W Solecznikach kontrowersyjnie oceniono ćwiczenia „ataku” agresora

143
Szeregowi funkcjonariusze nie byli przygotowani na atak i po godzinie od przekroczenia granicy „zielone ludziki” zajęły komisariat w centrum miasta
Fot. vrm.lrv.lt

We wtorek, 11 kwietnia, w Solecznikach odbyła się inscenizacja wtargnięcia na teren Litwy obcych żołnierzy. Władze chciały sprawdzić gotowość krajowych służb do odparcia ataku z zewnątrz.

– W Wilnie, Solecznikach i okolicach panowało wielkie zamieszanie wśród kierowców i mieszkańców. Całe miasto i okolice były otoczone policją. Przy wszystkich wjazdach do stolicy stali funkcjonariusze. Kierowcy byli zaniepokojeni sytuacją, ponieważ myśleli, że policja ściga jakiegoś przestępcę. Na szczęście były to ćwiczenia taktyczne mające na celu sprawdzenie gotowości służb do odparcia ataku dywersantów w pobliżu granic państwa – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Eimutis Misiūnas, minister spraw wewnętrznych.

Ćwiczenia rozpoczęły się w rejonie wileńskim, we wsi Rakańce. Zgodnie ze scenariuszem wydarzeń, które odbyły się na rozkaz ministra spraw wewnętrznych, Eimutisa Misiūnasa, oddziały specjalne z „nieprzyjaznego Litwie państwa Udija” nielegalnie przekroczyły granicę oraz miały na celu zajęcie jednego z posterunków pograniczników i komisariatu policji w Solecznikach. Dodatkowo wyłączono radiokomunikację. Dywersanci mieli ogłosić powstanie „Solecznickiej Republiki Ludowej”.

─ W Solecznikach przeprowadzono ćwiczenia taktyczne mające na celu sprawdzenie gotowości służb do odparcia ataku dywersantów w pobliżu granic państwa. Celem ćwiczeń było sprawdzenie, jak służby potrafią współpracować ze sobą, dzielić się informacją w momencie braku zasięgu telekomunikacji, kiedy informacja o ataku dotrze do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ─ zaznaczył Eimutis Misiūnas.

O ćwiczeniach zawczasu było poinformowane tylko dowództwo policji, Służby Ochrony Granicy Państwowej i Służby Porządku Publicznego. Szeregowi funkcjonariusze nie byli przygotowani na atak. Po godzinie od przekroczenia granicy „zielone ludziki” zajęły komisariat w centrum miasta, „zabijając” lub unieszkodliwiając większość funkcjonariuszy.

─ Ćwiczenia były udane. Otrzymaliśmy dużo potrzebnej informacji. Były luki, które trzeba naprawić. Funkcjonariusze będąc „zielonymi ludzikami” i grając rolę „złych”, trochę za bardzo w nią wczuli się, między innymi używali niecenzuralnych słów i zachowywali się wbrew regułom. Trudno jest dzisiaj powiedzieć czy wszystkie służby zachowywały się tak jak należy w tej sytuacji. Chciałbym przeprosić mieszkańców Solecznik za niedogodności, które sprawiliśmy ─ powiedział Misiūnas.

Politycy w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” powiedzieli, że takie ćwiczenia są bardzo potrzebne, ale nic więcej na ten temat nie mogli powiedzieć, ponieważ, jak twierdzą, wiedzą tylko tyle, co podały media.

Tymczasem mer rejonu solecznickiego, Zdzisław Palewicz, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” powiedział, że wybrany scenariusz ćwiczeń był skandaliczny.

─ Nie kwestionuję ważności ćwiczeń państwowych służb, które mają swoje zadania, na pewno cele i na pewno wiedzą, po co to robią. Ale wybór scenariusza, który przewiduje jakieś nieprzyjazne państwa, separatystów, a celem jest utworzenie „Solecznickiej Republiki Ludowej”, to delikatnie mówiąc, nie tylko, że nietrafne, niestosowne, ale jak powiedziałbym ─ skandaliczne. Takie ćwiczenia nie tylko pokazują sprawność służb, ale także promują pewną opinię społeczną, widoczną w artykułach i w komentarzach, iż występują okoliczności, że dzieje się to akurat w Solecznikach. To jest bezpodstawne ─ powiedział Zdzisław Palewicz.

Jak zaznaczył mer, separatystycznych nastrojów w Solecznikach nigdy nie było.
─ Ludzie tutaj pracują i chcą spokojnie żyć. A to są takie działania, które potem sugerują niepotrzebne emocje. Trzeba być bardzo ostrożnymi z takimi akcjami, bo szkodzą w relacjach międzyludzkich, a nawet wpływają na wizerunek regionu. Wątpię, żeby te ćwiczenia spełniły swoje zadania, ale sytuację i opinię o regionie popsuły niezasłużenie ─ podkreślił Zdzisław Palewicz.

Mer powiedział, że mieszkańcy Solecznik negatywnie wypowiadają się na temat tych ćwiczeń.

─ Mieszkańcy niezasłużenie w mediach są oskarżani, że nie zareagowali i nikt nie zadzwonił na policję. Ale kto miał dzwonić na policję, jeżeli z połowy kraju zleciała się policja do Solecznik. To gdzie jeszcze dzwonić?!  ─ pytał retorycznie Palewicz.

Soleczniki znajdują się w strefie przygranicznej, gdzie dosyć często zdarzają się ćwiczenia, gdy pół miasta jest do dyspozycji policji. Dosyć często też są przeprowadzane różne ćwiczenia w tym regionie.

─ Zgadzam się, że wiele rzeczy trzeba robić, sprawdzać, czuwać, być gotowymi, wiedzieć, jak w praktyce działać. Wszystkie instytucje muszą być gotowe do pewnych zagrożeń i wiedzieć, jak w praktyce należy się  zachować. Ale sama realizacja powinna być bardziej przemyślana, nie mieć żadnych akcentów politycznych czy nawet narodowościowych, jeżeli to jest bezpodstawne ─ zaznaczył Zdzisław Palewicz, mer rejonu solecznickiego.