Dziś Światowy Dzień Kota. Jak koty dają sobie radę w pandemii?

Dziś, 17 lutego, obchodzimy Światowy Dzień Kota. Na celu ma wskazanie znaczenia i potrzeb naszych mięciutkich przyjaciół. Ważnym elementem tego dnia jest zwrócenie uwagi na problem bezdomności zwierząt. Podobny dzień przypada na 8 sierpnia — każdy świętuje w zależności od upodobania.

Kotka siedzi i patrzy.
Koty pomagają w czasie pandemii — koją troski i patrzą w oczka
| Fot. Ignacy Skrobia-Jaworski

Naukowcy nie są zgodni, jak długi jest staż przyjaźni człowieka z kotem. Niektóre źródła wskazują, że koty mogą ocierać się o nasze nogi już od 7500 roku p.n.e. Jasnym jest, że już w 2000 roku p.n.e. zwierzęta te czczono w Egipcie, utożsamiano z bogami i nocą.

Nic dziwnego, ich słodkie pyszczki o oddawanie czci aż się proszą, a tajemniczy charakter i niezależny byt przywodzi na myśl mistyczną noc.

Koty są bohaterami licznych legend i baśni. W kulturze polskiej kojarzone są z ogniskiem domowym, niezależnością, a także pstoliwością, skłonnością do zabaw.

Czytaj więcej: W 2021 r. Litwa przypomni o tradycjach Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów

Wibrysy kocie dobrze widoczne.
Kocie „wąsy” pozwalają orientować się w przestrzeni
| Fot. Ignacy Skrobia-Jaworski

Wąsik myśliwego

Koty to urodzeni myśliwi. Są prawdziwą machiną do zabijania — czują zapachy z daleka, widzą w niemal całkowitej ciemności.

Chociaż większość z nas zna zabójcze kocie pułapki, jak na przykład wystawienie brzuszka do głaskania, aby zwabioną rękę brutalnie capnąć, tak koty charakteryzują się jeszcze skuteczniejszymi cechami.

Jednym z charakterystycznych elementów są wibrysy. Są to tak zwane „wąsy”, czyli włosy czuciowe. Dodają elegancji i powagi futrzanym stworzeniom, ale to nie jest nawet podstawowa ich funkcja.

Wibrysy pełnią rolę narządu dotyku — m.in. pomagają orientować się w zupełnych ciemnościach i są w stanie wyczuć nawet podmuch wiatru.

Czytaj więcej: Zwierzęta zimą – bliżej nas

Kocie noktowizory

Oczy kota błyszczą na całego.
Kocie noktowizory są równie słodkie, co zabójcze
| Fot. Ignacy Skrobia-Jaworski

Oczy kota również zasługują na uwagę. Już starożytni zwracali uwagę na wyjątkowość tych hipnotyzujących studni uroku.

Dzięki swoim oczom, kotowate potrafią widzieć w niemal całkowitej ciemności. Zawdzięczają to wyjątkowej błonie odblaskowej umiejscowionej tuż za źrenicami. Pokryta jest ona odblaskowymi kryształkami guaniny, które odbłyskują zielono-niebieskim światłem. Błona odbija promienie i skierowuje z powrotem do źrenic, co zwiększa ilość trafiającego do źrenicy światła.

Prócz tego, same źrenice również ulegają znacznemu powiększeniu. Rozszerzają się do maksimum szerokości tak, jak krótko przed skokiem na ofiarę.

Film o ogrze Shreku z kotkiem w roli głównej nie kłamał — jeśli kociak słodko na nas patrzy i ma szerokie źrenice, to lepiej jest uciekać. Na wzdychanie przyjdzie czas, gdy nasz czworonożny przyjaciel nie będzie w nas widział potencjalnego obiadu lub zabawki.

Koty a pandemia

Smutny kotek.
Zdjęcie ilustracyjne, smutny kot w pandemii
Koty nie przenoszą koronawirusa, ale mogą się zarazić
| Fot. Ignacy Skrobia-Jaworski

Pandemia nie omija także kotów. Cierpią one dostosowując się do nowej rzeczywistości. Na początku pandemii wiele kotów ucierpiało, gdy dotarły doniesienia o tym, że mogą przenosić koronawirusa.

Szczególnie zauważalne to było w mieście Wuhan, gdzie wybuchło ognisko SARS-CoV-2. Tysiące kotów zostało porzuconych lub uśpionych.

Na szczęście, koty nie przenoszą koronawirusa. Niestety wciąż mogą nim się zarazić koronawirusem, a nawet odczuć część symptomów, co nieraz podkreślano w raportach. Ryzyko zachorowania od małego myśliwego jest niewielkie.

Jednocześnie OIE (Office International des Epizooties, pol. Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt) jak i Światowa Organizacja Zdrowia przypomina, że nie należy panikować. Głównym transmiterem wirusa jest kontakt międzyludzki. Brak dowodów na znaczący wpływ przenoszenia koronawirusa przez zwierzęta pozwala stwierdzić, że nie jest to powód do niepokoju.

Czytaj więcej: Koty nie przenoszą koronawirusa. Mogą jednak same się zarazić

Takie oczka mogą być ostrzeżeniem, że nie wypada zbliżać się zbyt gwałtownie
| Fot. Ilona Lewandowska

Koty a ptaki

Nasi mięciutcy współtowarzysze są urodzonymi myśliwymi i swoją pasję pragną realizować. Jeśli nie rozleniwiło ich do reszty wygodnickie życie, będą próbowały złapać nieszczęsną ofiarę.

Zdarza się, że koty przynoszą swoje zdobycze dla umiłowanych gospodarzy. Prócz makabry, jaką możemy przeżyć budząc się rano i znajdując pod nosem martwą mysz, są też wady tego zachowania.

Mianowicie, cierpi na tym naturalny miejski ekosystem, który i tak jest nadwyrężony przez warunki narzucane przez urbanizację. Ekolodzy i zoolodzy upominają, aby nie pozwalać kotom domowym wybijać ptaków, często także tych pod ochroną. O ile myszy nie stanowią problemu, tak latający ćwierkacze mogą mieć poważny problem. A za problemami zwierząt często idą problemy ludzi.

Czytaj więcej: Przesądy: dlaczego wierzymy w pechowe czarne koty…

Koty a psy

Mówi się w narodzie „żyć jak pies z kotem”. Te słowa miały sens do niedawna, coraz częściej bowiem przez zmiany zachodzące w naszym trybie życia koty zaczynają przyjaźnić się z psami. Spędzając dużo czasu zaczynają sobie ufać, a nawet lubić się.

Kot z psem przez płot.
Żyć jak pies z kotem? Czyli bardzo dobrze (czasem)!
| Fot. Ignacy Skrobia-Jaworski

To na pewno nie jest powód do niepokoju. Taki stan rzeczy nie psuje trafności wspomnianego przysłowia, a na pewno nie szkodzi kotom. Hegemonia kotów jest niezagrożona. Można mieć obawy o wierność psa wobec gospodarza, wszak każdy wolałby się zadawać z kotem, a nie człowiekiem — ale póki co nic nie wskazuje, aby trzeba było się tym martwić.

Kot pracujący

Kot na statku.
Uroczy kot na statku adorowany przez załogę
| Fot. domena publiczna

Tajemnicze stworzonka dorobiły się nie lada reputacji jako pomagierzy na statkach. Marynarze wierzą, że kot na statku przynosi szczęście. Dodatkowo, tropi szkodniki, a jego feromony zapobiegają przypełzaniu nowych gryzoni.

Mruczki na statkach były cenione też za wsparcie psychologiczne. Może nie były dobre w udzielaniu konsultacji psychologicznych marynarzom, ale sprawdzały się jako towarzysze i rodzaj „zalążka domu”.

Przebywająca przez długi czas na morzu załoga lepiej znosiła wtedy trudy żeglugi.

Czytaj więcej: Litwa przekazała Holandii dowództwo nad okrętami NATO


Na podst.: własne