Delegacja PE ds. relacji z Białorusią chce sankcji. „Łukaszenko dotychczas sprawdzał, jak daleko może się posunąć”

Delegacja Parlamentu Europejskiego ds. relacji z Białorusią chce przyjęcia czwartego pakietu sankcji wobec Białorusi. To reakcja na posadzenie komercyjnego samolotu celem zatrzymania opozycjonisty Ramana Pratasiewicza. W rozmowie z „Kurierem Wileńskim” przewodniczący delegacji, europoseł Robert Biedroń, zaznacza: sankcje muszą być przyjęte jak najszybciej. Przewodniczący zaznaczył też, że dotychczas nie otrzymał odpowiedzi od strony białoruskiej w sprawie aresztowań Polaków na Białorusi. Sankcje mogą wejść w życie już w czerwcu, tymczasem Łukaszenkowskie służby szukają spójnej narracji odnośnie wydarzeń sami sobie depcząc po piętach, w myśl przysłowia „gdzie siła włada, rozumu nie nada”.

Raman Pratasiewicz został zatrzymany przez reżim Łukaszenki, co wstrząsnęło światem
| Fot. EPA-ELTA

„Nigdy nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi ze strony białoruskiej” — mówił w rozmowie z „Kurierem” przewodniczący delegacji Robert Biedroń pytany o sprawę aresztowań Polaków na Białorusi sprzed miesiąca.

W odniesieniu do ostatnich wydarzeń zauważył, że działania Alaksandra Łukaszenki to rodzaj badania, na ile pozwoli mu arena międzynarodowa. Dlatego też delegacja wciąż twardo opowiada się za sankcjami.

„Stanowisko Delegacji PE ds. relacji z Białorusią od samego początku było bardziej stanowcze niż pozostałych instytucji europejskich, szczególnie w kwestii sankcji. Do tej pory Łukaszenka czuł się bezkarny i sprawdzał, jak daleko może się posunąć” — podkreślił europoseł.

„W obliczu ostatnich wydarzeń — wymuszenia lądowania cywilnego samolotu w Mińsku w celu aresztowania Romana Protasiewicza — konieczne jest natychmiastowe wdrożenie czwartego obszernego pakietu sankcyjnego wobec urzędników i firm wspierających reżim. Zawnioskowałem również, aby Parlament Europejski przyjął na kolejnej sesji plenarnej w czerwcu rezolucje zdecydowanie potępiające działania Łukaszenki” — mówił przewodniczący.

Zapytany o stosunek delegacji do propozycji Litwy, aby utworzyć unijny system wymiany informacji o osobach prześladowanych przez reżimy, który zapobiegałby stosowaniu światowych struktur do zwalczania opozycji, przewodniczący podkreślił, że międzynarodowe instrumenty czy instytucje nie mogą być wykorzystane do prześladowań.

„Unia Europejska musi zrobić wszystko aby wesprzeć demokratyczne siły i wszystkie prześladowane osoby na Białorusi. Absolutnie nie ma miejsca na to, aby międzynarodowe instytucje czy instrumenty prawne były wykorzystywane do prześladowań białoruskiej opozycji” — odpowiedział przewodniczący delegacji.

Czytaj więcej: Litwa zwraca się do Interpolu w sprawie przymusowego posadzenia samolotu

Twardo za sankcjami

Przewodniczący delegacji podobne stanowisko wyraził wcześniej, 14 kwietnia, gdy członkowie Delegacji Parlamentu Europejskiego ds. Relacji z Białorusią spotkali się, aby omówić sprawę aresztowań Polaków na Białorusi.

„Stanowisko delegacji w sprawie reżimu jest jasne. Najlepszym sposobem nacisku na Łukaszenkę byłyby szersze sankcje, które UE powinna wdrożyć jak najszybciej” — zaznaczył wtedy przewodniczący.

Czytaj więcej: Delegacja PE ds. relacji z Białorusią: „najlepszym sposobem nacisku na Łukaszenkę są sankcje”

Oświadczenie

Delegacja PE ds. Relacji z Białorusią wydała także wspólne oświadczenie wraz z Komitetem Spraw Zagranicznych PE oraz sprawozdawcą ds. Białorusi Petrasem Auštrevičiusem.

„Jedyny cel tego strasznego manewru jest demonstracyjne ujęcie jednego z pasażerów samolotu, Pana Ramana Piatrasiewicza, współzałożyciela oraz byłego redaktora naczelnego kanału opozycji NEXTA. Państwowa agencja informacyjna Belta przyznała, że cała operacja została wykonana z bezpośredniego rozkazu Alaksandra Łukaszenki” — podkreśla się w oświadczeniu.

Wzywają też do uwolnienia Ramana Patrasiewicza, ale także przypominają, że jako azylant Unii Europejskiej podlega ochronie prawnej.

„Wzywamy władze Białorusi do wypuszczenia Pana Pratasiewicza natychmiastowo i bezwarunkowo. Jako azylant UE, Pan Pratasiewicz jest chroniony z artkułu 19. Europejską Kartę Praw Podstawowych, który kategorycznie stanowi, że »nikt nie może być usunięty z terytorium państwa, wydalony lub wydany w drodze ekstradycji do państwa, w którym istnieje poważne ryzyko, iż może być poddany karze śmierci, torturom lub innemu nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu«” — czytamy.

Dyktatorska demencja

Alaksandr Łukaszenka wydawszy rozkaz sprowadzenia i zatrzymania samolotu polecił służbom przygotować oficjalną wersję wydarzeń. Podmioty podległe reżimowi w pośpiechu nie zdążyły ustalić wspólnej wersji wydarzeń, przez co pojawiły się luki ujawniające nieudolność systemu.

Pierwotnie utrzymywano, że to piloci podjęli decyzję o wylądowaniu w Mińsku mimo, że Wilno było bliżej. Twierdzono, że załoga samolotu sama podjęła decyzję w reakcji na informację o konieczności lądowania.

Narracja legła po przesłuchaniu pilotów. Ci zeznali, że ruszyli do Mińska, gdy otrzymali informację o tym, że nad Wilnem wybuchnie bomba. Po wypytaniu wieży lotów o to, skąd mają taką informację, Mińsk odpowiedział tylko, że otrzymał ją drogą mailową. Białoruś kilkukrotnie powtórzyła zalecenie, aby wylądować w Mińsku. Jednocześnie w powietrze wzbił się białoruski myśliwiec bojowy.

Wkrótce potem Białoruś podała wersję, że lądowanie związane było z informacją o bombie na pokładzie, którą podłożyć miała islamska organizacja militarna, Hamas. Strona białoruska utrzymywała, że dostała groźby od Hamasu — bomba umiejscowiona w samolocie miała wybuchnąć nad Wilnem 23 maja, jeśli strefy Gazy nie opuszczą wojska izraelskie.

„My, żołnierze Hamasu, żądamy zawieszenia broni przez Izrael w strefie Gazy. Żądamy, aby Unia Europejska wycofała swoje poparcie wobec Izraela w tej wojnie” — czytamy w rzekomym komunikacie od Hamasu, który rzekomo miała otrzymać strona białoruska. Unia Europejska nie wyrażała poparcia wobec Izraela na poziomie unijnym.

Hamas zdementował te głosy twierdząc, że nie ma ze sprawą nic wspólnego. Dodał, że taki krok zaszkodziłby pozycji Palestyny.

„To w ogóle nie są nasze metody, niektóre podejrzane partie robią to, aby demonizować Hamas i udaremnić ogólnoświatową sympatię dla Palestyńczyków i ich uzasadnionego oporu” — mówił rzecznik Hamasu, Fawzi Barhum.

Pratasiewicz w niebezpieczeństwie

Raman Pratasiewicz był śledzony przez agentów GRU co najmniej od Aten, w których towarzyszył liderce opozycji Swiatłanie Cichanouskiej. Rosyjskojęzyczni mężczyźni mieli wsiąść do tego samego samolotu. Gdy piloci zaczęli wykonywać manewr w kierunku Mińska, Pratasiewicz — według relacji świadka — miał błagać, aby tego nie robili. „Nie róbcie tego, jestem uchodźcą, zabiją mnie”, prosił. „Musimy, nie mamy wyboru”, usłyszał w odpowiedzi od pilotów.

Białoruska telewizja państwowa wyemitowała nagranie z wyraźnie pobitym Pratasiewiczem, w którym mówi, że „jest traktowany dobrze” i przyznaje się do „organizacji masowych zamieszek”. Władze więzią też dziewczynę Ramana Pratasiewicza, Sofię Sapiegę, nie usłyszała ona żadnych zarzutów i jest przetrzymywana jako środek nacisku.

Sofia Sapiega przed aresztowaniem zdążyła tylko do swojej mamy wysłać wiadomość o treści „mama”, od tamtego czasu rodzina nie ma z nią kontaktu, ale udało się dowiedzieć, gdzie przebywa i wynająć adwokata. Niewykluczone, że „przyznanie się do winy” zostało nagrane pod groźbą krzywdy wobec Sofii Sapiegi, a nie w wyniku tortur.

Czytaj więcej: ONZ żąda uwolnienia Pratasiewicza i jego dziewczyny. „Wymuszone zeznania są zakazane przez konwencję o torturach”

Trick sprzed lat?

Wiceminister spraw zagranicznych Litwy, Mantas Adomėnas, uważa, że Pratasiewicz może być rodzajem zakładnika, za którego wydanie Zachód będzie musiał zobowiązać się do zdjęcia sankcji. Reżim Łukaszenki stosował takie rozwiązania dekadę temu.

„Tak więc nie jest dla niego nietypowa próba »pohandlować« — zatrzymać ludzi i wypuszczać ich w zamian za pewne ustępstwa. Jednak to jest sytuacja, w której widać desperację, całkowity brak poczucia bezpieczeństwa, paranoja, teorie, według których wierzy on (Łukaszenka — przyp. red.) w spisek przeciwko niemu. Zatem czy można będzie doszukać się racjonalnych kalkulacji w jego działaniach, naprawdę nie wiemy. Póki co widać całkowitą dysproporcję tak w historii z samolotem, jak w zamknięciu ambasady Łotwy” — mówił wiceminister.

Raman Pratasiewicz sprzeciwiał się reżimowi od młodzieńczych lat. Jeszcze jako licealista sprzeciwiał się sfałszowaniu wyborów prezydenckich w 2010 roku, a od 2019 kojarzony był z kanału informacyjnego NEXTA, który informował Białorusinów o postępach demokratyzacji kraju.


Na podst.: PE, KE, ONZ, własne