68 lat temu zamordowano gen. Augusta Emila Fieldorfa

August Emil Fieldorf
| Fot. Centralne Archiwum Wojskowe

24 lutego 1953 r., na mocy wyroku warszawskiego Sądu Wojewódzkiego, bezpieka zamordowała gen. Augusta Emila Fieldorfa, byłego szefa Kedywu Komendy Głównej AK.

Pochodził z Krakowa, w innych czasach może byłby nauczycielem – rozpoczął przecież naukę w Seminarium Nauczycielskim Męskim w Krakowie. W chwili, gdy Polacy po wielu latach stanęli przed szansą na odzyskanie niepodległości, zdecydował jednak, że zostanie żołnierzem. Wojsko – obok rodziny – było całym jego życiem.

Wilno – być może najpiękniejsze lata

Wilno poznał bijąc się o nie z bolszewikami, którzy okupowali miasto od stycznia do kwietnia 1919 r. To wówczas otrzymał swój pierwszy Krzyż Walecznych. W tym czasie poznał przyszłą żonę – Janinę Kobylińską. 

„Nagle czuję, że ktoś uporczywie mi się przygląda. Spojrzałam, nie przeczuwając, że oto przeznaczenie, oto los już mną zawładnął. Bardzo szczupły, o śniadej twarzy i ogromnych ciemnych oczach podporucznik wyciąga w moją stronę parę narcyzów. A jeden był złamany. Mój Boże, jak to dobrze pamiętam” – opowiadała w 1977 r. Janina Fieldorfowa. Swoją opowieść nagrała dla dzieci i wnuków na starych kasetach magnetofonowych, których treść wiele lat później upowszechnił IPN.

Ppor. Fieldorf oświadczył się bardzo szybko, musiał się spieszyć, bo był żołnierzem, a nic nie zwiastowało, że dla Polaków wojna szybko się skończy. Ślub wzięli w październiku 1919 r., w kościele podominikańskim. Po krótkim urlopie w rodzinnym Krakowie wyruszył na front, za walki pod Dyneburgiem otrzymał kolejny Krzyż Walecznych. Potem kolejne walki i kolejne odznaczenia. Gdy wreszcie nastał pokój, pozostał na Wileńszczyźnie, najpierw jako major w 1. Pułku Piechoty Legionów, a od 1935 r. dowódca batalionu w Pułku Korpusu Ochrony Pogranicza „Wilno”. Był to czas bardzo ważny nie tylko w życiu zawodowym, ale przede wszystkim – prywatnym. W Wilnie Fieldorfom urodziły się dwie córki – Krystyna i Maria. Niedługo przed wojną powierzono ppłk. Fieldorfowi dowództwo 51. Pułku Strzelców Kresowych w Brzeżanach, gdzie jego rodzina spędziła ostatnie wspólne wakacje.

Czytaj więcej: Rocznica urodzin Aleksandra Krzyżanowskiego ps. Wilk

Jak Fieldorf stał się „Nilem”

Po porażce kampanii wrześniowej przedostał się przez Węgry na zachód, gdzie zgłosił się do tworzącej się polskiej armii. Szkolenie we Francji, potem wyjazd do Anglii, wreszcie – powrót do kraju, jako pierwszy wyznaczony przez władze polskie emisariusz Rządu i Naczelnego Wodza.

Początkowo działał w warszawskim Związku Walki Zbrojnej, a od 1941 w Wilnie i Białymstoku. W listopadzie 1942 został mianowany dowódcą Kedywu KG AK. Na tym stanowisku wydał wiele rozkazów likwidacji okupantów, w tym najbardziej znanej – generała SS Franza Kutschery, zastrzelonego podczas Akcji Kutschera w Warszawie. W kwietniu 1944 powierzono mu zadanie stworzenia i kierowania głęboko zakonspirowaną organizacją „Niepodległość” o kryptonimie NIE, która miała przygotowywać się do działań w warunkach okupacji sowieckiej. Bezpośrednie działania organizacja „NIE” miała podjąć po rozwiązaniu Armii Krajowej 19 stycznia 1945. Na krótko przed upadkiem powstania warszawskiego został awansowany na stopień generała brygady, a w październiku 1944 został zastępcą dowódcy Armii Krajowej, gen. Leopolda Okulickiego.

Czytaj więcej: Operacja „Ostra Brama”. Sukces „połowiczny”

Cena za odmowę współpracy

Po raz pierwszy został aresztowany przez NKWD 7 marca 1945 w Milanówku pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gdanicki i nierozpoznany został wywieziony do obozu pracy na Uralu. W październiku 1947 powrócił do Polski i osiedlił się pod fałszywym nazwiskiem w Białej Podlaskiej. Niestety – uwierzył obietnicom amnestii i w lutym 1948 ujawnił się, podając prawdziwe imię i nazwisko. Komuniści nie dotrzymali słowa – ostatnie lata swojego życia spędził w więzieniu.

Z żoną spotkał się po raz ostatni 2 lutego 1953 r. „Wiedział o wyroku – pisała. – Był smutny, serce pękało mi z bólu i rozpaczy. Po raz pierwszy zostaliśmy sami i wtedy Emil powiedział: »Czy wiesz, dlaczego mnie skazali? – Bo odmówiłem współpracy z nimi«” – opowiadała Janina.

Relację o jego ostatnich chwilach przekazał natomiast 24 lutego 1953 r. nadzorujący mord prokurator Witold Gatner.

„Postawę skazanego określiłbym jako godną. Sprawiał wrażenie bardzo twardego. Można było wprost podziwiać opanowanie w obliczu tak dramatycznego wydarzenia. Nie krzyczał i nie wykonywał żadnych gestów. Po egzekucji, chyba po kilku minutach, lekarz polecił opuścić ciało na ziemię”. Była godzina 15.25, gdy stwierdzono zgon.

Śmierć przez powieszenie nie była przypadkiem – miała zrównać go z niemieckimi katami, z którymi siedział w więzieniu. Komuniści poszli krok dalej, odmawiając mu własnego grobu. Dopiero sześćdziesiąt pięć lat po jego śmierci grupa badaczy z IPN ustaliła możliwą jego lokalizację. Ciało generała spoczywa prawdopodobnie na Powązkach Wojskowych, blisko symbolicznego grobu wystawionego dla uczczenia jego pamięci. Jego żona i córki nie doczekały jednak ani odnalezienia szczątków generała, ani – ukarania sprawców mordu na nim.