Śpiewająca maturzystka Małgorzata Minkel: „Początki były trudne, zaczynałam od trzecich miejsc”

O swoich pasjach i marzeniu śpiewania na scenach operowych świata opowiada tegoroczna maturzystka Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie Małgorzata Patrycja Minkel.

| Fot. archiwum prywatne

Jesteś młodą osobą, dopiero co wchodzącą w życie. Wielu twoich rówieśników zastanawia się nad dalszymi wyborami, w jakim kierunku pójść. Ty nie masz takich dylematów. Jesteś zdecydowana i zdeterminowana, aby studiować śpiew i zostać śpiewaczką operową. Skąd taki wybór? Kto wzbudził miłość do muzyki i śpiewu?

Największy wpływ na mnie miała moja rodzina. Rodzice, którzy zaangażowali mnie w muzykę, oraz nauczyciele w szkole muzycznej, szczególnie moja nauczycielka śpiewu, pani Raimonda Tallat-Kelpšaitė. Wtajemniczyła mnie we wszystkie szczegóły kuchni muzycznej, pokazała, jak prawidłowo muzykę wykonywać i interpretować. Jak prawdziwa diwa operowa stała się dla mnie nie tylko prawdziwym przykładem solistki operowej, lecz także etalonem prawdziwej kobiety. Mój dotychczasowy dorobek jest już niemały, bo przez 12 lat uczestniczyłam w wielu większych i tych pomniejszych konkursach, trudno mi je nawet zliczyć.

Początki były trudne, zaczynałam od trzecich miejsc, a szkołę ukończyłam jako laureatka wielu nagród, w tym od Prezydenta Republiki Litewskiej, zdobyłam też odznaczenie Małego Krzysztofa czy wiele grand prix w konkursach międzynarodowych. Mam z tego ogromną satysfakcję i myślę, że te osiągnięcia świadczą o niemałym bagażu wiedzy, który już nabyłam, ale pragnieniem moim jest rozwijać się dalej.

Czy pamiętasz ten jeden, konkretny moment, kiedy zdecydowałaś, że chcesz być śpiewaczką operową?

Tak naprawdę to od zawsze wiedziałam, że moje życie będzie związane ze sztuką; od najmłodszych lat śpiewałam rodzicom i bliskim. Śpiewając, czułam się sama ze sobą najlepiej, ale tak zdecydowanie, aby pozostać w tej dziedzinie muzycznej — to chyba w wieku gimnazjalnym, kiedy moje pasje muzyczne nabrały większych obrotów. Wiele koncertów, festiwali oraz konkursów ukończonych z pozytywnym wynikiem zmotywowało mnie do dalszego działania w tej sferze. Najważniejsze to otrzymywać wspierające słowa, pochwały po każdym występie, to dodaje skrzydeł oraz motywuje do dalszego lotu.

Szczególnie pamiętam jeden moment, gdy pewna pani po koncercie podeszła i podziękowała mi za wykonanie arii sakralnej „Ave Maria”, podczas której płakała, gdyż mój śpiew ją rozczulił. I wtedy zrozumiałam, że muszę kontynuować śpiew, gdyż to udaje się mi najlepiej i pragnę wzbudzać u ludzi podobne emocje — łzy, śmiech i wzruszenie. To jest moje prawdziwe powołanie, powód, dla którego przyszłam na ten świat.

Czytaj więcej: Gabriela Vasiliauskaitė, operowa śpiewaczka polskiej narodowości: Na Wileńszczyźnie niczego nie muszę udowadniać, po prostu śpiewam

Miałaś tradycje muzyczne w rodzinie?

W rodzinie nie mam profesjonalnych muzyków, ale moja prababcia miała wspaniały głos i czułe serce, więc od dzieciństwa śpiewałam z nią nie tylko piosenki towarzyskie, lecz także kolędy i wiele innych pieśni ludowych. Moja prababcia wpoiła we mnie niezwykłą pasję do muzyki oraz ludzkie wartości, dzięki którym jestem tym, kim jestem dzisiaj. Moja mama chrzestna (siostra mojej mamy) ma także piękny głos, z nią często śpiewamy w duecie i jej głos też mnie zachwyca. W rodzinie najczęściej śpiewamy podczas świąt i robimy to wszyscy razem z całego serca.

A jak wyglądała twoja edukacja muzyczna? Zaczynałaś od skrzypiec.

Zaczęłam od nauki na skrzypcach w szkole muzycznej „Lyra”, potem przeszłam do szkoły muzycznej im. Balysa Dvarionasa. Tam kontynuowałam naukę gry na skrzypcach, także uczęszczałam na prywatne lekcje śpiewu, otrzymałam dyplom ukończenia siedmiu klas skrzypiec, następnie zmieniłam główny przedmiot na śpiew solowy, aby móc w stu procentach oddać się śpiewowi, mimo że w skrzypcach byłam także dobra. W śpiewie byłam o wiele mocniejsza i dlatego właśnie zmieniłam przedmiot główny, to był głos mego serca.

Niedawno odniosłaś ogromny sukces, zdobyłaś prestiżową nagrodę Młody Krzysztof, którą wręczył Ci mer Wilna. Opowiedz o tym konkursie i samej nagrodzie.

Nagroda jest przyznawana przez Samorząd Miasta Wilna za największe osiągnięcia młodych osób w dziedzinach sztuki, sportu i nauk ścisłych. Otrzymałam nagrodę za całokształt. Musiałam przesłać dokumenty o wszystkich moich najważniejszych osiągnięciach z 2020 r. i komisja spośród wielu kandydatów wybrała mnie. Był to dla mnie wielki zaszczyt, gdyż otrzymanie uznania spośród tak wielu młodych utalentowanych ludzi jest naprawdę miłe i było też dla mnie sporym zaskoczeniem.

1 czerwca odbyła się ceremonia wręczenia nagród na żywo w Pałacu Władców. To była piękna uroczystość w gronie ambitnych młodych ludzi. Jestem wdzięczna życiu za możliwości, które mi daje. Ludzie, których spotykam podczas swojej drogi muzycznej, to osoby wielce utalentowane i możliwość poznania ich jest dla mnie na wagę złota.

Jakie jeszcze inne sukcesy zaliczyłaś w tak krótkiej drodze muzycznej?

Wymienię Grand Prix w konkursie międzynarodowym w Rydze, zakwalifikowanie do Top 20 najlepszych młodych operowych śpiewaków, nagroda Małego Krzysztofa, nagroda od Prezydenta Republiki Litewskiej. Zostałam także laureatką konkursu „Dainų dainelė” oraz byłam zaproszona, aby zaśpiewać w Litewskim Narodowym Teatrze Opery i Baletu. Wielokrotnie stawałam na podium konkursów międzynarodowych i krajowych, jednak najważniejszą nagrodą dla mnie jest uznanie ludzi i ich wielkie wsparcie w ciągu całej drogi muzycznej.

Opera jest syntezą wszystkich sztuk. Czy marzysz o konkretnym teatrze operowym w kraju, a może za granicą, np. Metropolitan Opera w Nowym Jorku?

Marzę o tym, aby pewnego dnia zaśpiewać na scenie Metropolitan Opera w Nowym Jorku oraz w Teatro alla Scala czy też w Opéra National de Paris. Tam liczy się nie tylko miejsce, gdzie się śpiewa, ale świadomość tego, że na tych scenach śpiewały najlepsze głosy świata. Zachwycam się tą myślą, aby pewnego dnia tam wystąpić. Mam nadzieję, że w swoim kraju ojczystym także będę chętnie odbierana, gdyż litewska publiczność i atmosfera jest magiczna.

Dla wielu z nas świat opery i środowisko artystów operowych kojarzą się głównie z oklaskami na wielkiej scenie, oblężeniem fotografów i reporterów, życiem usłanym różami… A tak naprawdę to wysiłek fizyczny i psychiczny. Czy nie obawiasz się tej ciężkiej i żmudnej pracy?

Moja nauczycielka śpiewu operowego wtajemniczała mnie w tę kuchnię śpiewu operowego, więc znam realia tej żmudnej pracy, wiem, ile poświęcenia wymaga ta dziedzina sztuki. Poznałam też życiorysy sławnych śpiewaczek. Mimo wszystko uważam, że ta dziedzina aktywności artystycznej jest piękna i chcę dalej się w niej rozwijać. Zdaję sobie sprawę, że wybierając taką profesję, człowiek wybiera sobie tryb życia, gdyż dzień życia śpiewaka różni się od dnia życia innego człowieka, wymaga wielkiego poświęcenia i przygotowania psychicznego. Śpiewak operowy musi być wszelako zahartowany, czyli nie może bać się ciągłych wyzwań, musi się ciągle rozwijać, aby pozostawać na bieżąco w swoim zawodzie.

Śpiewak operowy powinien być poliglotą?

Repertuar operowy obejmuje utwory w różnych językach, więc zdolności językowe w tej profesji uważa się za wielki plus. Ja chętnie uczę się języków i mam dobrą pamięć.

Czy oprócz muzyki operowej lubisz jakiś inny rodzaj muzyki? Miałaś zapewne taki burzliwy czas nastolatki… Nie pociągały cię np. pop, rock, muzyka elektroniczna?

Tak naprawdę na co dzień nie słucham muzyki operowej. Wydaje się to absurdalne, że początkująca solistka operowa nie słucha arii operowych, gdyż wykonując je na co dzień, moja dusza pragnie słuchać muzyki kompletnie innej i oddalonej od tego stylu. Lubię muzykę elektroniczną, także piosenki w stylu rhythm and blues, jakiś lekki jazz, także pop, rap, rock, na ogół piosenki do tańca. Uwielbiam tańczyć, a muzyka nowoczesna do tego najlepiej pasuje. Jednak słuchając muzyki klasycznej, regeneruję się i czuję spokój, to dla mnie swoista terapia.

Czytaj więcej: Edyta Geppert zaśpiewała w Wilnie

Muzyka operowa nie jest muzyką „lekką, łatwą i przyjemną”, wymaga koncentracji oraz dużej wrażliwości, często z trudem dociera do młodych.

| Fot. archiwum prywatne

Zgadzam się. To jest naprawdę smutne, że muzyka klasyczna cieszy się mniejszą popularnością wśród moich rówieśników, ale jest to spowodowane obecnymi trendami, obecnością muzyki pop w każdej sferze naszego życia, mediach społecznościowych itd.

Muzyka klasyczna wymaga powagi, skupienia, czego w bardzo wielkim stopniu brakuje dziś ludziom, więc publiczność zainteresowana tym gatunkiem jest o wiele węższa, a szkoda, gdyż ta muzyka potrafi poruszyć człowieka w głębi serca. Mam nadzieję, że z czasem ludzie dostrzegą piękno tej muzyki i zaczną wdrażać ją do swego życia równie często jak muzykę pop.

Jaka jest twoja opinia na temat utalentowanych śpiewaków operowych, którzy na swoich koncertach łączą repertuar muzyki klasycznej i popularnej, idąc chociażby za przykładem Luciana Pavarottiego czy Andrei Bocellego.

Uważam takie interpretacje za wspaniały sposób włączania muzyki klasycznej do brzmień nowoczesnych, to daje muzyce klasycznej szansę na większą popularność i większą publiczność. Jest to także wspaniały przykład tego, jak uniwersalna jest muzyka klasyczna i że klasyka jest czymś niezniszczalnym, przewodnikiem prawdziwego muzycznego piękna.

Jakie inne pokłady wrażliwości odkrywasz w sobie jeszcze?

Kocham poezję. Oprócz konkursów muzycznych bardzo chętnie brałam udział w konkursach poetyckich, jak np. „Kresy” — dla mnie to wspaniały sposób zgłębiania świata poezji. Po prostu dania swojej duszy swobody myśli. Lubię czytać poezję, recytować i czasami pisać. Gdy cały świat się odwraca, kartka papieru wchłania w siebie wszystkie smutki.

O czym śnisz, jeśli nie o muzyce? Czy nie jesteś ciągle na nocnych koncertach?

Często po koncertach wieczornych nie mogę zasnąć, gdyż emocje, które mnie przepełniają, wyzwalają dużo adrenaliny. Potem myślę o tym, co mogłabym zrobić lepiej, analizuję swój występ oraz wspominam reakcje widowni, co sprawia, że… słabo zasypiam.

Które partie operowe, kompozytorzy czy diwy operowe są twoimi ulubionymi?

Moim idolkami są Maria Callas oraz Aida Garifullina. Bardzo lubię muzykę Giacoma Pucciniego, uważam go za kompozytora operowego wszech czasów, jego arie są ponadczasowe, a melodie aktualne do dziś. Fascynuję się twórczością Nikołaja Rimskiego-Korsakowa, uważam go za twórcę niezwykle utalentowanego, a jego muzyka jest głęboka. A partie operowe? Na pewno Musetty w operze „Cyganeria” Pucciniego oraz Rusałki w operze „Rusałka” Dworzaka.

Gdy patrzymy na śpiewaczki operowe, to ich stroje są olśniewające. Wybór kreacji scenicznych to jest to, co lubisz i sprawia ci przyjemność? Ty też na scenie wyglądasz czarująco i pięknie. Czy moda, kreacje, makijaż — to też jest coś, czym chciałabyś się zajmować?

Tak, fascynuję się scenicznym ubiorem, składa się na część sukcesu podczas występu. W dobranym ubiorze śpiewak czuje się pewniej, jest to jeden z kluczowych elementów udanego występu.

Jakie masz jeszcze zainteresowania, co Cię ciekawi, zachwyca?

Jestem także wielką fanką piłki nożnej, staram się nie przepuścić żadnego z meczów podczas najważniejszych mistrzostw. Lubię przygotowywać jedzenie w kuchni dla swojej rodziny. Najczęściej eksperymentuję, czyli gotuję jedzenie różnych kuchni świata; z reakcji swojej rodziny widzę, że udaje się mi to dobrze.

Jak widzisz swoją przyszłość? Możesz o tym powiedzieć głośno, bo przecież marzenia się spełniają…

Mam nadzieję, że zostanę słynną światową śpiewaczką operową, a ludzie będą się mną zachwycać. Chcę się dzielić muzyką z innymi, uważam, że to udaje mi się najlepiej. Pragnę także mieć wspaniałą, wspierającą rodzinę, gdyż jestem niezwykle rodzinnym człowiekiem.


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 26(74) 26/06-02/07/2021