Likwidacja oddziału „Kmicica”: zbrodnia nad jeziorem Narocz

Współpraca AK z sowietami zawsze kończyła się tragicznie. Wspólny patrol, lipiec 1944 roku
| Fot. wikipedia.lt

Nad jeziorem Narocz partyzanci sowieccy 26 sierpnia 1943 r. podstępnie rozbroili i zlikwidowali oddział Armii Krajowej dowodzony przez Antoniego Burzyńskiego ps. „Kmicic”. Historyk Tomasz Bożerocki twierdzi, że atak ze strony sowietów był w pewnym sensie konsekwencją odkrycia grobów polskich żołnierzy w Katyniu.

17 kwietnia 1943 r. „Ilustrowany Kurier Polski”, czyli jeden z tytułów prasowych tzw. prasy gadzinowej, poinformował o odkryciu polskich grobów masowych w Katyniu. Fakt mordu na polskich wojskowych i cywilach wykorzystała propaganda III Rzeszy. To jeszcze bardziej skomplikowało relacje między rządem polskim w Londynie i państwem podziemnym a sowietami.

– Po tym stosunki dyplomatyczne między rządem w Londynie a Moskwą de facto i de iure zostały zerwane. Jest to pierwszy czynnik, który wskazuje, że będzie źle. Od tego czasu czerwoni partyzanci czuli się niezobowiązani do współpracy z polską partyzantką, która działała na Wileńszczyźnie. Trzeba też rozumieć, że to była pewna konkurencja w terenie między obiema partyzantkami. Oddział „Kmicica”, który faktycznie powstał wiosną 1943 r. i praktycznie działał bardzo krótko, niecałe sześć miesięcy, do końca lata znacznie się rozrósł i dozbroił. Miał pozytywną opinię w terenie. Co więcej, współdziałanie z siatką konspiracyjną AK było również solidne. Był siłą, z którą sowieci musieli się liczyć – wyjaśnia genezę zbrodni sowieckiej historyk Tomasz Bożerocki.

Czytaj więcej: Konflikt między dwoma zbrodniarzami. Co dla Litwy oznaczał 22 czerwca 1941 roku?

Tworzenie oddziału

Pod koniec 1942 r. za zgodą dowództwa AK Antoni Burzyński przeniósł się do wsi Kupa nad jeziorem Narocz i zaczął formować oddział partyzancki. Pierwsze zaprzysiężenie żołnierzy odbyło się 25 marca 1943 r. Chrzest bojowy oddział otrzymuje 15 kwietnia, kiedy zostaje przeprowadzona akcja rozbicia stacji kolejowej Gieladnia. Ogółem, podkomendni „Kmicica” zorganizowali siedem akcji zbrojnych. Pod koniec lata oddział liczył ok. 200 żołnierzy. Jak wyjaśnia Tomasz Bożerocki, dowództwo okręgu AK zezwoliło na formowanie oddziału leśnego, ale początkowo nie zezwoliło na posługiwanie się nazwą Armia Krajowa, aby nie ściągnąć represji na okoliczną ludność.

– Komenda w Wilnie nie dała de iure zgody na utworzenie oddziału. Dali tylko zgodę de facto. Na wstępie zastrzeżono, że nie można oddziału firmować jako oddział Armii Krajowej. Komenda bała się dodatkowych represji ze strony Niemiec. Represje względem polskiej ludności już były. Komenda nie czuła, że ma odpowiednie siły, aby stawiać opór okupantowi. Obawiano się, że pojawienie się oddziału firmującego się nazwą AK spowoduje represje, a na początku 1943 r. nie miała sił, aby im się przeciwstawić. Tylko po kilku udanych akcjach oddziału „Kmicica” dowództwo zaczęło pozytywnie patrzeć na sam pomysł stworzenia oddziału partyzanckiego. I już latem zezwolono żołnierzom przypiąć orzełki do furażerek i rogatywek. Dlatego w sierpniu do Burzyńskiego wysłano Zygmunta Szendzielarza, ps. Łupaszko, który miał objąć komendę nad oddziałem i wycofać w inny teren, żeby właśnie zakończyć współpracę z czerwonymi – tłumaczy historyk.

Aresztowanie i śmierć

Wybór miejsca na bazę oddziału nie był przypadkowy. W okolicach działała sowiecka partyzantka pod dowództwem przedwojennego komunisty i absolwenta seminarium nauczycielskiego w Święcianach Fiodora Markowa. Są informacje, że Burzyński i Fiodorow znali się jeszcze przed wojną, chociaż bezpośrednich dowodów na to nie ma. Tym niemniej, w początkowej fazie relacje między dwoma formacjami układały się wzorowo. Dlatego 26 sierpnia „Kmicic” wraz z częścią sztabu przybył do bazy sowieckiej na rozmowy, gdzie został podstępnie aresztowany. Sowieci zaproponowali mu, aby podporządkował oddział Związkowi Patriotów Polski, czyli namiastce komunistycznego rządu powołanego w Moskwie. Oficer się nie zgodził i po kilku dniach został rozstrzelany. Dokładna data śmierci nie jest znana. Wraz z „Kmicicem” śmierć z rąk sowieckich partyzantów poniosło ok. 80 żołnierzy AK.

– Prawdopodobnie w sztabie oddziału „Kmicica” działał zdrajca, a chyba nawet nie jeden, który poinformował Markowa o sytuacji w bazie, bo sowieccy partyzanci wkroczyli do bazy, kiedy polscy partyzanci czyścili broń. Zarządzenie czyszczenia broni w ciągu dnia jest co najmniej nielogiczne. Sądzę, że w sztabie „Kmicica” był zdrajca, który wydał to rozporządzenie. To było zrobione celowo, aby polscy żołnierze nie byli przyszykowani do obrony – sądzi Tomasz Bożerocki.

Czytaj więcej: Jan Żaryn: Armia Krajowa była częścią fenomenu Polskiego Państwa Podziemnego

Prawdopodobnie w sztabie oddziału „Kmicica”działał zdrajca – sądzi Tomasz Bożerocki
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Dalsze losy

Po rozbrojeniu i likwidacji oddziału „Kmicica” sowieci uformowali z niedobitków oddział im. Bartosza Głowackiego. Jednak oddział szybko przestał istnieć, ponieważ żołnierze uciekali do V Brygady Armii Krajowej Zygmunta Szendzielarza, która w tamtym czasie stacjonowała w okolicach Świr i Michaliszek. Podstawę V Brygady stanowili właśnie żołnierze „Kmicica”, którzy nie zostali aresztowani 26 sierpnia. Właśnie żołnierze tej wileńskiej brygady kontynuowali walkę z komunistami na terenie dzisiejszej Polski już po zakończeniu II wojny światowej. 30 czerwca „Łupaszko” został aresztowany w Osielcu pod Jordanowem w Małopolsce, po czym został osadzony w więzieniu mokotowskim. Na procesie nie zaprzeczał swojemu udziałowi w podziemiu antykomunistycznym ani nie poprosił o łaskę. Został skazany na osiemnastokrotną karę śmierci. Wyrok śmierci wykonano 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Mokotowie. 24 kwietnia 2016 r. na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach odbył się jego powtórny pogrzeb. 9 listopada 2007 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Bardziej łaskawy los spotkał organizatora zbrodni nad jeziorem Narocz, Fiodora Markowa. 1 stycznia 1944 r. sowiecki partyzant został odznaczony orderem Lenina i medalem Złotej Gwiazdy. W tym samym roku, kiedy tereny Wileńszczyzny zostały zajęte przez Armię Czerwoną, Markow został oddelegowany do rezerwy. Piastował stanowiska zastępcy przewodniczącego Komitetu Wykonawczego okręgu wilejskiego, a później mołodecznego. Kilkakrotnie był deputowanym Rady Najwyższej Białoruskiej SSR. Zmarł 14 stycznia 1958 r. w Mołodecznie, gdzie dotychczas istnieje ulica jego imienia.

Twórca pierwszego oddziału partyzantki polskiej na Wileńszczyźnie Antoni Burzyński w 1988 r. został odznaczony przez Prezydenta RP w Londynie, Kazimierza Aleksandra Sabbata, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Natomiast w latach 1991-92 w miejscu bazy oddziału zostały ustawione krzyże pamiątkowe.