Komiks wcale nie jest formą uboższą

| Fot. mat. pras.

Jest wiele ważnych wydarzeń, które nie zostały uwiecznione na zdjęciach czy filmie, nie można ich więc w ten sposób pokazać. Zawsze można je jednak narysować – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Tomasz Bereźnicki, rysownik, ilustrator, projektant, muzyk, autor komiksów o tematyce historycznej.

Jest Pan rysownikiem, malarzem, grafikiem, projektantem witraży, a także – autorem komiksów. W swoich pracach porusza Pan różnorodną tematykę, nie da się jednak nie zauważyć, że tematy historyczne zajmują wśród nich ważne miejsce. Z czego to wynika?

Trochę z moich zamiłowań, bo zawsze interesowałem się historią, a trochę z zapotrzebowania, które akurat się pojawiło. Brałem udział w konkursie na komiks dotyczący Powstania Warszawskiego, który udało mi się wygrać, pojawiły się też inne tego rodzaju projekty, jak: „Aptekarz w getcie krakowskim”, „Wrzesień pułkownika Maczka”, „Święte Królestwo” czy „Oświęcimskie historie”.

Dzisiejszy czytelnik lubi obraz, niekoniecznie zaś długie teksty. Czy przypadkiem nie jest to dobry czas dla komiksów?

Niestety, nie do końca tak jest. Jeśli chodzi o sam polski rynek komiksowy – zdecydowanie nie są to czasy jego świetności. Tylko niewielką jego część stanowią rodzime produkcje, mają one zresztą niewielkie nakłady. W księgarniach nie ma oddzielnych działów z komiksami, co najwyżej jest to oddzielna półka. Dlatego działam na pograniczu komiksu i innych sztuk, a sam komiks jest dla mnie pretekstem, by nadal rysować, by opowiadać historię rysunkiem. Komiks nie jest wbrew pozorom mało wymagającą formą, nie jest też formą nowoczesną. Najlepiej dociera on do 40–50-latków, a więc osób, które wychowały się na komiksach z lat 70. czy 80., jak: „Tytus, Romek i A’Tomek‎”, „Kajko i Kokosz‎” czy „Kapitan Żbik”. Dzisiejszy odbiorca nie jest związany z tą formą tak, jak moje pokolenie, dla którego była to forma atrakcyjna, kolorowa i nawiązująca do zachodniej sztuki. Dziś, jeśli chodzi o młodych odbiorców, komiks przegrywa z grami komputerowymi czy też nawet aplikacjami na telefon. Ponadto komiksy bywają niedowartościowane przez wydawców. Najczęściej traktowane są jako coś gorszego niż książka, często jako dodatek do większej całości. Tymczasem nie jest to forma uboga, wymaga ogromnego zaangażowania twórcy. Uważam, że dzisiejszy komiks powinien być raczej formą ekskluzywną. Powinien być pięknie wydanym albumem w twardej oprawie, na dobrym papierze. Takie właśnie komiksy staram się tworzyć, wychodzę poza ramy tego gatunku, szukam nowych dróg do odbiorcy. Mamy zupełnie inne możliwości techniczne, również w dziedzinie druku, niż 30 czy 40 lat temu. Uważam, że tak pojmowany komiks nie jest skazany na zapomnienie – trochę tak jak płyty winylowe, które wracają, nieco inaczej niż w czasach, gdy był to najbardziej popularny nośnik.

Czytaj więcej: O Żeligowskim, Bukowskim i Dobrowolskiej. Wywiad z historykiem Erykiem

Do swoich komiksów komponuje Pan także muzykę. Czy jest to właśnie wyraz poszukiwania nowych dróg do odbiorcy i nowej formy?

To taki mój autorski, może trochę szalony pomysł. Muzyka jest dla mnie ważna, lubię komponować i grać. Takim komiksem, który jest ściśle związany z muzyką, jest „Wrzesień pułkownika Maczka”. Został on wydany razem z płytą CD. Uważam, że muzyka może stworzyć dodatkowy klimat, który pomaga w odbiorze rysunków. Tworzę też zapowiedzi wideo do swoich projektów, zastanawiam się ponadto nad tworzeniem animacji.

Wracając do tematyki historycznej – jako grafik współpracuje Pan również z polskim Instytutem Pamięci Narodowej, który wydał niedawno grę planszową i album „Polskie Państwo Podziemne” z Pana grafikami. Jak wyglądała praca nad albumem, który nie tylko jest bardzo bogaty pod względem merytorycznym, lecz także był recenzowany przez historyków? Czy grafikowi łatwo jest się odnaleźć w tego rodzaju projekcie?

| Fot. mat. pras.

To była praca ściśle zespołowa. Otrzymałem najpierw zestaw zagadnień, które mają zostać zilustrowane. Potem dostałem konkretne teksty, rysowałem, a następnie robiliśmy korekty. Uważam tego rodzaju projekt za propozycję ciekawą, ponieważ daje on szansę pokazania w formie graficznej również rzeczy, które nie zostały dostatecznie udokumentowane. Przecież jest bardzo wiele ważnych wydarzeń, które nie zostały uwiecznione na zdjęciach czy filmie, nie można ich więc w ten sposób pokazać. Zawsze można je jednak narysować. Staram się zawsze, by te rysunki były jak najbardziej żywe, nie ograniczały się jedynie do warstwy faktograficznej, ale by miały w sobie coś z plakatu, by czasem pokazywały coś z przymrużeniem oka. Dzięki temu mogę dotrzeć nie tylko do historyków wojskowości, lecz także do osób, które potrzebują współczesnej, popularnej formy – prowokującej, czasem wręcz atakującej czytelnika w nie do końca jednoznaczny sposób.

Czy taką grafiką jest np. Jałta, zamieszczona w albumie „Polska walcząca”?

Ta grafika to całkowicie moja inicjatywa. To po prostu wyklejka, czyli część książki między okładką a wnętrzem. Zwykle te strony są jednokolorowe, często białe, ja wykorzystałem je na dodatkowe rysunki. Na początku książki umieściłem Hitlera i Stalina, a na końcu Jałtę. Te grafiki są bardzo intensywne, utrzymane w czerwonych barwach i mocno spinają całość albumu. Chodziło mi o to, żeby za pomocą jednego rysunku przekazać wiele wątków i myślę, że to się udało. To grafika tworzona na zasadzie plakatu – uderza odbiorę, nawet jeśli jest oglądana tylko przez chwilę. Mamy więc duży obraz i wiele szczegółów, które można zauważyć, dopiero gdy się mu lepiej przyjrzymy. Myślę, że ta forma może budzić pytania, także zachęcić do sięgnięcia po poważniejszą książkę.

Czy jest szansa na to, że Pana prace dotrą na Wileńszczyznę?

Na pewno bardzo bym chciał, by ten projekt zyskał jak najwięcej odbiorców. Z tego, co wiem, Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” podjęła starania, by gra „Polskie Państwo Podziemne” dotarła do Polaków na Litwie i Łotwie, mam więc nadzieję, że niedługo tak się stanie.


Tomasz Bereźnicki

(ur. 4 maja 1976 r. w Krakowie) autor komiksów, rysownik, malarz, grafik, projektant witraży, muzyk. Absolwent Wydziału Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Laureat konkursów komiksowych, w tym trzykrotnie na temat Powstania Warszawskiego. W swoich pracach porusza różnorodną tematykę, nie tylko historyczną

| Fot. FB/STREFA FOTO NCK


| Fot. mat. pras.

Niniejszy artykuł ilustrują grafiki Tomasza Bereźnickiego powstałe do gry „Polskie Państwo Podziemne”, wydanej przez polski Instytut Pamięci Narodowej w związku 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej. Zamierzeniem tego projektu było przedstawienie szerokiego spektrum działalności Polskiego Państwa Podziemnego poprzez wyeksponowanie portretów i biografii osób, które były czynnie zaangażowane w działalność konspiracyjną. Na potrzeby projektu została wytworzona oryginalna szata graficzna, która w komiksowej stylistyce ujęła zarówno bohaterów niniejszego wydawnictwa, jak i schemat struktury działalności Polskiego Państwa Podziemnego. ​Gra nie została przeznaczona na sprzedaż. To materiał edukacyjny dla nauczycieli, placówek oświatowych i edukacyjnych oraz instruktorów harcerskich. Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” podjęła starania, by gra „Polskie Państwo Podziemne” dotarła do Polaków na Litwie i Łotwie.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 2(4) 8-15/01/2021