Matura w czasie pandemii: prawdziwy egzamin dojrzałości

| Fot. Marian Paluszkiewicz

– Zwykle wiedziałam, jak dobrze są przygotowani moi uczniowie do egzaminów. Tym razem, ze względu na zdalne nauczanie, naprawdę bardzo trudno mi to ocenić. W tym roku o wiele więcej zależy od ich własnego zaangażowania w naukę. To po prostu prawdziwy egzamin dojrzałości – mówi Halina Stankiewicz-Mordas, lituanistka z Liceum im. Adama Mickiewicza w Wilnie.

Tegoroczne matury rozpoczęły się 7 czerwca egzaminem z języka litewskiego i literatury. Według danych Narodowej Agencji Oświaty egzamin na poziomie państwowym wybrało 17 207 kandydatów, na poziomie szkolnym – 9 352.

– W naszej szkole większość uczniów wybiera zawsze egzamin państwowy z litewskiego, który oczywiście jest znacznie trudniejszy, ale również daje większe możliwości w wyborze studiów. Tylko pojedyncze osoby decydują się na egzamin szkolny – wyjaśnia „Kurierowi Wileńskiemu” Halina Stankiewicz-Mordas.

Egzaminy w cieniu pandemii

Tegoroczne egzaminy, podobnie jak nauka w kończącym się już roku szkolnym, przebiegają pod znakiem pandemii. Ze względu na szczególne okoliczności, litewski, podobnie jak inne egzaminy sesji, trwał o piętnaście minut dłużej niż zwykle – 4 godziny i 15 minut. Sesja egzaminacyjna przebiega zgodnie z wymogami kwarantanny: liczba zdających egzaminy w jednym pomieszczeniu jest ograniczona, zachowywany musi być również dystans dwóch metrów między absolwentami, a podczas egzaminów obowiązkowe są również maski.

Czy pandemia wpłynie również na wyniki egzaminów, nie tylko na ich przebieg?
– Nie mam wątpliwości, że tegoroczne egzaminy to ogromne wyzwanie dla uczniów. Przez niemal cały rok uczyli się zdalnie, a tego rodzaju nauka nie dla wszystkich jest wystarczająco efektywna. Nie mam wystarczających możliwości, by zmobilizować uczniów do nauki. Są oczywiście tacy, którzy mają wystarczającą własną motywację i oni wykorzystali ten rok bardzo dobrze, ale na pewno nie o wszystkich mogę to powiedzieć – zauważa lituanistka.

Rozmówczyni „Kuriera Wileńskiego” podkreśla, że jako nauczycielka o wiele bardziej przeżywa tegoroczną sesję niż zwykle.
– Jednym z najsłabszych punktów zdalnego nauczania jest trudność w weryfikacji tego, jak pracują uczniowie, na ile są samodzielni w pisaniu wypracowań. Sprawdzian przed ekranem i sprawdzian w klasie to zupełnie nie to samo. Oczywiście, zakładam uczciwość uczniów, ale tak naprawdę nie wiem, z czego korzystają, jakie mają przy sobie pomoce. Mogę liczyć jedynie na dojrzałość. To wszystko zweryfikuje dopiero matura. W tym roku najlepiej widać, że nauka to ciężka praca, która wymaga zdyscyplinowania, skupienia i samodzielności – zauważa nauczycielka.

Podstawowa sesja egzaminacyjna potrwa do 2 lipca
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Przystępne tematy na trudny czas

O to, czy ich przygotowanie było wystarczające, obawiali się również sami maturzyści.
– Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać przed egzaminem, byłam przygotowana na różne warianty i muszę przyznać, że ucieszyłam się, gdy zobaczyłam tematy. Były nieco zbliżone do tych, które mieliśmy na egzaminach próbnych, w każdym razie nie były trudniejsze. Wybrałam temat „Jak człowiek zachowuje się w obliczu niebezpieczeństwa”, który wydawał mi się dobrze przedstawiony w literaturze. Teraz, po egzaminie, jestem zadowolona, ale najbardziej z tego, że po prostu mam go już za sobą – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Paulina Pieszko, maturzystka Gimnazjum im. M. Balińskiego w Jaszunach.

Co w egzaminie z litewskiego Paulina uważa za najtrudniejsze?
– Nie obawiałam się gramatyki czy ortografii, bo znam swoje możliwości i wiem, na co mnie stać pod tym względem. Uważam, że najtrudniej jest dobrze zrozumieć temat i po prostu konsekwentnie realizować go w całej pracy. Uważam, że to właśnie miejsce, w którym łatwo się potknąć – mówi maturzystka.

Również Halina Stankiewicz-Mordas uważa, że tematy, jakie w tym rok zaproponowała abiturientom Narodowa Agencja Oświaty, nie były zbyt trudne.
– Wszystkie tematy były przystępne. Sądzę, że w większości przypadków uczniowie, zwłaszcza ci, którzy potrafili przez ostatni rok pracować samodzielnie i systematycznie, poradzili sobie z nimi – wyraża nadzieję rozmówczyni.

Czytaj więcej: Spoko, to tylko matura

Po prostu – za mało czytają

Niezależnie jednak od pandemii – litewski co roku jest najtrudniejszym lub przynajmniej jednym z najtrudniejszych egzaminów i to nie tylko dla uczniów polskich szkół. Dlaczego tak trudno sobie z nim poradzić? Uczniowie polskich szkół są niewątpliwie w trudniejszej sytuacji, gdyż dla nich nie jest to język ojczysty. Często jednak główny problem tkwi w bardzo prozaicznej sprawie.

– Nie mam wątpliwości co do tego, że największym problemem jest to, że uczniowie nie czytają. Gdyby wystarczająco dużo czytali, wypadaliby nie tylko lepiej pod względem treści, ale również mieliby o wiele bogatsze słownictwo, lepiej radziliby sobie z gramatyką i ortografią. Gdybym miała udzielić najprostszej odpowiedzi na pytanie, jak poradzić sobie z litewskim, odpowiedziałabym, że po prostu trzeba więcej czytać – twierdzi nauczycielka z „Mickiewiczówki”.

Anna Mackel, lituanistka z Gimnazjum im. św. Rafała Kalinowskiego w Niemieżu, również uważa, że systematyczna lektura mogłaby uchronić większość abiturientów przed słabym wynikiem z litewskiego.

– Jako nauczyciele borykamy się z tym problemem przez wszystkie lata szkoły. Uczniowie nie czytają lektur, czytają jedynie ich streszczenia, a to nie wystarczy. Na podstawie streszczenia nie da się napisać pracy, nie da się nawet pracować na lekcji. Całe książki czytają pojedyncze osoby, staramy się to nadrabiać w różny sposób, często czytają najważniejsze fragmenty podczas lekcji, ale to zbyt mało, by dobrze zdać egzamin – podkreśla lituanistka.

Jak zauważa Mackel, niechęć uczniów do czytania lektur obowiązkowych z litewskiego może być w dużej mierze zrozumiała.
– Wiele z tych książek po prostu jest dla młodzieży nieciekawa. Może ja, jako osoba dorosła, mogę docenić ich znaczenie dla litewskiej kultury i języka, ale uczeń 11 czy 12 klasy na pewno nie jest w stanie tego zrobić. Myślę, że warto byłoby nieco odnowić listę lektur, dostosować ją do potrzeb i upodobań młodych ludzi – zauważa nauczycielka.

W tym roku egzaminy trwały o 15 min. dłużej niż w ubiegłych latach
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Czytaj więcej: Matura w przyszłości może mniej stresować

Jakie egzaminy są najbardziej popularne?

Litewski, który maturzyści zdawali w poniedziałek, jest jedynym obowiązkowym egzaminem. Do otrzymania świadectwa dojrzałości konieczne są co najmniej dwa zdane egzaminy. O tym, jakie przedmioty wybierają abiturienci, decydują nie tylko ich zainteresowania, ale również wymagania stawiane przez uczelnie wyższe. Aby studiować na Litwie na studiach finansowanych przez państwo, bardzo często potrzebny jest również egzamin z matematyki na poziomie państwowym. Do państwowego egzaminu z matematyki przystąpi ponad 200 kandydatów więcej niż rok temu – 16,8 tys.

Jeśli chodzi o inne przedmioty – zdecydowanie najbardziej popularnym wyborem jest angielski. Podobnie jak w ubiegłym roku większość kandydatów będzie zdawać państwowy egzamin maturalny z języka angielskiego – 18,4 tys. Wzrosła również liczba kandydatów, którzy będą zdawali państwowy egzamin z biologii. Mniej osób wybrało natomiast państwowe egzaminy z historii, fizyki, geografii i informatyki.

Harmonogram egzaminów został ułożony w ten sposób, aby egzaminy z języka litewskiego i literatury oraz matematyki dzieliło 10 dni kalendarzowych. Harmonogram dostosowano do życzeń dyrektorów placówek oświatowych, którzy chcieli, aby szkoły mogły między tymi dwoma egzaminami organizować konsultacje. Egzamin z języka polskiego w szkołach mniejszości narodowych odbędzie się jako jeden z ostatnich – 29 czerwca.

Podstawowa sesja potrwa do 2 lipca, a ostatnim z egzaminów będzie fizyka. Sesja poprawkowa odbędzie się w dniach 5–20 lipca. Wyniki egzaminów mają zostać podane najpóźniej do 23 lipca.