Amerykańska brygada pancerna w Polsce na odstraszenie Rosji

279
Pierwsze grupy amerykańskich żołnierzy z pancernej brygady, która wzmocni wschodnią flankę NATO, przybyły w sobotę na lotnisko we Wrocławiu Fot. EPA-ELTA

Pierwsi amerykańscy żołnierze wylądowali w sobotę (7 stycznia) w Polsce, żeby wzmocnić wschodnią flankę NATO w związku z agresywną polityką Rosji w regionie.

Na lotnisku Wrocław-Starachowice wylądował samolot z 250 amerykańskimi żołnierzami. Transport nie obejmował ciężkiego sprzętu. W zeszłym tygodniu rozpoczęła się jedna z największych i najbardziej złożonych operacji logistycznych i militarnych w Europie.

— Stany Zjednoczone zapowiedziały na szczycie NATO w ubiegłym roku w Warszawie, że wyślą do Europy Środkowo-Wschodniej brygadę pancerną. Jest to odstraszający środek, pokazujący potencjalnemu wrogowi, nie tylko Rosji, że prowokować jakieś państwo przynależące do NATO po prostu nie warto. Żeby system odstraszający działał, trzeba pokazać, że jest przygotowany na najgorszy scenariusz, czyli atak. W tym wypadku rozlokowanie sił NATO i jest dowodem — powiedział „Kurierowi” Linas Kojala, politolog, analityk Centrum Studiów Europy Wschodniej.

Po raz pierwszy od końca zimnej wojny amerykańskie czołgi wjadą do Europy — bo ostatnio głównie ją opuszczały. Po raz pierwszy w dziejach NATO oddział pancerny wojsk zachodniego sojuszu zostanie na stałe przemieszczony na wschód od Łaby. Po raz pierwszy wreszcie Amerykanie rozlokują dowództwo swojej brygady pancernej w Polsce.

— Trudno powiedzieć, jak na to zareaguje Rosja. Po pierwsze jesteśmy usatysfakcjonowani, ponieważ obecność Amerykanów to silny sygnał wysłany w kierunku Rosji świadczący o tym, że nie jesteśmy sami, że są z nami nasi partnerzy.
Po drugie, ma to efekt psychologiczny istotny dla naszego społeczeństwa. Myślę, że retorycznie Rosjanie potępią ten krok. Podczas szczytu NATO w Warszawie podjęto decyzje dotyczące wzmocnienia flanki wschodniej. Ta decyzja była krytykowana przez Rosję. Nie myślę, że zacznie napadać na kraje sąsiedzkie. Prawdopodobnie będzie zachowywać się jak dotychczas, nie będzie żadnych zmian. Rosja najwyżej będzie pokazywała, że na zachodzie jest bardzo dużo ich żołnierzy — zaznaczył Linas Kojala.

Jak mówi, powrót do Polski żołnierzy amerykańskich, którzy opuścili Europę w 2012 roku, to dowód dla Rosji, że NATO reaguje na każdą jej agresję. Gdyby nie wojna na Ukrainie i inne kroki prowokacyjne ze strony Rosji, do tego pewnie by nie doszło.

W artykule piątym Traktatu Północnoatlantyckiego, który został podpisany 4 kwietnia 1949 roku, mówi się, że każdy zbrojny atak na jedno z państw członkowskich będzie traktowany przez pozostałe państwa jako atak na nie same i w takiej sytuacji każdy z członków sojuszu udzieli pomocy napadniętej stronie, podejmując działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej.

— Litwa powinna docenić, że NATO reaguje i jest gotowe przyjąć decyzję w razie potrzeby obrony. I to nie jest tylko dokument podpisany na papierze, ale też praktyczna gwarancja. To znaczy, że NATO nawet w czasie stabilizacji szykuje się do najgorszej sytuacji i stara się żeby do niej nie doszło — podkreślił Linas Kojala.

Na lotnisku Wrocław-Starachowice wylądował samolot z 250 amerykańskimi żołnierzami
Fot. EPA-ELTA

Pierwsze grupy amerykańskich żołnierzy z pancernej brygady, która wzmocni wschodnią flankę NATO, przybyły w sobotę na lotnisko we Wrocławiu i na poligon koło Żagania (Lubuskie). Oficjalne powitanie amerykańskich żołnierzy planowane jest na 14 stycznia, kiedy z portu w Bremerhaven dotrze do Polski drogą lądową niemal 90 czołgów typu Abrams, ponad 300 pojazdów opancerzonych Bradley oraz ponad dwa tysiące pojazdów piechoty i inżynieryjnych, w tym pojazdy Humvee. Do Polski trafi na początku prawie cztery tysiące żołnierzy, którzy będą stacjonować w czterech garnizonach: w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie i Bolesławcu.

3. Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (Armored Brigade Combat Team — ABCT) z 4. Dywizji Piechoty w Fort Carson w Kolorado rozpocznie pierwszą zmianę w ramach operacji Atlantic Resolve.
Kolejne, dziewięciomiesięczne zmiany mają zapewnić stałą obecność sił amerykańskich w regionie, co zwiększy ich zdolność do odstraszania i odpowiedzi na potencjalne kryzysy, a także do obrony sojuszników i partnerów w Europie.
Wzmocnienie wschodniej flanki NATO, potwierdzone na warszawskim szczycie Sojuszu, zakłada, że od kwietnia w Polsce i regionie ma być obecna także wielonarodowa batalionowa grupa bojowa, podlegająca dowództwu NATO. Jej siły mają być umieszczone głównie w Orzyszu i pobliskim Bemowie Piskim.
Poza Amerykanami w skład wielonarodowej grupy batalionowej w Polsce wejdą żołnierze z Rumunii i Wielkiej Brytanii. Polska natomiast wyśle żołnierzy do sojuszniczej batalionowej grupy bojowej na Łotwę oraz pododdział do Rumunii. Natowski batalion ma współdziałać z 15. Brygadą Zmechanizowaną w Giżycku i ma być „pod taktyczną kontrolą” polskiej brygady.