Projekt ustawy o mniejszościach narodowych budzi kontrowersje

Ewelina Dobrowolska nie zna jeszcze daty, kiedy projekt ustawy trafi do sejmu
| Fot. Dainius Labutis, ELTA

Podczas wiosennej sesji sejmu pod obrady ma trafić projekt ustawy o mniejszościach narodowych. Prace nad przygotowaniem projektu rozpoczęły się jeszcze w trakcie poprzedniej kadencji. Nowelę ustawy przygotowała grupa robocza, w skład której wchodziła obecna minister sprawiedliwości Ewelina Dobrowolska. Już teraz projekt budzi sprzeciw wśród części polityków.

Na razie nie wiadomo, kiedy projekt trafi pod obrady sejmu.
– Nie jest jeszcze znana data, kiedy projekt trafi pod obrady sejmu. Wcześniej odbędą się też konsultacje społeczne – mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” minister Ewelina Dobrowolska.

Projekt przygotowała specjalna grupa robocza powołana przy Departamencie Mniejszości Narodowych. Poprzednia ustawa o mniejszościach narodowych wygasła w 2010 r. Grupa robocza powstała w 2019 r. Pracując nad projektem grupa współpracowała z licznymi resortami oraz instytucjami państwowymi, między innymi z Państwową Komisją Języka Państwowego. Współpraca z tą instytucją była potrzebna, aby uniknąć kolizji prawnych z ustawą o języku państwowym.

Powrót autonomii?

Nie patrząc na to, że koalicja rządząca zadeklarowała możliwość rozwiązania tego problemu, to sprzeciw wobec ustawy jest również w gronie polityków rządzącej większości. Poseł konserwatysta Audronius Ažubalis oświadczył, że jego duży niepokój wzbudził zapis dotyczący podwójnego nazewnictwa ulic w tych samorządach, gdzie większość stanowią przedstawiciele mniejszości narodowych. Zdaniem polityka projekt ustawy przypomina pomysł „z polską autonomią” z przełomu lat 80. i 90. XX wieku. „Powiedziałbym, że ten pomysł ma cechy rozbijania państwa. Z pewnością nieprzyczyniający się do tego, aby mieszkańcy wszelkich narodowości czuli się równi względem państwa. (…) Możemy dużo wymyślić, ale chęć nadania wyjątkowych praw z pominięciem praw narodu tytularnego jest znany przez cały ten okres (niepodległej Litwy – przyp. red.) – oświadczył poseł w rozmowie z TV3.

Ažubalis jest zdania, że ustawa o mniejszościach narodowych w ogóle jest zbędna, bo litewskie ustawodawstwo generalnie gwarantuje mieszkańcom równość względem prawa. „Takie specjalne ustawy były przede wszystkim z ZSRS. Chyba też Chiny mają. W Unii Europejskiej jest w kilku krajach, ale generalnie to są kraje byłego Układu Warszawskiego” – dodał parlamentarzysta.

Sam projekt, jak i osobiście Ewelina Dobrowolska, został skrytykowany przez przedstawicielkę Związku Chłopów i Zielonych Agnė Širinskienė, która w poprzedniej kadencji była w koalicji z AWPL-ZChR. „Inaczej niż chęcią podziału państwa i izolowania mniejszości narodowych na odrębnych terytoriach, gdzie będąc zamkniętymi mieliby mniejsze szanse na integrację z życiem państwa, trudno wytłumaczyć pomysły Eweliny Dobrowolskiej wdrożone w ustawie o mniejszościach narodowych” – napisała posłanka na swej stronie w Facebooku.

Czytaj więcej: Otwarcie sesji Sejmu. Przewodnicząca Čmilytė-Nielsen o nazwiskach i ustawie o mniejszościach

Część krytyków projektu twierdzi, że dwujęzyczność w nazwach godzi w integralność terytorialną kraju
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Będzie wynik

Nie zważając na sprzeciw części parlamentarzystów, starosta frakcji Ruchu Liberałów Eugenijus Gentvilas ma nadzieję, że ustawa jednak zostanie zaaprobowana przez litewski parlament. „Ustawa o mniejszościach narodowych już teraz wywołuje spory. Sądzę, że trzeba znaleźć odpowiednie określenie „mniejszość narodowa” lub „wspólnota narodowa” i dostosować do konwencji (Ramowa Konwencja o Ochronie Mniejszości Narodowych” – przyp. red.). Z pewnością projekt wywoła odpowiednią burzę, ale wynik też będzie” – mówił liberał w rozmowie z TV3.

Wstępnie pomysł z ustawą o mniejszościach narodowych poparł prezydent Gitanas Nausėda. „Sądzę, że w tym przypadku jeszcze raz musimy usiąść do wspólnego stołu razem z przedstawicielami mniejszości narodowych, aby dowiedzieć się, jakie są ich oczekiwania wobec ustawy. Teraz można odnieść wrażenie, że projekt powędrował do szuflady, ponieważ same wspólnoty narodowe nie wypracowały porozumienia względem tego aktu prawnego. Gdyby takie porozumienie udało się wypracować, to ośrodek prezydencki zostałby inicjatorem przyjęcia takiego projektu. Czasami można usłyszeć, że taka ustawa nie jest potrzebna, ponieważ prawa mniejszości narodowych są określone w innych aktach prawnych. Moim zdaniem, warto mieć wszystko w jednym miejscu. Taki stan prawny lepiej odzwierciedlałby oczekiwania i interesy mniejszości narodowych” – mówił pod koniec ubiegłego roku w wywiadzie dla „Kuriera Wileńskiego” szef litewskiego państwa.

Zastępca redaktora naczelnego portalu LRT Aleksandra Ketlerienė w rozmowie z naszym dziennikiem powiedziała, że w sprawie tego aktu prawnego brakuje jej większego zaangażowania ze strony rządu.
– Jeżeli będziemy posługiwać się powiedzeniem, że w dyskusji rodzi się prawda, to myślę, że to jest właśnie ten przypadek. Teraz na Litwie mamy dużo „gorących” spraw – pandemia, konwencja stambulska, ustawa o partnerstwie, a więc nie mamy wiele miejsca do dyskusji w sprawie ustawy o mniejszościach narodowych. Uważam, że rząd musi więcej mówić o tej ustawie, dlaczego jest ona potrzebna, obalić wiele mitów związanych z tą ustawą, które ostatnio widzimy w przestrzeni publicznej. A więc więcej dyskusji na ten temat, więcej argumentów, więcej zaangażowania ze strony rządu – oświadcza dziennikarka.

Wcześniejsza ustawa o mniejszościach narodowych została przyjęta jeszcze w 1989 r., kiedy Litwa wchodziła w skład ZSRS. Później było kilka nowelizacji, aż wygasła 1 stycznia 2010 r. Dane z poprzedniego spisu ludności pokazują, że mniejszości narodowe stanowią ponad 15 proc. ogółu mieszkańców. Najliczniejszymi mniejszościami narodowymi są Polacy – 6,6 proc. oraz Rosjanie – 5,8 proc.

Czytaj więcej: Spotkanie Nausėdy z Dobrowolską — m.in. o mniejszościach narodowych