Sankcje Białorusi a gospodarka Litwy

Jeśli przewoźnikom przestanie się opłacać przewożenie ładunków przez granicę litewsko-białoruską, prawdopodobnie będą poszukiwane inne trasy
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Pogłębia się konflikt między Białorusią a państwami Unii Europejskiej, zwłaszcza Litwą. Reżim Alaksandra Łukaszenki ucieka się do nowych, opresyjnych środków wobec państw, które go nie uznają. Nowa polityka władz dotknie zatem producentów m.in. Polski, Litwy i Ukrainy, gdyż towary z tych państw mają zniknąć z „najlepszych półek“ na Białorusi, a także litewskich przewoźników. Białoruś zapowiada, że od końca sierpnia zacznie monitorowanie ciężarówek z Litwy przejeżdżających przez jej terytorium za pomocą urządzeń nawigacyjnych.

Greta Ilekytė, ekonomistka Swedbanku, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” mówi, że po wprowadzeniu zapowiadanych sankcji przez Białoruś, gospodarka Litwy ucierpiałaby na tym minimalnie, największe straty natomiast poniesie sektor usług transportowych.

– Gospodarka kraju ucierpiałaby minimalnie, nawet jeżeli stosunki gospodarcze z Białorusią zostaną całkowicie zamrożone. Eksport towarów pochodzenia litewskiego na Białoruś jest bardzo mały. Reeksport przez Białoruś jest spory, ale tutaj też nie ma problemu, po prostu reeksport będzie odbywać się przez inne państwa. A więc całkowite zamrożenie stosunków gospodarczych z Białorusią na PKB Litwy może wpłynie w jakimś 1 proc. – zaznacza ekonomistka.

Władze Mińska demonstracyjnie oskarżyły lokalne sklepy o utrzymywanie na najlepszych półkach towarów pochodzących z krajów, które nałożyły sankcje na Białoruś, gdy lokalne produkty zostały zepchnięte na niższe półki. Propagandyści Łukaszenki uznali, że należy pokazać społeczeństwu białoruskiemu, iż władze obserwują i kontrolują „przestępców” popierających „zgniłą i pozbawioną ducha” Europę Zachodnią, a jednocześnie patriotycznie walczą o lokalną produkcję.

– Całkowite zamrożenie stosunków gospodarczych z Białorusią największy wpływ będzie miało na sektor usług transportowych, ponieważ stanowi on większość handlu dwustronnego. Są sektory na Litwie, które by mocno ucierpiały. Jednym z największych eksporterów w branży transportowej są Koleje Litewskie i port w Kłajpedzie. Następnie skutki odczułyby Lietuvos geležinkeliai, ponieważ towar do portu z Białorusi przewożony jest litewską koleją. Odczułyby to także firmy, które zajmują się transportem tych towarów – podsumowuje Greta Ilekytė.

Povilas Drižas, sekretarz generalny Międzynarodowego Sojuszu Transportu i Logistyki, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” zaznaczył, że jeśli Białoruś zdecyduje się na monitorowanie ciężarówek przejeżdżających przez jej terytorium z Litwy, to jej przewoźnicy mogą ponieść wielomilionowe straty.

Czytaj więcej: Do nowych sankcji dla Białorusi dołącza Kanada, za nią USA i Wielka Brytania

– Będzie problem, jeżeli od 30 sierpnia pojazdy na granicy będą wyposażone w urządzenia nawigacyjne – specjalne plomby, które pozwolą białoruskim urzędnikom monitorować trasę holowników na ich terytorium do czasu dotarcia towaru do miejsca przeznaczenia. Pieczęć będzie kosztować około 50 euro, a więc o tyle zdrożeje przewóz finansowo plus czas, który będzie stracony. Czy państwo poniesie jakieś finansowe straty, to tutaj trudno jest dzisiaj mówić. Jeżeli ciężarówki zaczną omijać Litwę, to i państwo poniesie straty – podkreśla Povilas Drižas.

Nowy reżim nie dotknie przewoźników z Niemiec, Czech, Francji i innych krajów europejskich, jeśli wjeżdżają na Białoruś przez Polskę. Jeśli wjadą przez Litwę, będzie ich dotyczył nowy porządek.

– Podobnie jak każda znacząca zmiana w polityce sąsiedztwa, ta oczywiście powoduje również wiele dyskusji wśród przewoźników. Dopóki nie zobaczymy tych zmian w praktyce, nadal trudno ocenić sytuację, ale jeśli przewoźnikom przestanie się opłacać przewożenie ładunków przez granicę litewsko-białoruską, prawdopodobnie będą poszukiwane inne trasy. Trudno dzisiaj jest coś prognozować, bo nie wiadomo, czy nie będzie dodatkowych przeszkód na Białorusi dla litewskich przewoźników – zaznacza sekretarz generalny Międzynarodowego Sojuszu Transportu i Logistyki.

Według obliczeń Zenonasa Buivydasa, sekretarza generalnego Litewskiego Krajowego Związku Przewoźników Drogowych Linava, biorąc pod uwagę cenę jednej plomby i regularne przepływy ciężarówek przez Białoruś, można przewidywać, że przewoźnicy przewożący ładunki na wschód przez Litwę poniosą koszty łącznie na około 600 tys. euro. Pod koniec roku kwoty będą już liczone w milionach.

Sankcje Białorusi odczułyby Lietuvos geležinkeliai, ponieważ towar do portu z Białorusi przewożony jest litewską koleją
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Tylko ładunki przewożone tranzytem przez Litwę i Białoruś z regionu Królewca do Rosji oraz pojazdy ciężkie i wielkogabarytowe, które wymagają specjalnego zezwolenia, nie będą śledzone. Do tego czasu takie plomby nawigacyjne były używane tylko podczas pandemii koronawirusa (COVID-19), od 25 maja zeszłego roku i tylko w przypadku samochodów, które naruszyły wymogi, np. nie poruszały się wyznaczoną trasą.

Tym razem kampanię prowadzą władze Mińska. Według białoruskiego portalu sb.by przewodniczący mińskiego komitetu wykonawczego Władimir Kuhariew stwierdził, że lokalne sieci handlowe powinny zweryfikować swoją politykę i w pierwszej kolejności oferować kupującym towary wyprodukowane na Białorusi zamiast towarów sprowadzanych z krajów Europy Zachodniej.

Czytaj więcej: Upamiętnienie rocznicy sfałszowanych wyborów na Białorusi

„Wiele krajów, w tym Ukraina, Polska i Litwa nałożyło na nas sankcje, ale ich towary, takie jak słodycze, herbata, ciastka, znajdują się na najlepszych półkach. A produkty lokalne trzeba szukać pod tymi półkami. W rezultacie dokładnie wyjaśniliśmy sieciom sklepów – albo zmienicie sytuację, albo podejmiemy działania” – mówi mediom białoruskim Kuhariew. Podobne działania proponuje podjąć w innych miastach. Według niezależnych mediów białoruskich oznacza to, że nie jest autorem tego pomysłu, ale został mu „zrzucony” z góry.

Fakt, że Kuhariew wspomina Litwę, Polskę i Ukrainę, rodzi kilka innych pytań, bo nie wymienia innych krajów, które nałożyły sankcje na Białoruś. Na przykład USA, Kanada, Wielka Brytania i UE jako całość nie pojawiły się w przemówieniu urzędnika, jakby dając sklepom wskazówkę, że handel powinien osłabiać pozycję towarów tylko producentów z sąsiednich krajów, które obecnie są najbardziej skonfliktowane z Białorusią.