W kolejce po tarczę przed wirusem

W poniedziałek 22 marca przykład dali najwyżsi państwowi urzędnicy zaszczepili się preparatem AstraZeneki
| Fot. lrp.lt, Marius Morkevičius

Kaszlący pracownik dzwoni do szefa: „Kierowniku, mam koronawirusa…”. „O! Ale do roboty dzisiaj przyjdziesz?”. Takie dowcipy krążą w beznadziejnością już ogarniętym społeczeństwie, które najpierw jak na zbawienie czekało na szczepionki, a teraz – po fali różnych doniesień o podobno niebezpiecznych skutkach ubocznych niektórych preparatów – zamarło w rozkroku oczekiwania.

Tymczasem nad Litwą już krąży trzecia, tym razem brytyjska, niebezpieczniejsza od poprzednich fala pandemii. A w drodze podobno bardziej egzotyczna – z Brazylii.

O dziwo, wcale nieskorzy do żartów są ci pierwsi w kolejce do darmowych szczepień – najstarsi obywatele z grupy największego ryzyka zapadnięcia na śmiercionośny wirus SARS-CoV-2.

Jedni w te pędy śpieszą do lekarzy już po pierwszym zapraszającym telefonie z przychodni, drudzy wybrzydzają: „Nie, ja tej wakcyny nie chcę, bo niebezpieczna!”. A trzeci… „Pani, a mnie już czas na koniec życia, to po co mam Panu Bogu głowę zawracać” – takie i inne odpowiedzi słyszą pielęgniarki przychodni, które z zasady niosą dobrą wieść ludziom stojącym w kolejce po tarczę przed – panoszącym się już od roku – wirusem.

Józef Rybak, dyrektor Administracji Samorządu Rejonu Solecznickiego, zaproponował możliwość wyboru szczepionki i rozluźnienia kolejki
| Fot. L24.lt

Niech i do gwiazd, tylko nie poprzez tę „astrę”

Słoneczne piątkowe przedpołudnie, Centralna Przychodnia Rejonu Wileńskiego. Nie ma kolejek przed drzwiami, za którymi trwa zdalna kontrola temperatury pacjentów. Tych starszych jest – jak zazwyczaj (wiek robi swoje) – najwięcej. W tym dniu ma być zaszczepiona preparatem Pfizera (jedna fiolka na sześciu pacjentów) rekordowa liczba chętnych – 360 osób!

Ale prawdziwy tłok jest po prawej stronie korytarza. Tam, przy dwóch stolikach z pielęgniarkami, raz po raz przysiadają przepisowi klienci do szczepionek. Muszą wypełnić odpowiedni kwestionariusz.

„Nie, nie jestem w ciąży!” – starsza pani oburza się na jedno z regulaminowych pytań ankiety.

„Ja? Jestem nauczycielem klas początkowych…” – tłumaczy się jak dzieciak (na oko) 50-latek, który przyszedł na drugie szczepienie.

Jego rówieśnicy z zazdrością pewnie dopytują: „A ty już?!”. I cierpliwie czekają na swoją „byle jaką wakcynę”. (Pewien młody muzyk napisał w internecie, że gotów jest trzy dni iść przez największe nawet zaspy, „żeby tylko dostać byle jaką wakcynę”). Starsi ociągają się ze szczepieniem, a tymczasem młodsi gotowi są przyjąć dowolną tarczę przed śmiercionośnym wirusem.

Zaniepokojenie sytuacją pandemiczną ostro zaznaczyły służby bezpieczeństwa w swoim corocznym raporcie. Jak już pisaliśmy, zdaniem STT niechęć mieszkańców wobec szczepień jest wywoływana aktywnością służb specjalnych obcych państw, przeze wszystkim rosyjskich. Podano też receptę – potrzebna jest zwiększona wewnętrzna propaganda od strony państwa litewskiego.

Temat pandemii został ochoczo podchwycony w co poniektórych mediach krajowych: „Na Litwie najmniej zostało zaszczepionych mieszkańców rejonu solecznickiego”. Według najnowszych informacji obecnie 3,97 proc. A tymczasem w pobliskim samorządzie wareńskim w tym samym czasie zaszczepiono ponad 10,82 proc. mieszkańców.

„Robimy wszystko, co musimy i możemy”

Józef Rybak, dyrektor Administracji Samorządu Rejonu Solecznickiego, po takich atakach w mediach jeszcze raz powtórzył w wypowiedzi dla „Kuriera Wileńskiego” mało nagłośniony fakt, że samorząd, na którego terenie mieszka ponad 30 tys. osób (w rejonie orańskim – 20 840), robi wszystko, co należy i jest możliwe w realizacji.

– Wszystkie nasze placówki medyczne, państwowe i prywatne, pracują zgodnie ze wskazówkami i zaleceniami władz centralnych. Dodatkowo nasze trzy brygady mobilne wyjeżdżają na zgłoszenia do osób, które nie mają możliwości osobistego przybycia na szczepienia – mówi Józef Rybak, który jednak przyznaje, że starsi mieszkańcy są nadal nieufni wobec szczepionki od firmy AstraZeneca.

Około 50 proc. osób informowanych po raz pierwszy o możliwości szczepienia od razu odmawia lub odkłada wizyty, po części tłumacząc to brakiem zaufania w ogóle do szczepionek, a w szczególności wobec AstraZeneki. Ale wiele osób po powtórnych zawiadomieniach zmienia zdanie. Negatywne opinie wzmogła fala negatywnej informacji o podobno niepożądanych skutkach ubocznych tego preparatu.

– Jak już wcześniej proponowałem, są dwa wyjścia z takiej patowej sytuacji. Pierwsza to prawo wyboru z oferowanych szczepionek (Pfizer-BioNTech, Moderna i AstraZeneca). Dotychczas był urzędowy obowiązek szczepienia z posiadanej (na dzień przybycia) przez placówkę medyczną wakcyny, a nie jej wyboru. Drugie wyjście to dywersyfikacja twardo ustalonych kryteriów szczepienia. W chwili obecnej mamy w grupie medyków, nauczycieli, pracowników socjalnych i mieszkańców po 65. roku życia. A należy – jeżeli jest możliwość i są chętni – rozszerzyć możliwość zaszczepienie się o inne osobom. Np. tych, którzy chcą wyjechać za granicę – proponuje Józef Rybak.

Czytaj więcej: Nausėda zaszczepiony. Przyjął AstraZenecę

W Centralnej Przychodni Rejonu Wileńskiego przed szczepieniem należy wypełnić odpowiedni kwestionariusz
| Fot. Aleksander Borowik

Rychło w czas reklama na najwyższym szczeblu

AstraZenecą w poniedziałek 22 marca, przy głośnej reklamie w mediach, zaszczepili się prezydent, premier, przewodnicząca Sejmu RL, a także mer rejonu solecznickiego. Kolejni będą: najwyżsi urzędnicy w kraju, olimpijczycy, i co najważniejsze – abiturienci.

Arūnas Dulkys, minister zdrowia, który podpisał odpowiednie rozporządzenie, sam też, dla przykładu, zadeklarował zaszczepienie się AstraZenecą. Po oświadczeniu Europejskiej Agencji Leków (EMA) z ubiegłego tygodnia, że szczepionka AstraZeneca przeciw covid-19 jest bezpieczna i skutecznie chroni przed chorobą wywoływaną przez koronawirusa, kolejne kraje, w tym Litwa, decydują się na odwieszenie stosowania tego preparatu.

A tymczasem w przestrzeni publicznej nadal głośnym echem odbijają się – niestety prawdziwe, choć głupie do potęgi – „żarty”.

Na początku roku pewien 70-latek, mieszkaniec prowincjonalnego litewskiego miasteczka w rejonie poniewieskim, postanowił przedłużyć zabawę ponoworoczną. W miejscowym sklepie, gdzie nie sprzedano mu alkoholu (było już po 20), zerwał z twarzy maseczkę ochronną i zaczął straszyć innych klientów, że „na tej zaplutej szmacie ma koronawirusa i wszystkich pozaraża?”/

Wystraszona ekspedientka w te pędy wezwała policję, która to, po stwierdzeniu silnej woni alkoholu od bełkocącego „terrorysty”, przekazała go karetce pogotowia.

Bełkocący delikwent (na wszelki wypadek w asyście policjantów) został zawieziony na konsultację medyczną do pobliskiego szpitala. Tam, po badaniach (1,5 promila), okazało się, że zatrzymany nie ma żadnych objawów zakażenia koronawirusem, więc skierowano go na konsultację psychiatryczną. A tam to już – przyobleczony w bielutki kaftan z długachnymi rękawami – jak powiedzieli miejscowi lekarze: „Może grozić choćby i bombą atomową…”.

Polak potrafi!

A oto – na podtrzymanie ducha i honoru wszystkich Polaków – dowcip z zachętą do zajmowania miejsc w kolejkach po szczepionki.

Anioł Stróż postanowił zaszczepić Anglika, Francuza, Niemca i Polaka.
Anglik powiedział, że nie chce. „No weź, dżentelmen to by się zaszczepił”. I wyspiarz się zaszczepił.
Anioł idzie do Niemca: „Teraz twoja kolej”. „Nein!”. „To jest rozkaz!”. I Niemiec się poddał.
Potem Francuz: „Nie zmusisz mnie!”. „Ale wiesz, teraz taka jest moda…”. I Francuz rychło zmiękł.
Na koniec poszedł Anioł Stróż do Polaka: „Ty to chyba za nic w świecie się nie zaszczepisz…”. „Co, kto, ja?! Ja się nie zaszczepię – a masz!” – wnerwiony przedstawiciel narodu „Polak potrafi” odkasał rękaw.

Oby i w życiu Polacy dali taki przykład reszcie świata!


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 13(36) 27/03/-02-04/202