Śluby i rozwody w okresie pandemii

W czasie pandemii zmniejszyła się liczba nie tylko wesel, ale również rozwodów
| Fot. Marian Paluszkiewicz 

Pandemia zwiększyła ilość przypadków przemocy domowej. Koronawirus miał wpływ również na liczbę zawartych małżeństw – podobnie jak z rozwodami ich liczba się zmniejszyła. Psycholodzy ostrzegają, że brak rozwodów nie świadczy o tym, że małżonkowie są bardziej wyrozumiali względem siebie.

Trwający od grudnia ubiegłego roku lockdown w znaczny sposób ograniczył możliwości wyprawienia wesela. Departament Statystyki podkreśla, że ograniczenia nie wystraszyły jednak mieszkańców Litwy, aby zawierać małżeństwa. W marcu bieżącego roku zawarto 540 małżeństw, czyli o 20 małżeństw więcej niż w tym samym miesiącu w roku poprzednim.

Luty miesiącem zakochanych

W styczniu, kiedy mieliśmy w kraju szczyt zachorowań, tylko 329 par zdecydowało się na zawarcie małżeństwa. Jednak jeśli przejrzymy statystyki z lat poprzednich, to zobaczymy, że pierwszy miesiąc roku nigdy nie był popularny wśród nowożeńców. W roku 2020 zawarto 538 związków małżeńskich, a w 2019 – 569.

Tradycyjnie jednym z najbardziej ulubionych miesięcy na ślub pozostaje luty, kiedy jest obchodzony Światowy Dzień Zakochanych. W tym roku przysłowiowe „tak” przed ołtarzem lub urzędnikiem stanu cywilnego powiedziało 429 par. W roku poprzednim, kiedy pandemia jeszcze nie dotarła na Litwę, odbyło się 1 025 ślubów. Natomiast w 2019 r. – 762.

Departament Statystyki poinformował w ubiegłym tygodniu, że w trakcie pandemii zmniejszyła się nie tylko liczba ślubów, ale również rozwodów. W marcu tego roku rozwiodło się 666 par. W tym samym okresie w latach 2020 i 2019 odpowiednio 707 i 771. Ogółem w roku 2020 zarejestrowano 7 200 rozwodów, natomiast w roku 2019 – 8 600. „Pandemia i kwarantanna z pewnością zostawią taki lub inny ślad w życiu nas wszystkich. Chociaż były pogłoski, że w tym roku zwiększyła się liczba rozwodów, to statystyka tego nie potwierdza” – powiedział BNS pod koniec 2020 r. rzecznik prasowy Centrum Rejestrów Mindaugas Samkus. Jego zdaniem większa liczba rozwodów może być odnotowana po tym, jak zostaną poluzowane ograniczenia, ponieważ przez cały rok 2020 dostęp do urzędów był mocno ograniczony.

Psycholodzy uczulają, że mniejsza liczba rozwodów absolutnie nie oznacza, że współżycie małżeńskie w czasach pandemii odbywa się bezproblemowo. Inne badania wskazują, że problemy tylko się potęgują.

– Tak naprawdę, dane są bardzo dwuznaczne. Generalnie z historii wiemy, że w czasach kryzysowych, na przykład podczas wojny, liczba rozwodów zazwyczaj zmniejsza się. Po prostu ludzie nie chcą dodatkowych problemów i utrudnień życiowych. Ludzie chcą być razem, ponieważ razem zawsze lżej przetrwać ciężkie czasy – tłumaczy sedno problemu „Kurierowi Wileńskiemu” psycholożka Šarūnė Vienė z Litewskiego Stowarzyszenia Psychologów.

Czytaj więcej: Kwarantanna do czerwca, ale będzie etapowe luzowanie obostrzeń

Mała liczba rozwodów nie świadczy o tym, że relacje między małżonkami są wspaniałe
| Fot. Marian Paluszkiewicz 

Izolacja rodzi konflikty

Specjaliści szacują, że w trakcie pandemii na Litwie ilość przypadków przemocy domowej wzrosła o 20 proc. Podobne tendencje są również w innych krajach Unii Europejskiej. W styczniu na policję i do innych służb zgłoszono 5 000 przypadków przemocy w najbliższym otoczeniu. W roku 2020 odnotowano 58 553 przypadków przemocy domowej. W 2019 r. odnotowano 53 075 tego typu przestępstw. W roku minionym Ministerstwo Ochrony Socjalnej i Pracy przekazało organizacjom pozarządowym 350 tys. euro na walkę z tą patologią.

– Kiedy jesteśmy zamknięci w obrębie jednej rodziny, to jest naturalne, że rodzą się konflikty, bo człowiek jest stworzeniem społecznym. Oczywiście, to może wpłynąć na decyzję w sprawie rozwodu. Izolacja uzewnętrznia mnóstwo problemów, które były już wcześniej, tylko były ukryte, a na które nie zwracaliśmy wcześniej uwagi. Zresztą inne statystyki mówią o tym, że w roku poprzednim liczba wizyt u psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów znacznie się zwiększyła – podkreśla Šarūnė Vienė.

Psycholożka zaznaczyła, że na razie trudno powiedzieć, jaki wpływ obecne ograniczenia będą miały na kondycję małżeństw po zakończeniu pandemii.

– Trudno prognozować, jak będzie rozwijała się sytuacja po pandemii, jeśli chodzi o rozwody. Sądzę, że może być 50/50. Oczywiście, te problemy, które uzewnętrzniły się, mogą spowodować, że ludzie będą chcieli wziąć rozwód. Jest też druga strona medalu. Kiedy zakończy się pandemia i zostaną zdjęte ograniczenia, to może stać się tak, że indeks szczęścia wywinduje w górę i te problemy po prostu przestaną być dla nich istotne – wyjaśnia przedstawicielka Litewskiego Stowarzyszenia Psychologów.

Pod względem rozwodów w ciągu ostatnich 10 lat Litwa jest w czołówce krajów UE. Generalnie na 10 małżeństw przypadają cztery rozwody. Rodziny, gdzie oficjalnie jest tylko jeden z rodziców, stanowią 25 proc. wszystkich rodzin w kraju. Średnia unijna wynosi 14 proc. Pod tym względem Litwę wyprzedza tylko Estonia (28 proc.) oraz Dania (29 proc.).

Czytaj więcej: W czasie kwarantanny mieszkańcy Litwy zaoszczędzili 3 mld euro

Lato ślubów

Departament Statystyki poinformował, że chętnych do zawarcia małżeństwa w okresie letnim jest naprawdę dużo. W pierwszy weekend maja wileński Urząd Stanu Cywilnego nie ma wolnych miejsc. Podobna sytuacja jest w kolejnych trzech miesiącach. Ci, którzy jeszcze nie zgłosili się do urzędu, mogą liczyć tylko na ślub w godzinach przedpołudniowych.

Obecnie, zgodnie z zasadami kwarantannowymi, ceremonia ślubna nie może trwać dłużej niż 15 minut, a uczestnicy ceremonii muszą trzymać się wszystkich zasad pandemicznych. Urzędnik również proponuje młodym zmierzenie temperatury.