Dla morsa najtrudniejszy jest pierwszy raz

Morsowanie to aktywność ekstremalna. Po wejściu do wody serce zaczyna szybciej bić, a oddech przyspiesza
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Zimą, kiedy większość ludzi opatula się w szale i ciepłe kurtki, morsy odzież zrzucają i wskakują do zimnej wody jeziora albo rzeki. Zanurzanie ciała w zimnej wodzie umożliwia podobno niesamowity wyrzut endorfin, czyli hormonów szczęścia. Taka forma aktywności popularna jest także w Wilnie i okolicach.

Pomysł na moją pierwszą zimową kąpiel zrodził się w 2004 r., stało się to za namową znajomych, którzy morsowali już wcześniej. No i chciałem sprawdzić, jak daleko mogę przesunąć własne granice i czy uda mi się pokonać strach przed zimnem – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Władysław Kondratowicz, przewodniczący Stowarzyszenia Trzeźwego Trybu Życia, Zdrowia, Sportu i Turystyki „Optimalietis”.

Reklama

– Nie wiedziałem do końca, czego się spodziewać. Po krótkiej rozgrzewce po prostu wskoczyłem do lodowatej wody, wiele się nie zastanawiając. Wrażenia okazały się niesamowicie pozytywne, mnóstwo endorfin i dobrej energii. Od tego czasu regularnie kąpię się z morsami, a często nawet samodzielnie. Obecnie nie wyobrażam sobie zimy bez zanurzenia się w jeziorze i nacierania gołego ciała śniegiem – chwali się mors Władysław.

„Ja tego dokonałem!”

Morsowanie to aktywność ekstremalna. Po wejściu do wody serce zaczyna szybciej bić, a oddech przyspiesza. Zanurzenie w lodowatej wodzie prowadzi do silnego zwężenia naczyń włosowatych i peryferyjnych naczyń krwionośnych. Jak twierdzą morsy, do najważniejszych korzyści, które daje zimna kąpiel, należą: hartowanie organizmu i poprawa odporności, uczynienie serca zdrowszym, a płuc i stawów mocniejszymi, odmłodzenie organizmu, rozluźnienie mięśni i szybsza regeneracja.

Zanurzenie się na kilka minut w lodowatej wodzie nie jest niebezpieczne dla zdrowia. Jednak przed podjęciem takiej decyzji każdy powinien sam dokonać oceny własnych możliwości. Najważniejsze jest nastawienie psychiczne, tzn. trzeba pokonać własny strach i bariery natury psychologicznej.

– Dla morsa najprzyjemniejsze uczucie jest po wyjściu z wody. Wtedy odczuwa się błogość i dumę, „że się udało i ja tego dokonałem”. Człowiek po wyjściu z wody czuje się jak nowo narodzony, odczuwa poprawę ogólnego samopoczucia i uwolnienie znacznej ilości endorfin, czyli hormonów szczęścia. Często też chce się obejmować, przytulać – śmieje się Władysław Kondratowicz.

Sposób na zdrowie i urodę

W kilku ostatnich latach morsowanie na Litwie stało się bardzo popularne. Coraz więcej osób docenia korzyści zdrowotne i zapisuje się do klubów morsa.

– Nasze stowarzyszenie propaguje zdrowy tryb życia, ale zajmuje się nie tylko morsowaniem. Do naszego stowarzyszenia należą też miłośnicy łaźni. Przychodzą do nas także ci, którzy walczą z jakimś uzależnieniem i chcą się go pozbyć. Najczęściej jest to palenie. Morsowanie bardzo w tym pomaga, hartuje nie tylko organizm, lecz także charakter – tłumaczy mors Władysław. Zapewnia, że do Stowarzyszenia Trzeźwego Trybu Życia, Zdrowia, Sportu i Turystyki „Optimalietis” może się przyłączyć każdy.

Na Litwie działa kilkanaście klubów morsowania, ale dokładną liczbę litewskich morsów trudno określić. Zwolennicy kąpieli w niskich temperaturach zgodnie jednak twierdzą, że to najlepszy sposób na zdrowie i urodę.

Podczas morsowania przydadzą się czapka i rękawiczki – taka osłona sprawia, że zimno odczuwa się mniej dotkliwie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Na przekór starości

– Gdy rozpoczynałem przygodę z morsowaniem, nie było tylu zwolenników tej aktywności co dziś. Pamiętam, że gdy zrobiliśmy pierwsze święto morsów w 2007 r. na stawach w Niemenczynie, to ludzie dziwnie na nas patrzyli. A dzisiaj wokół Wilna, w Solecznikach, Jaszunach i Niemenczynie jest mnóstwo morsów. W Niemieżu niedawno został założony klub morsów, do którego należy już 30 osób – chwali się Waldemar Kondratowicz.

– Niektórzy morsują pojedynczo, inni w grupach. Zwłaszcza teraz, w czasie kwarantanny, gdy ludziom brakuje atrakcji, morsowanie stało się modne. Na Facebooku wiele osób wrzuca swoje zdjęcia z przerębli – dodaje.

Miłością do zimnych kąpieli Waldemar Kondratowicz zaraził także swoich synów i żonę. Jak mówi, do przerębli chętnie wchodzą, ale nie regularnie.

W zasadzie dla morsowania nie ma ograniczeń wiekowych. Przyjmuje się, że przygodę z morsowaniem można zacząć już w wieku trzech–czterech lat i kontynuować do późnej starości. Jak twierdzą morsujący, ta aktywność pomaga w leczeniu różnych chorób, lecz przede wszystkim może być stosowana jako działanie profilaktyczne – np. na wypadek chorób serca i układu krążenia. Co ważne, hamuje procesy starzenia i działa odmładzająco na organizm. Dowiedziono, że starsi ludzie, którzy korzystają regularnie z zimnych kąpieli, są zdrowsi i przejawiają większą radość z życia.

– Najniższa temperatura powietrza, przy której miałem okazję morsować, to -27°C, wiał też mocny wiatr. Pamiętam, że gdy wyszedłem z wody, to od razu moje ciało pokryło się lodem. Ale za to przez resztę dnia chodziłem w dobrym humorze – wspomina mors Władysław.

| Fot. Marian Paluszkiewicz

Ekwipunek morsa

Najważniejsza rzecz w ekwipunku morsa to strój kąpielowy. W przypadku mężczyzn lepiej sprawdzają się obcisłe kąpielówki niż luźne szorty, pod którymi gromadzi się sporo wody. Kobietom poleca się natomiast stroje dwuczęściowe. Powód jest prosty – taki kostium łatwiej zdjąć. Po wyjściu z lodowatego jeziora każda dodatkowa sekunda spędzona na przebieraniu się w suche rzeczy może być… nieprzyjemna.

W torbie na pierwsze morsowanie powinien się znaleźć ręcznik – im większy i bardziej chłonny, tym lepiej – a także buty do wchodzenia do wody. Na dnie jezior czy rzek mogą się czaić różne niebezpieczne przedmioty, np. szkło z rozbitych butelek. Lepiej dmuchać na zimne i nie narażać się na rozcięcie stopy.

Podczas morsowania przydadzą się też czapka i rękawiczki (dwa komplety, na wypadek, gdyby pierwszy się zamoczył) – osłonięcie głowy i rąk sprawia, że zimno odczuwa się mniej dotkliwie. Warto mieć też matę, na której można stanąć w czasie przebierania się, oraz szlafrok – nieoceniony zwłaszcza w wietrzny dzień, aby szybko się okryć i osłonić przed wiatrem przed wejściem do wody lub po wyjściu z niej.

Pakując się na pierwsze morsowanie, nie zapomnij o bieliźnie na zmianę. Załóż ciepłe, luźniejsze rzeczy, a na nogi włóż buty, które możesz błyskawicznie wsunąć – wszystko to ma przyspieszyć ubieranie się po wyjściu z wody. Do torby możesz też wrzucić termos z gorącą herbatą, która rozgrzeje cię od środka.


Morsować można od najmłodszych lat (zaleca się rozpoczęcie morsowania w wieku trzech, czterech lat) do wieku senioralnego. Oczywiście, zanim po raz pierwszy wskoczymy do zimnej wody, powinniśmy udać się do lekarza. Przeciwwskazań do uprawiania tej aktywności nie jest wiele. Zaliczają się do nich: niedoczynność tarczycy, miażdżyca w zaawansowanym stadium, wychłodzenie organizmu, zażywanie niektórych leków, choroba alkoholowa, krioglobulinemia, ostre dolegliwości dróg oddechowych, zaawansowane nadciśnienie tętnicze krwi, odmrożenia, zakrzepy żylne, choroby serca, zaburzenia ukrwienia. Najtrudniejszy jest ten pierwszy raz, wiąże się bowiem z koniecznością przełamania lęku przed zimnem.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 5(13) 30/01-05/02/2021