Więcej

    Dlaczego Gdańsk jest najbardziej wileńskim miastem na świecie?

    Czytaj również...

    Festiwal „Wilno w Gdańsku 2016”, wernisaż wystawy Luidasa Parulskisa „Barok i beton”.
    | Fot. Adam Bogdan/MIASTO GDAŃSK/FACEBOOK

    Ludzie, ulice, miejsca, symbole. Kultura, nauka, rodzinne tradycje. W Gdańsku wileńskość jest po prostu ważna i stanowi nierozerwalną część tożsamości miasta i jego mieszkańców.

    Wileńscy gdańszczanie są dumni ze swoich korzeni, zaś „Wilno w Gdańsku” może być najpiękniejszym hasłem stwierdzającym fakt, że Gdańsk to najbardziej wileńskie miasto na świecie, oczywiście zaraz po ukochanym Wilnie.

    Wilno w Gdańsku” to festiwal

    W dniach od 3 do 5 września br. odbędzie się już 18. edycja interdyscyplinarnego festiwalu „Wilno w Gdańsku”, połączonego z Jarmarkiem Wileńskim, a stanowiącego część tradycyjnych dni Wilna w Gdańsku. To ważne kulturalne wydarzenie, organizowane wspólnie przez partnerskie miasta Gdańsk i Wilno, które jest elementem szerokiej i żywej współpracy miasta znad Wilii i grodu nad Motławą.

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Mimo upływu lat przedsięwzięcie cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem, a jednocześnie rozwija swoją formułę, podejmując tematy interesujące dla każdego, niekoniecznie tylko dla osób mających bliskie związki z Wilnem. W ubiegłym roku część artystyczna skupiła swoje działania wokół motta przewodniego: „Miłosierdzie to Wilno, Solidarność to Gdańsk”. Odbyły się m.in.: rozmowy literackie, spotkania z ekspertami, koncerty, pokazy filmów. Festiwal miał ogromne szczęście, gdyż odbywał się na żywo z udziałem publiczności (z zachowaniem niezbędnych środków ostrożności), a jednocześnie spotkania transmitowane przez internet cieszyły się oglądalnością liczoną w kilkudziesięciu tysiącach widzów! Szczegółowo o ubiegłorocznej edycji pisaliśmy na łamach „Kuriera Wileńskiego”.

    Do wydarzenia na pewno wrócimy, zdradźmy może, że w tym roku również nie zabraknie wileńskiego Miłosierdzia, a zarazem pokażemy wielokulturowe oblicze Wilna. Zapraszamy już teraz do udziału, czy to bezpośrednio, czy poprzez relacje medialne.

    Jednocześnie „Wilno w Gdańsku” to nie tylko nazwa festiwalu, to także symbol tego, że Gdańsk jest najbardziej wileńskim miastem świata, zaraz po Wilnie oczywiście. Odważne słowa, ale uważam, że w pełni uzasadnione. Dlaczego? O tym pokrótce poniżej.

    Festiwal „Wilno w Gdańsku 2017”, spotkanie autorskie z pisarzem Alvydasem Šlepikasem.
    | Fot. WILNO W GDAŃSKU/FACEBOOK

    Wilno w Gdańsku” to ludzie

    Przede wszystkim trzeba zacząć od ludzi. Często podaje się, że niemal co trzeci mieszkaniec Gdańska ma kresowe korzenie, głównie z Wilna i Wileńszczyzny. Co więcej, wileńskie tradycje są żywe w rodzinach, które zachowują świadomość swojej tożsamości i nie zapominają o swoim pochodzeniu.

    Wystarczy np. przejrzeć pierwsze powojenne roczniki lekarzy z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (wówczas Akademii Medycznej) i zobaczyć, że w zasadzie to wilnianie. W ostatnich latach, głównie dzięki staraniom Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej, przypomina się, że wileńscy gdańszczanie mieli niemały udział w odbudowie zniszczonego wojną Gdańska. Gdańszczanie z Wilna i kolejne pokolenia ich rodzin to po prostu jedna z najważniejszych gdańskich tożsamości.

    „Wilno w Gdańsku” to zatem wileńscy gdańszczanie, by przypomnieć jeszcze chociażby bohaterkę jednego z ostatnich numerów magazynu, Bożenę Kisiel, prezes Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej – Oddział Pomorski. Gdy żyje się na co dzień w Gdańsku, można być niemal pewnym, że wśród przyjaciół czy współpracowników, nie wspominając już o rodzinie, są ludzie, których rodzice czy dziadkowie pochodzą z Wilna i Wileńszczyzny.

    Zresztą powszechnie wiadomo, że prezydent miasta Gdańska, śp. Paweł Adamowicz, kochał Wilno, a owo uczucie zaszczepili w nim jego rodzice właśnie z niego pochodzący, którzy wciąż na co dzień żyją serdecznymi uczuciami do miasta nad Wilią.

    Wypada wspomnieć także o moich najbliższych „wileńskich gdańszczanach”. Moja babcia urodziła się w Wilnie i to jej zawdzięczam pokochanie tego miasta. W Gdańsku mieszkały także moje ciocie z Wilna. A jedną z najlepszych przyjaciółek mojej babci jest pani Mila (Emilia), Karaimka pochodząca z Trok. W całym swoim gdańskim życiu co jakiś czas spotykam swoich „krajan”.

    Gdy poszedłem na studia filozoficzne na Uniwersytecie Gdańskim, okazało się, że znaczna część wykładowców również pochodzi z Wilna bądź ma wileńskie korzenie (chociaż nigdy wcześniej o tym nie słyszałem), by wymienić dr. hab. Wojciecha Żełańca, prof. UG, czy prof. Stanisława Judyckiego. Z kolei na moim Wydziale Prawa i Administracji pracują wykładowcy z Wilna, którzy współcześnie zdecydowali związać swoje życie z Gdańskiem. Wspomnijmy nadto, że to właśnie na tym wydziale swoją wspaniałą rozprawę o ochronie praw mniejszości polskiej na Litwie obroniła wybitna prawniczka, dr hab. Elżbieta Kuzborska-Pacha. Tak, w Gdańsku możesz być pewny, że prędzej czy później spotkasz jakiegoś wileńskiego gdańszczanina, i nie ma w tym cienia przesady.

    Czytaj więcej: Gdańskie święto ulicy Litewskiej

    Odsłonięcie pomnika „W hołdzie Kresowianom…” przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i Bożenę Kisiel
    | Fot. archiwum prywatne Bożeny Kisiel

    Wilno w Gdańsku” to miejsca

    Jest wiele nazw nawiązujących do dawnych Kresów Rzeczypospolitej bądź postaci z nimi związanych. Wymieńmy chociażby nazwy ulic: Wileńska, Nowogródzka, Mickiewicza, Syrokomli, Miłosza, Słowackiego. Te nazwy nie powstały przypadkowo. One pokazują symboliczną łączność Gdańska z Wilnem; one były często pomyślane przez wileńskich gdańszczan.

    Ale jest też w Gdańsku miejsce szczególne – to pamiątkowy pomnik w kształcie marmurowego. kamienia, odsłonięty w 2015 r., z napisem: „W hołdzie Kresowianom, którzy znaleźli swój drugi dom w zrujnowanym mieście i pomagali tworzyć Gdańsk od nowa”. Ów monument znajduje się na Dolnym Mieście w Gdańsku, niemal w samym centrum, w miejscu, gdzie istniał kiedyś dworzec kolejowy Gdańsk-Kłodno, a które to było pierwszym miejscem, dokąd przybyli ewakuowani do Gdańska Polacy z Wilna, Wileńszczyzny, z dawnych Kresów… Warto przy tej okazji wspomnieć, że do Gdańska z różnych dawnych ziem wschodnich II Rzeczypospolitej przybyło po II wojnie światowej ok. 40 tys. osób.

    Chcę też nadmienić o miejscach mniej oczywistych, ale niezmiernie ważnych. Otóż w jednej z najpiękniejszych, najważniejszych i najstarszych gdańskich świątyni, to jest w bazylice św. Mikołaja w Gdańsku, wizerunek Jezusa Miłosiernego (zlokalizowany w jednym z bocznych ołtarzy) przedstawiony jest w wileńskiej postaci. Z kolei wiele osób w pomniku Poległych Stoczniowców na pl. Solidarności, składającym się z trzech wznoszących się ku niebu krzyży, widzi wyraźne nawiązania do… Trzech Krzyży wileńskich. Tak też pięknie pokazał to Ryszard Stryjec w jednej ze swoich grafik, o czym wspomniano w ostatnim numerze kwartalnika „Znad Wilii”.

    W ten przedziwny sposób, wielowiekowa historia Pomorza i współczesna historia Gdańska – miasta Solidarności – łączy się wyraźnie z Wilnem – miastem Miłosierdzia.

    Można by szukać dalej i może ktoś zainspiruje się tym tekstem, by to uczynić. Tymczasem na zakończenie warto wskazać, że Gdańsk ma nawet swoje „wileńskie wzgórze”. Od 10 lipca tego roku jeden z nowych gdańskich punktów widokowych, Totwenek, zlokalizowany na Pogańskiej Górze, na granicy gdańskich dzielnic Górny Wrzeszcz, Suchanino i Aniołki, jest poświęcony wilniankom: Oldze Totwen, Ewie Totwen-Kilarskiej i Irenie Totwen-Nowakowskiej, założycielkom wileńskiego Teatru Łątek (łątka dawniej oznaczała lalkę, kukiełkę, marionetkę). Teatr ten, który rozpoczął swoją działalność w Wilnie, kontynuował ją po II wojnie światowej właśnie Gdańsku, od 1947 do 1959 r. A zatem i korzenie gdańskiego teatru pochodzą częściowo z Wilna.

    Czytaj więcej: Gdańskie święto ulicy Litewskiej

    Wilno w Gdańsku” to Matka Miłosierdzia

    Wreszcie „Wilno w Gdańsku” można poczuć, gdy się wchodzi do wielu gdańskich kościołów. To tu znajduje się chyba najwięcej wizerunków Matki Miłosierdzia wśród polskich świątyń. Ostrobramska Pani spogląda na wiernych, którzy to u niej szukają pociechy i dla których to ten jej wizerunek jest najważniejszy.

    Mój przyjaciel, śp. Tadeusz Matusiak (jeden z najwybitniejszych powojennych gdańszczan; historyk, który był m.in. inicjatorem powstania Muzeum Stutthof w Sztutowie i jego pierwszym dyrektorem, a także dyrektorem Muzeum Historii Miasta Gdańska w latach 1972–1976), zwykł nawet żartować, że jeden z obrazów Matki Miłosierdzia, znajdujący się w kaplicy św. Anny przy kościele Świętej Trójcy w Gdańsku, jest oryginalny, podczas gdy w Wilnie została… kopia. Żart obrazoburczy oczywiście, ale wyrażał to, jak ludzie odbierali żarliwość i miłość, którą wileńscy gdańszczanie żywili i żywią do Panny Ostrobramskiej.

    Proponuję, drogi Czytelniku, byś przy okazji wizyty w Gdańsku odbył nieoczywistą wycieczkę (pielgrzymkę?) śladami gdańskich wizerunków Matki Miłosierdzia. Wymienię tylko najważniejsze miejsca: bazylika Mariacka w Gdańsku, kaplica św. Anny przy kościele św. Trójcy w Gdańsku, kolegiata Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdańsku-Wrzeszczu, kościół pw. św. Andrzeja Boboli w Gdańsku-Wrzeszczu, kościół oo. Cystersów w Gdańsku-Oliwie. To tylko niektóre z wielu miejsc.

    No i gdy wchodzisz do gdańskiego domu, a tam widnieje wizerunek Ostrobramskiej, to wiesz, że jesteś w gdańsko-wileńskim domu!


    Tomasz Snarski


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 33(94) 14-20/08/2021

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Afisze

    Więcej od autora

    Gala Plebiscytu „Polak Roku 2022” w DKP w Wilnie [GALERIA]

    Czytaj więcej: Znamy finałową dziesiątkę „Polaka Roku 2022”! Kapituła wyłoniła kandydatów Gala przebiegła w znanej i lubianej formule — prócz finalistów, nagrodzono także najbardziej gorliwie głosujących Czytelników. Po części „poważnej” przyszedł czas i na występy. Historyczną 25. edycję (w roku 70-lecia...

    Były takie kursy… Język polski w sowieckim Kownie

    Nie chcę tym razem rozmawiać o kowieńskiej „Kotwicy”, którą mieszkańcy Wilna trochę znają. Chcę pomówić o kursach języka polskiego wywalczonych przez Wandę Żotkiewicz i Pani mamę, Walerię Walukiewicz. Jakie były te najważniejsze polskie adresy w powojennym Kownie? Jeśli mówimy o...

    Przegląd z Marzeną Stankiewicz. „Chciałoby się pomocy od miasta, jak to robi Kłajpeda”

    Gość programu zwróciła uwagę na to, że trenerzy w jej ośrodku są nie tylko trenerami, ale czasem spełniają rolę pedagogów. „Nie tylko fajnie, wesoło, wygrywamy. Jednak nasi trenerzy oddają dużą część życia dla dzieci. Nie tylko kształtują sportowo, ale dużo...

    Środy Literackie 2023 r.

    Na II tom „Poezyj” złożyły się dwa dzieła — „Grażyna” oraz „Dziadów” części II i IV. Wileńskie Muzeum Adama Mickiewicza przez wilnian jest niekiedy nazywane „Domem Grażyny”, bo akurat tutaj „Grażynę” Mickiewicz „wykańczał” i „przepisywał na czysto do druku”....