Kontrowersje z pomnikiem Smetony w Wilnie

Wielu zarzuca Smetonie, że zdławił młodą litewską demokrację
| Fot.wikipedia.org

4 kwietnia 1919 r. Antanas Smetona został pierwszym tymczasowym prezydentem Litwy. Chociaż nikt nie kwestionuje jego roli w stworzeniu niepodległego państwa litewskiego, to dyskusja w sprawie pomnika Smetony w Wilnie trwa od 30 lat. Ponownie mamy spór na linii – władze miasta i ministerstwo kultury.

Historyk Algimantas Kasparavičius twierdzi, że sprawa z pomnikiem pokazuje stosunek władz Litwy do historii.
– W ciągu 30 lat nasza władza dużo nie zrobiła, na przykład nie zdołała wybudować stadionu narodowego. Grób nieznanego żołnierza nie został przeniesiony do Wilna, chociaż była taka wola inicjatora pomysłu, gen. Vladasa Nagevičiusa. To pokazuje, że nasza władza ma zbyt pobłażliwy stosunek do własnej historii, pamięci historycznej, tożsamości – zapewnia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

Spór ministerstwa z samorządem

Pod koniec 2020 r. został wyłoniony zwycięzca projektu na najlepszy pomnik Antanasa Smetony w Wilnie. Konkurs wygrał projekt Gediminasa Antanasa Sakalisa, Kazysa Venclovasa oraz Indrė Rakauskaitė, którzy bardziej akcentują rolę Smetony jako społecznika niż polityka. Pomnik ma stanąć na alei Giedymina 13, czyli nieopodal pomnika Vincasa Kudirki. W latach 1918-19 obok stał gmach, w którym rezydowała Taryba, czyli, de facto, pierwszy rząd Litwy, który ogłosił 18 marca niepodległość.

W minioną środę radni Wilna przyjęli rezolucję, w której mówi się, że zgadzają się na pomnik pierwszego prezydenta, ale zaapelowali do rządu o wstrzymanie prac nad realizacją projektu. Stołeczny samorząd swe stanowisko argumentuje tym, że konkurs został ogłoszony bez wiedzy władz miasta, a w komisji rozpatrującej nadesłane prace zabrakło przedstawicieli samorządu. W rezolucji pisze się, że w ciągu dwóch miesięcy samorząd przedstawi rządowi projekt z alternatywnym miejscem dla pomnika.

Z takim podejściem nie zgadza się ministerstwo kultury. „Bardzo dobrze, że mamy różnego rodzaju dyskusje i słyszymy różne zdania. Jednak proces nie rozpoczął się wczoraj i nie przedwczoraj. Było sporo dyskusji dotyczących miejsca, zasad i innych rzeczy” – tłumaczył się w rozmowie z LRT minister kultury Simonas Kairys.

Czytaj więcej: Kamienica nierozerwalnie związana z historią państwowości

Smetona to nie Piłsudski

Wielu zarzuca Smetonie, że zostając de facto dyktatorem po przewrocie 1926 r., zdławił młodą litewską demokrację. Warto jednak pamiętać, że rządy autorytarne w tamtym czasie w Europie były raczej zasadą niż wyjątkiem.

– Patrząc z perspektywy historycznej, Smetona nie był ani lepszy, ani gorszy niż wielu przywódców tego okresu w Europie Środkowej. Sądzę, że warto patrzeć na Smetonę jako na twórcę współczesnego państwa litewskiego. Odgrywa podobną rolę, jaką pełni w polskiej historii marszałek Józef Piłsudski. Oczywiście, nie możemy zapominać o przewrocie 1926 r. Trzeba jednak pamiętać o tym, że przeprowadził wybory do Sejmu Ustawodawczego w 1920 r. To były jedyne wybory w okresie międzywojennym, kiedy opozycja nie miała żadnych zarzutów wobec władzy, że stosuje presję administracyjną na wyborców – podkreśla Kasparavičius.

Dodał, że w odróżnieniu od przewrotu majowego w Polsce, w przewrocie grudniowym na Litwie nie zginął ani jeden człowiek. Zdaniem historyka to pokazuje słabość ówczesnej klasy politycznej, która nie miała sił przeciwstawić się wojskowym.

Minister kultury Simonas Kairys uważa, że trzeba zakończyć dyskusje na temat pomnika Antanasa Smetony w Wilnie
| Fot.liberalai.lt

Smetona w odróżnieniu od Józefa Piłsudskiego w pamięci historycznej Litwy odgrywa dużo skromniejszą rolę.
– Stało się tak z kilku przyczyn. Duży wpływ na to miał rok 1940. Smetona pod wpływem sowieckiego ultimatum opuszcza Litwę. Ironizuję oczywiście, ale to dobrze, że Piłsudski nie doczekał się roku 1939, kiedy stało się to, co się stało. Nie wiemy, jak zachowałby się i jaka byłaby jego pozycja w świadomości społecznej. Smetona nie chce brać udziału w sowietyzacji Litwy. Dwa największe ugrupowania polityczne, czyli chadecy oraz ludowcy, mają nadzieję na jeszcze jakiś kompromis z sowietami. Pamiętają rok 1919, kiedy udaje się w jakimś stopniu porozumieć z komunistycznym rządem Vincasa Mickevičiusa-Kapsukasa, który stosował represje względem Polaków, a nie Litwinów. Pod tym względem Smetona wykazał się większym zrozumieniem sytuacji. Druga sprawa – spójrzmy na sowiecką i komunistyczną prasę z okresu lat 1940-45, co ona pisała o trzech byłych prezydentach krajów bałtyckich. Prezydenci Łotwy i Estonii zostali w kraju i podpisali wszystkie narzucone przez Moskwę dokumenty. O nich praktycznie nie wspominano. Podstawowym celem ataków był Antanas Smetona, który znalazł się na emigracji. Właśnie ten propagandowy przekaz, który faktycznie był stosowany do końca sowieckiej okupacji, mocno ugruntował się w społecznej pamięci – zaznacza Kasparavičius, którego zdaniem śmierć prezydenta Litwy nadal wywołuje mnóstwo pytań.

Czytaj więcej: Tajny pakt Hitler-Smetona?

Komuniści i emigracja

Oficjalnie Antanas Smetona zginął 9 stycznia 1944 r. podczas pożaru w Cleveland w USA.
– Z oficjalnych dokumentów znamy tylko opis pożaru. Jest tajemnicą poliszynela, że były prezydent był śledzony zarówno przez amerykańskie, jak i sowieckie służby, i te dokumenty nadal są utajnione. Pamiętajmy, że stało się to na miesiąc przed konferencją w Jałcie, czyli jakby jeden problem przestał istnieć – dodaje historyk.

Trzecim ważnym elementem był krytyczny stosunek do osoby Smetony ze strony dużej części emigracji litewskiej, zwłaszcza wywodzącej się z chrześcijańskich demokratów i ludowców. Kiedy 23 czerwca 1941 wybuchło tzw. powstanie czerwcowe i został powołany tymczasowy rząd Litwy, to wówczas Smetona wystosował notę do Departamentu Stanu USA, w której twierdził, że to nie jest żadne odrodzenie niepodległości i rząd nie reprezentuje Litwy. Te wszystkie elementy zadziałały w ten sposób, że emigracja częściowo przejęła narrację sowiecką, oskarżając byłego prezydenta, że bez walki oddał kraj dla ZSRS, ratując się ucieczką.