Historia polskiego sprzeciwu wobec porządku narzuconego przez ZSRS w 1944 r. i konferencję jałtańską w 1945 r. zaczęła się właściwie od razu, gdy Sowieci „wyzwalali” nasz kraj i poprzez kolaborujących z nimi Polaków obsadzali wszystkie urzędy. Można ją podzielić umownie na trzy okresy: 1944–1956, 1956–1976 i 1976/1980–1989/1991.
1944–1956: Patriotyczny opór polityczny i militarny
22 sierpnia 1945 r. zostało założone Polskie Stronnictwo Ludowe. Na jego czele stanęli Stanisław Mikołajczyk i honorowo Wincenty Witos (z powodu ciężkiej choroby nie mógł piastować innych funkcji). Mimo krytyki środowisk emigracyjnych Mikołajczyk prowadził politykę kompromisu i rozmawiał z komunistami. Założona przez niego partia stała się ruchem masowym, sam Mikołajczyk zyskał tekę wicepremiera w nowym rządzie komunistów w Polsce.
Sen o Polsce chociaż częściowo wolnej trwał krótko. Sfałszowane referendum w 1947 r. i represje ze strony bezpieki doprowadziły do upadku idei i partii. Mikołajczyk w obawie przed pokazowym procesem uciekł z kraju, w 1948 r. na gruzach PSL powstało Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, satelicka partia PZPR.
Skalę terroru komunistycznego w stosunku do PSL obrazują najlepiej liczby: w latach 1944–1947 zamordowanych zostało od 118 do 147 działaczy partyjnych, a ok. 100 tys. osób trafiło do aresztu.
Równolegle do działań politycznych trwał opór militarny. Żołnierze partyzantki antyhitlerowskiej z okresu II wojny światowej przeszli do podziemia już w „wolnej” Polsce, ale przygotowania na Kresach rozpoczęły się jeszcze w 1943 r., gdyż przewidywano już okupację sowiecką. Jak podają niektóre źródła, w latach 1944–1947 przez oddziały powojennego podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego przewinęło się nawet 300 tys. osób, uwzględniając żołnierzy i cywili. Komuniści, mimo amnestii w 1947 r., która zakończyła dużą aktywność zbrojnego podziemia, postąpili z patriotami bezpardonowo: wywozili ich na Wschód, torturowali, mordowali i osadzali w więzieniach także amnestionowanych bojowników.
W sumie ponad 20 tys. żołnierzy zginęło bądź zostało zamordowanych skrytobójczo lub w więzieniach NKWD i UB. Na przełomie lat 40. i 50. ponad 250 tys. ludzi więziono i przetrzymywano w obozach pracy. Stłumienie oporu żołnierzy niezłomnych na kilkadziesiąt lat zamknęło realne wzmożenie patriotyczne, które zaczęło powracać z wolna, by osiągnąć swój najpełniejszy wymiar dopiero po roku 1989 r. Ważnym przystankiem na tej drodze były protesty robotnicze w 1976 r.
Przez wiele lat historia Żołnierzy Wyklętych i niezłomnych była tematem tabu. Dopiero po odzyskaniu niepodległości w III RP rozpoczęło się na szczeblu państwowym przywracanie pamięci o żołnierzach antykomunistycznego podziemia. W lutym 2010 r. prezydent Lech Kaczyński skierował do Sejmu RP projekt ustawy ustanawiającej święto państwowe, a 3 lutego 2011 r. Sejm uchwalił ustawę ustanawiającą dzień 1 marca Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Lata 1956–1976: Od odwilży do zalążka trwałej opozycji
Śmierć Stalina w 1953 r. i protest robotników w czerwcu 1956 r. w Poznaniu doprowadziły do przesilenia i odwilży (październik 1956). Po raz pierwszy władza komunistyczna poluzowała nadzór społeczny, ale Polska nadal nie była krajem wolnym: obywatele byli inwigilowani, panowała cenzura, policja polityczna była wszechwładna.
Pierwsze lata po Październiku przyniosły poprawę jakości życia, lata 1956–1970, czyli rządy Władysława Gomułki, nazywane są czasem małej stabilizacji (za Tadeuszem Różewiczem, który napisał w 1962 r. dramat pt. „Świadkowie albo nasza mała stabilizacja”).
Można odnieść wrażenie, że Polacy pogodzili się z losem i brakiem alternatywy dla państwa komunistycznego, chociaż bliższe rzeczywistości jest określenie „realny socjalizm”. Co prawda zdarzały się krytyczne uwagi, ale dotyczyły one naprawy socjalizmu, a nie zmian systemowych, które znalazły się wśród postulatów opozycji dopiero po 1989 r.
Dwoma członkami PZPR, którzy odważyli się wypowiadać głośno krytykę systemu, byli Jacek Kuroń i Karol Modzelewski. W 1965 r. ogłosili „List otwarty do członków PZPR”, w którym z pozycji marksistowskich krytykowali linię Gomułki. Autorzy listu trafili do więzienia. Po wyjściu Kuroń i Modzelewski byli współorganizatorami protestów studenckich, które rozwinęły się w wydarzenia marcowe 1968 r., co dwaj aktywiści przypłacili ponownym osadzeniem. W sumie spędzili w więzieniu ponad 7 lat (Kuroń) i 9 lat (Modzelewski).
Oprócz Marca 1968 r., który był pochodną walk frakcyjnych w łonie PZPR i zawierał wątek ideologiczny (wykorzystywanie nastrojów antysemickich i nacjonalistycznych w celu przejęcia władzy), wszystkie większe protesty społeczne w Polsce Ludowej były spowodowane kolejnymi krachami socjalistycznej gospodarki. Tak było w Poznaniu w 1956 r., w Gdańsku i Gdyni w 1970 r. oraz w Ursusie, Radomiu i Płocku w 1976.
Początkowy, jak się później okazało, bardzo iluzoryczny sukces gospodarki polskiej w pierwszej połowie lat 70. (epoka tzw. wczesnego Gierka), na początku lata 1976 r., zakończył się pierwszym krachem. Ogromne podwyżki cen podstawowych artykułów spożywczych spowodowały największy od lat wybuch protestu w Radomiu, Ursusie i Płocku.

Kalendarium wydarzeń czerwcowych
24 czerwca 1976 r. Premier Piotr Jaroszewicz, w przemówieniu sejmowym (transmisja radiowa i telewizyjna), zapowiada podwyższenie cen żywności. Mięso i wędliny mają zdrożeć o 69 proc., cukier o 100 proc., inne produkty od kilku do kilkudziesięciu procent. Podwyżka miała wejść w życie 27 czerwca 1976 r.
25 czerwca 1976 r. Przez Polskę przechodzi pierwsza od sześciu lat (Grudzień 1970) fala masowych strajków i demonstracji. Pod ich wrażeniem zwołane ok. godz. 18.15 Biuro Polityczne KC na nieprotokołowanym posiedzeniu podejmuje decyzję o „zawieszeniu” podwyżek cen, czyli w praktyce o ich wycofaniu.
Poniżej skrócone kalendarium wydarzeń w trzech głównych „miastach buntu”.
Radom, godz. 6.30. Wydział P-VI Zakładów Metalowych im. gen. Waltera, zatrudniający 636 osób, nie podejmuje pracy. W kolejnych godzinach do strajku przyłączają się pracownicy innych wydziałów przedsiębiorstwa. Dyrekcji przedstawiają tylko jeden postulat: wycofania podwyżek cen. Robotnicy największych radomskich zakładów (m.in. „Waltera”, Radomskiej Wytwórni Telefonów, Zakładów Mięsnych, Radomskich Zakładów Przemysłu Skórzanego „Radoskór” i Zakładów Sprzętu Grzejnego) wychodzą na ulice. Manifestanci docierają pod budynek KW PZPR. Do zebranych usiłuje przemawiać sekretarz partii Jerzy Adamczyk, który zostaje uprowadzony przez demonstrantów, jednak dzięki akcji specjalnej grupy funkcjonariuszy milicji zostaje odbity.
Demonstranci wdzierają się do budynku Komitetu PZPR i wyrzucają na zewnątrz: biurka, krzesła, sprzęt RTV, dywany, szynki, konserwy. Wewnątrz gmachu niszczone są książki Marksa i Lenina. Następnie podpalają budynek i samochody służbowe Komitetu. Na miejsce udaje się natychmiast kilka jednostek straży pożarnej, które jednak demonstranci zatrzymują na jednym ze skrzyżowań i niszczą.
W mieście rozpoczynają się gwałtowne walki uliczne. Przybyły z Warszawy oddział ZOMO atakuje ponad trzytysięczny tłum przy użyciu gazów łzawiących i armatek wodnych. Dochodzi do tragedii: przy budowaniu barykady na ul. 1 Maja pod koła przyczepy od ciągnika dostaje się dwóch demonstrujących – Jan Łabęcki i Tadeusz Ząbecki ponoszą śmierć na miejscu. Ciała zmarłych robotnicy umieszczają na wózku akumulatorowym i wiozą przez miasto do stacji pogotowia ratunkowego.
W kulminacyjnym momencie walk ulicznych w mieście na ulicach demonstruje 20–25 tys. osób. Walce towarzyszą akty grabieży i dewastacji sklepów. Walki wygasają ok. godz. 23. Ze statystyk milicyjnych wynika, że w zajściach ulicznych rannych zostało 175 funkcjonariuszy MO i 122 demonstrantów.
Ursus, już o godz. 6.00 rozpoczyna się strajk w Zakładach Mechanicznych „Ursus”. Uczestnicy zaczynają blokować ruch pociągów podmiejskich, a potem także pośpiesznych, chcąc w ten sposób poinformować pasażerów o swoim proteście. Z czasem liczba demonstrujących na torach wzrasta z 1,5 tys. osób. Protestujący przystępują do rozkręcania torów, a potem także do prób przecięcia ich palnikiem. Zablokowana zostaje druga linia kolejowa przebiegająca przez Ursus w kierunku Poznania. Robotnicy zatrzymują m.in. pociąg z Berlina do Warszawy. Demonstrujących robotników atakują siły ZOMO. O godz. 23 władze uznają sytuację w Ursusie za opanowaną.
Płock. Tu w strajku biorą udział robotnicy Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych oraz innych płockich przedsiębiorstw. Demonstranci obrzucają kamieniami milicyjny radiowóz jadący w kierunku Komitetu PZPR i przewracają radiowóz straży pożarnej. Obrzucają też kamieniami budynek Komitetu, wybijając kilkanaście szyb. Wkrótce potem zostają zaatakowani przez jednostki ZOMO w sile ok. 200 funkcjonariuszy. O godz. 22.10 Sztab Komendy Wojewódzkiej MO w Płocku uznaje sytuację w mieście za opanowaną.
26 czerwca 1976 r. W czasie telekonferencji z udziałem I sekretarzy KW PZPR Edward Gierek domaga się surowego ukarania mieszkańców zbuntowanych miast, zwłaszcza Radomia, i zorganizowania wieców poparcia dla swojej polityki. Wiece te odbywają się w kolejnych dniach w najważniejszych miastach Polski. Ich uczestnicy protestujących wyzywają od warchołów i chuliganów. W sądach i kolegiach do spraw wykroczeń rozpoczynają się procesy i rozprawy w trybie przyśpieszonym wytaczane zatrzymanym manifestantom.
30 czerwca/1 lipca 1976 r. W radomskim szpitalu umiera robotnik Jan Brożyna, którego ciężko pobitego znaleziono kilka godzin wcześniej na ulicy.
17 lipca 1976 r. Początek serii tzw. procesów pokazowych wytaczanych uczestnikom manifestacji. Zapadają w nich wyroki do 10 lat pozbawienia wolności.
18 sierpnia 1976 r. Śmierć ks. Romana Kotlarza z podradomskiej parafii Pelagów, który w emocjonalnych kazaniach upominał się o represjonowanych robotników i był za to bity przez „nieznanych sprawców”, czyli nieumundurowanych funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa.
23 września 1976 r. Powstaje Komitet Obrony Robotników, którego członkowie i współpracownicy niosą pomoc osobom represjonowanym.
W kalendarium wykorzystano treści ze strony: edukacja.ipn.gov.pl.

Skala represji i znaczenie Czerwca 1976
Bezpośrednio w czasie demonstracji zginęły dwie osoby. Zatrzymano ok. 2,5 tys. osób. „W ramach działań odwetowych władze PRL przeprowadziły pokazowe procesy. W Radomiu skazano 25 osób, z których 8 otrzymało kary od 8 do 10 lat więzienia, 11 – od 5 do 6 lat, a 6 – od 2 do 4 lat. W Ursusie w dwóch procesach zapadły wyroki wobec 7 osób (od 3 do 5 lat więzienia), a w Płocku skazano 18 osób (od 2 do 5 lat więzienia)” – poinformował IPN 8 kwietnia 2025 r. podczas konferencji prasowej w Radomiu, w ramach której zakomunikowano również podjęcie na nowo śledztwa w celu wykrycia sprawców brutalnego traktowania uczestników protestów Czerwca 1976.
Czerwiec 1956 zaowocował powstaniem Komitetu Obrony Robotników (KOR), który okazał się organizacją mającą decydujący wpływ na dalsze losy protestu demokratycznego w Polsce.
Członkami-założycielami KOR byli: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński. W latach 1977–1980 oficjalnym przedstawicielem KOR za granicą był wybitny polski filozof Leszek Kołakowski.
Komitet Obrony Robotników działał od września 1976 r. do września 1977 r. i po częściowym spełnieniu postulatów przez władze PRL (m.in. amnestia dla skazanych uczestników protestów) przekształcił się w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”, działający w latach 1977–1981, i stał się instytucją przygotowującą podwaliny pod następne działania, w których po raz pierwszy brali udział robotnicy oraz intelektualiści.
Takie przymierze dało nową jakość i stało się podstawą sukcesu Sierpnia 1980, kiedy strajkujących robotników wsparła inteligencja. Powstała realna opozycja, która była zdolna do przejęcia i sprawowania władzy, jednak warto pamiętać, że nie było jeszcze w horyzoncie jej działań przekształcenia Polski w wolny kraj.
Postulaty sierpniowe, oprócz postulatu nr 3 („Przestrzegać zagwarantowanej w Konstytucji PRL wolności słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań”) w większości mają charakter socjalny, co stanowiło kolejną wersję naprawiania PRL-u. Być może na postulaty systemowe było za wcześnie, być może wpływ na to mieli w większości lewicowi intelektualiści, ale na pewno bez Czerwca 1976 nie byłoby Sierpnia 1980 r. i późniejszych etapów dochodzenia do suwerenności i wolności Rzeczypospolitej.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 25 (71) 27/06-03/07/2026





