Nieudana koronacja Witolda polityczną klęską Litwy

Bycie królestwem, mówiąc językiem współczesnym, to lepszy brand niż bycie księstwem – mówi historyk Alfredas Bumblauskas
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Można zaryzykować stwierdzenie, że 8 września to litewskie święto niespełnionej nadziei. W tym dniu w 1430 r. Witold Wielki zaplanował własną koronację. W powszechnej opinii nadal sądzi się, że koronacja nie powiodła się na skutek działań Polaków i Jagiełły. Historyk Alfredas Bumblauskas twierdzi, że prawda jest bardziej skomplikowana.

W XX-wiecznej litewskiej narracji historycznej, która w dużym stopniu jest pokłosiem XIX-wiecznego sporu polsko-litewskiego oraz konfliktu o Wilno, w powszechnej świadomości utrwaliło się, że Witold oraz Jagiełło byli antagonistami: o ile pierwszy uważany był za prawdziwego litewskiego patriotę dbającego o potęgę państwa, o tyle drugi postrzegany był jako zdrajca, który podarował Wielkie Księstwo Litewskie Polsce.

Misjonarze apostolscy

Faktycznie, relacje między stryjecznymi braćmi Witoldem a Jagiełłą były skomplikowane. Kilkakrotnie ze sobą walczyli. Jednak w 1392 r. doszło między nimi do ugody. Początkowo Witold został namiestnikiem Jagiełły na Litwie, a na początku następnego stulecia został wielkim księciem litewskim. Od tego czasu byli raczej sojusznikami niż rywalami.

– Witold zawsze uznawał fakt, że jest drugim. Na Litwie czasami zapomina się, że Jagiełło był nie tylko królem Polski, ale również najwyższym księciem Litwy. Jagiełło był supremus dux, a Witold tylko magnus dux. Supremus stoi wyżej niż magnus. Jagiełło do samej śmierci pozostawał najwyższym władcą Litwy, dlatego uczestniczył w litewskich wydarzeniach. Wspólnie z Witoldem chrzcił Żmudź. Jednak w tej sprawie Witold go przeskoczył. Poprzez politykę dotyczącą chrztu stał się równy Jagielle. Sobór w Konstancji ich dwóch mianował misjonarzami apostolskimi na Żmudzi – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Bumblauskas.

Witold jako pierwszy zaczął centralizować Litwę, poprzez na przykład likwidowanie księstw dzielnicowych. Usuwał Giedyminowiczów, czyli swych krewnych, a ich włości oddawał w zarządzanie zaufanym osobom. Musiał uwzględnić zdanie Jagiełły, bo ich relacje w pewnym stopniu były relacjami senior-wasal. Polityka Witolda polegała właśnie na tym, aby zostać faktycznym władcą Litwy i tak się stało – wytłumaczył litewski historyk.

Czytaj więcej: Skrzydlata wojna. Rozmowa o operacji „Chastise” oraz początkach polskiego lotnictwa

Interes Jagiełły

Koronę Witoldowi proponowano kilkakrotnie. Jednak najbliżej koronacji był pod koniec swego życia. W 1329 r. król Niemiec i Węgier Zygmunt Luksemburczyk na zjeździe łuckim zaproponował koronę Witoldowi. Początkowo koronacja została zaplanowana na 15 sierpnia 1430 roku. Polacy nie przepuścili jednak przez swe terytorium delegacji cesarskiej. Wówczas uroczystość przeniesiono na 8 września, jednak korona ponownie nie trafiła na Litwę. Później trwały jeszcze negocjacje między Litwą i Świętym Cesarstwem Rzymskim, ale 27 października Witold umiera.

– Trzeba pamiętać, że Polska w tamtym czasie już nie była monarchią początkującą, jak Litwa, gdzie był tylko jeden władca. Tak było i z Jagiełłą przed chrztem, który uosabiał państwo litewskie. Polska była inna. W interesie Jagiełły była koronacja Witolda, ponieważ jego obaj synowie Władysław i Kazimierz odziedziczyliby trony w dwóch państwach. Jagiełło miał w tym interes, jednak sprzeciw wobec koronacji był w interesie polskiej elity politycznej. W litewskich rocznikach z XVI w. pisze się, że Polacy ukradli litewską koronę. Jednak teraz uczonym udało się ustalić, że korona była w Norymberdze jeszcze rok po tych wydarzeniach. Chociaż jej dalszy los nie jest znany – komentuje Bumblauskas.

Wsparcie ze strony Jagiełły dla koronacji Witolda dzisiaj może wydać się dziwne. – Trzeba pamiętać, że Jagiellonowie wszędzie, czy to w Czechach, na Węgrzech, czy samej Polsce, byli wybierani na króla. Natomiast na Litwie było inaczej, ponieważ tutaj tron dziedziczyli w systemie dynastycznym. Dlatego Litwa zawsze była swoistym zapleczem dla Jagiellonów. Jako że Witold nie miał męskiego potomka, to interes Jagiełły w sprawie koronacji był czymś oczywistym. Gdyby plan się udał, to byłyby dwa bliskie królestwa. Jak pokazuje historia, takie warianty są możliwe – dodał historyk.

8 września to litewskie święto niespełnionej nadziei
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Porażka polityczna

Z pewnością niedoszłą koronację trzeba zaliczyć na konto litewskich porażek politycznych. Status królestwa wzmocniłby pozycję Litwy w ówczesnej Europie. – Z pewnością społeczeństwo i historycy odpowiedzą, że to była przegrana. Bycie królestwem, mówiąc językiem współczesnym, to lepszy brand niż bycie księstwem. Czasami jednak zbyt dużo nadziei pokłada się w tym wydarzeniu historycznym, które nie powiodło się. Idąc w taką historię alternatywną sądzi się, że gdyby Witold koronował się, to Litwa bardziej oparłaby się polonizacji i polskim wpływom kulturowym. Nie zgadzam się z tym. Wpływy polskie na Litwie były dlatego, że Polska była o kilka wieków starszym krajem kultury chrześcijańskiej. Miała więcej ksiąg, klasztorów, szkół, a Litwa praktycznie wtedy zaczynała od zera – wskazuje Bumblauskas.

Jeśli zanurzymy się w historię alternatywną, to powstaje pytanie, czy gdyby Litwa stała się królestwem, to doszłoby do Unii Lubelskiej. – Trzeba pamiętać, w każdym bądź razie niebezpieczeństwo ze wschodu nigdzie by nie znikło. Iwan Groźny nadal rościłby pretensje wobec Litwy. Litwa, tak czy siak, nie miała innego wyjścia niż zbliżać się z Polską. Nie sądzę, by status królestwa w jakiś sposób przeszkadzałby zbliżeniu. Warunki historyczne były takie, że Polska z Litwą musiały się zbliżyć. Ludzie często nie widzą, że droga Litwy do Europy wiedzie przez Polskę. To wynika z elementarnej geografii. Zawsze podkreślam, że kto tego nie uwzględnia, ma dwóję z historii i geografii – podkreślił historyk.

Czytaj więcej: Koronacja Mendoga: Droga na Zachód

Wędrowny obraz

Temat koronacji Witolda powrócił w okresie międzywojennym. 8 września stał się świętem narodowym. Państwowy charakter święto przyjęło w roku 1930, kiedy z dużą pompą obchodzono 500. rocznicę śmierci Witolda Wielkiego. Przez 500 godzin, od 15 lipca do 8 września, po całym kraju wędrował obraz z wizerunkiem wielkiego księcia autorstwa Petrasa Rimšy. Ten dzień obchodzono do 1940 r., kiedy Litwa została okupowana przez ZSRS. „To było trochę jak z Serbami, którzy obchodzą rocznicę bitwy na Kosowym Polu. Bitwę przegrali, ale bohatersko. Dla Litwinów 8 września był jakby kulminacją dziejów dawnej Litwy” – wyjaśnił Alfredas Bumblauskas.