — „materie”, które mają żyć i odczuwać. W tle pojawia się postać jego syna, który stopniowo uświadamia ojcu, że prawdziwa doskonałość nie polega na braku błędów, lecz na zdolności do kochania, współodczuwania i przeżywania życia w całej jego złożoności.

Spektakl łączy autorskie teksty młodych aktorów, improwizację, taniec oraz muzykę. Dzięki temu widz prowadzony jest od ironii i lekkiego dystansu do poruszających scen pełnych emocjonalnej szczerości. Symboliczny „taniec duszy”, stanowiący kulminację przedstawienia, podkreśla główne przesłanie spektaklu — człowieczeństwo rodzi się z uczuć, a nie z dążenia do perfekcji.

Z pierwszych ust

O festiwalu, jego ewolucji oraz doświadczeniach pracy z młodymi twórcami opowiada Karol Barcki, jeden z inicjatorów i organizatorów „Wuchty”.

Ewa Zakrzewska: Jak ocenia Pan zmiany, które zaszły w idei festiwalu „Wuchta” od pierwszej edycji do obecnej?

Karol Barcki: Festiwal cały czas ulega zmianie, próbujemy doskonalić nasz pomysł na to wydarzenie — są elementy, które wiemy, że działają dobrze — mimo to szukamy jeszcze sposobów, by zadziałały lepiej. W tym roku przykładowo spróbowaliśmy przesunąć dyskusje z godzin wieczornych na poranne. Jak się okazuje od rana jest więcej sił, za to w zeszłym roku wieczorem było więcej osób. W tym roku zrezygnowaliśmy z warsztatów, by mieć więcej czasu na montaże i przerwy dla wszystkich, ale czujemy, że trochę tych warsztatów nam mimo wszystko brakowało, bo to też fajnie integruje. Staramy się też mocniej iść międzynarodowo, chociaż nie było to naszym celem przy pierwszej edycji, to czujemy, że jest duże zainteresowanie ze strony naszych sąsiadów — Litwy, Ukrainy, Czech, Słowacji, by się pokazywać w Polsce i fajnie, że chcą to robić na naszym festiwalu.

Jak wyglądał proces selekcji zespołów zakwalifikowanych do programu w tegorocznej edycji festiwalu?

Podczas pierwszych dwóch edycji spektakle oglądaliśmy ja i Marek oraz część młodzieży tworzących ten festiwal — często ich głosy rozstrzygały kwestie sporne, gdy były remisy i nie wiedzieliśmy, który spektakl ostatecznie wybrać, to szliśmy za ich instynktem. W końcu to festiwal od młodych dla młodych. W tym roku grono poszerzyliśmy o gospodarzy naszego festiwalu, czyli Teatr Ósmego Dnia, który wystawił reprezentację w postaci dwóch osób; są to Renata Stolarka, dyrektorka Teatru Ósmego Dnia oraz Jagoda Gruszczyńska, koordynatorka programowa. Przyniosło to świetne efekty, bo w programie festiwalu było bardzo różnorodnie i wszystkie spektakle były na wysokim poziomie! Także nawet tutaj cały czas dzieją się zmiany.

Jak ocenia Pan poziom artystyczny młodzieży biorącej udział w tegorocznej edycji?

Poziom był najwyższy ze wszystkich trzech edycji, jakie się odbyły. Oczywiście oprócz selekcji to zasługa także tego, że trafiamy do coraz większej liczby grup (na pierwszej edycji było 20 zgłoszeń, a przy trzeciej około 40). Bardzo żałujemy, że nie możemy zaprosić więcej zespołów — i tak robimy, co się da, by pokazać ich dużo! W tym roku było ich aż 14, mimo że tworząc festiwal zakładaliśmy, że zaprosimy około osiem grup. Pewnie 14 to liczba, przy której będziemy trwać jakiś czas, bo też chcemy by był czas na inne rzeczy — koncerty, dyskusje, warsztaty, spotkania instruktorów, a może coś jeszcze — ale to niespodzianka. Niemniej młodzież robi wspaniałe rzeczy i to nie tak, że tylko 14 zgłoszeń na 40 było dobrych. Dobre były wszystkie, czasem naprawdę brakowało bardzo mało wielu grupom, by znaleźć się w programie. Mamy nadzieję, że pomimo tego, że w tym roku się nie udało, to nadal będą się do nas zgłaszać z kolejnymi rzeczami. Chcielibyśmy, by festiwali młodzieżowych i offowych było w Polsce więcej — tak, by młodzi mieli gdzie grać i się pokazywać, poza swoim miejscem zamieszkania. Zasługują na to, bo robią piękne i ważne rzeczy!

Czy zauważa Pan zmiany w tematyce i problematyce podejmowanej przez młodych twórców przez kolejne edycje festiwalu?

Wydaje mi się, że teatr dzieli się na dwa rodzaje pokazów. Na takie, w których można opowiedzieć o problemie, swoim językiem albo gotowymi dziełami kultury, które można zaprezentować tak, jak zostały napisane przez autora albo swoim językiem. To jest oczywiście ogromne uproszczenie, ale ostatecznie sprowadza się to do tego, by w jakiś sposób wyrazić siebie albo swoją wizję. I to często rezonuje z rówieśnikami. Sposób przedstawiania swoich działań jest bardzo różny — od motywów ludowych, przez futurystyczne, rzeczywiste (jesteśmy aktorami w teatrze) po jakieś wyśnione, oniryczne. Problemy również są zróżnicowane, ale jednak zawsze jest jakiś temat, z którym się zmagamy, staramy się go jakoś zobrazować, wyrzucić z siebie, ale też zaopiekować się sobą, pogłaskać, utulić. Są tematy uniwersalne i osobiste. Ciężko to wszystko zebrać pod jakiś jeden zbiór i porównać. Ale właśnie chodzi o to, by się nie dało. By młodzież mogła mówić jak chce i o czym chce. Bo to oni wiedzą, co dla nich jest dziś ważne i jaki manifest ze sceny chcą wypowiedzieć. I wydaje nam się, że taką różnorodność udaje nam się podczas „Wuchty” uchwycić. Czy te problemy się zmieniają? Kiedy ja zaczynałem, ponad 20 lat temu, jako teatr młodzieżowy też mówiliśmy o tych tematach. Mieliśmy inne środki, inne rekwizyty — zamiast smartfonów, była telewizja. Zamiast hejtu w internecie, był hejt na przerwie w szkole. To wszystko dzieje się dalej, tylko zmieniły się „nośniki” albo „metody”. Ale dobrze, że młodzi wychodzą temu naprzeciw i walczą o siebie i swój dobrostan. Uświadamiają innych swoimi spektaklami, że widzą te problemy, one ich dotykają i chcą z tymi złymi zjawiskami walczyć.

Jaką rolę, w Pana ocenie, pełni Teatr Ósmego Dnia w wspieraniu i rozwijaniu młodzieżowego teatru offowego?

Korzenie Teatru Ósmego Dnia sięgają teatru studenckiego i te początki od kilku lat mocno wybrzmiewają w działalności Ósemek. od 2022 r. prowadzone są grupy teatralne skierowane do dorosłych oraz młodzieży w cyklach semestralnych i osoby, które w tych grupach działają w danym roku oraz poprzednich pomagają tworzyć festiwal. Cały cykl tych warsztatów nazywa się Alternatywna Szkoła Teatru, zajęcia prowadzą artyści powiązani z Teatrem Ósmego Dnia, pod wodzą Marka Kościółka i Leny Witkowskiej. To wspaniała inicjatywa, bo wielu absolwentów dostaje dawkę wiedzy i narzędzia, dzięki czemu dzisiaj prowadzi już swoje grupy albo inne działania w obszarach teatralnych. Sam mam przyjemność pracować z kilkoma osobami z młodych grup i sam przez dwa lata brałem udział w grupie dorosłych. Miałem też przyjemność zabrać tę młodzież na dwie edycje Festiwalu Sol Oriens do Wilna! Także to, co robi Teatr Ósmego Dnia w obszarze edukacji teatralnej, jest bardzo ważne i mamy nadzieję, że ten obszar działalności jeszcze się powiększy.

Jak określiłby Pan atmosferę współpracy i relacji pomiędzy uczestniczącymi grupami podczas festiwalu?

Festiwal to najważniejsze i najczęstsze miejsce do zawiązywania relacji. Cieszymy się, że „Wuchta” jest jednym z takim wydarzeń. Już od pierwszej edycji nawiązywały się znajomości, grupy wymieniały się kontaktami i zaczęły zapraszać siebie nawzajem. Niektórym zespołom udaje się dostać na kolejne edycje, więc czasem jest to dla nich jedyna okazja, by spotkać się z grupami z drugiego końca Polski. Sama atmosfera jest przyjazna, wszyscy są bardzo entuzjastycznie nastawieni i z dużą sympatią i otwartością wchodzą w interakcję z osobami z innych grup. To kierunek, który chcielibyśmy rozwinąć — dać więcej szans na integrację i zapoznanie się pomiędzy grupami. Te znajomości często potem procentują, bywa nawet tak, że artyści z jednej grupy grają gościnnie w spektaklach innej! To są cudowne momenty! To nam daje poczucie, że robienie tego wydarzenia ma dodatkowe plusy, o których nawet nie myśleliśmy powołując Festiwal „Wuchta” do życia.

Wrażenia uczestników

Uczestnicy Sol Oriens podkreślają, że udział w festiwalu był nie tylko okazją do prezentacji własnej pracy, ale także źródłem inspiracji.

— Bardzo mnie cieszy, że są takie inicjatywy teatralne, które stają się formą terapeutyczną i źródłem natchnienia do tworzenia nowych projektów i spektakli. Uwielbiam „Wuchtę” za to, że tworzą ją ludzie otwarci na świat, niebojący się być sobą i eksperymentować na scenie — mówi Anna Borkowska.

Podobne odczucia towarzyszyły Gabrieli Selezniovej.

— Tegoroczna „Wuchta” była przestrzenią niezwykłych spotkań ze sztuką. Dla mnie, jako aktorki, był to czas nie tylko oglądania spektakli, ale przede wszystkim moment refleksji. Teatr jest przestrzenią wolną od sztucznej idealności i właśnie dlatego tak mocno łączy ludzi — podkreśla uczestniczka.

Miłośnicy teatru będą mogli spotkać część uczestników poznańskiej „Wuchty” już jesienią. Kontynuując zapoczątkowaną tradycję, Sol Oriens organizuje już trzecią edycję Festiwalu Sztuki Teatralnej Sol Oriens, który odbędzie się 9-10 października w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Wydarzenie stanie się kolejną okazją do prezentacji młodzieżowej twórczości oraz kontynuacji artystycznych spotkań rozpoczętych w Poznaniu.


Ewa Zakrzewska

Afisze

Więcej od autora

Pokaz filmu „Droga pielgrzyma” w DKP w Wilnie

„Droga Pielgrzyma” to nagradzany dokument opowiadający o uczestnikach Międzynarodowej Pielgrzymki Pieszej Suwałki – Wilno. Przez dziesięć dni kamera towarzyszyła pielgrzymom w ich drodze do Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej...

Koncert, kabaret i wykład w PUTW w Wilnie

24 maja 2026 r. słuchacze Polskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku (PUTW) w Wilnie gościli w swych progach zespół śpiewaczy Złoty Wiek z Klubu Seniora z Rudominy i historyka z Uniwersytetu Gdańskiego a na zakończenie spotkania wystąpił kabaret.

Wyjątkowe półkolonie „Ania z Zielonego Wzgórza” wracają na Antokol

Półkolonie skierowane są do dzieci w wieku 7–10 lat i stanowią wyjątkową propozycję dla rodziców, którzy chcą, aby ich pociechy spędziły wakacje nie tylko aktywnie, ale również rozwijając swoje...