Masowa kradzież dóbr kultury po zajęciu Wilna przez sowietów

Wileńskim muzealnikom udało się zachować sporą część eksponatów ze zbiorów muzealnych
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Straty dóbr kultury, których doznało Wilno w latach 1939–1945, były wynikiem zarówno działań wojennych, jak i grabieży dokonywanych przez nowe władze sowieckie.

– Na grabieże cennych dzieł sztuki spowodowanych działaniami okupacyjnymi Wilno było narażone kilkakrotnie, poczynając od 18 września 1939 r., po agresji Związku Sowieckiego. Kolejne rabunki miały miejsce podczas okupacji hitlerowskiej w latach 1941–1944 r. Wywózki dóbr kulturowych kontynuowano także w latach powojennych – mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” historyk Paweł Giedroyć.

Ogołocona stolica

Tuż po zajęciu Wilna przez sowietów rozpoczęła się masowa kradzież dóbr kultury. Okradano muzea, kościoły, klasztory, puste polskie dwory i pałace, które właściciele opuszczali w pośpiechu, uciekając przed okupantem. Wywożono do Związku Sowieckiego dzieła sztuki, obrazy, meble, fortepiany, cenne zbiory muzealne, biblioteczne i archiwalne.

Wtedy m.in. znacznie ucierpiały zbiory Biblioteki im. Wróblewskich, w której przechowywano bogatą kolekcję malarstwa i dokumentów. W 1925 r., po śmierci Tadeusza Wróblewskiego, zasobna jego kolekcja przekazana w depozyt państwu polskiemu, obejmowała ponad 163 000 woluminów, 35 000 rękopisów, przebogate kolekcje numizmatyczne i kartograficzne, galerię malarstwa polskiego i obcego (1 200 obrazów), zestaw zabytkowych mebli. W 1939 r. sowieci wywieźli część zbiorów, w tym bogate unikalne zbiory masońskie, znaczną część XVI-XVII-wiecznych vilnianów i lithuaniców.

Po zajęciu Wilna we wrześniu 1939 r. sowieci doszczętnie ograbili też pałac Umiastowskich przy ul. Trockiej. 33 po brzegi wyładowane ciężarówki powiozły do Rosji meble, wazy, lustra, cenną kolekcję obrazów. Przetrwało jedynie kilka żyrandoli, które później przeniesiono do pałacu w Werkach.

Powszechne przyzwolenie

– Wśród sowieckich okupantów panowało przekonanie, że są to dobra, którymi mogą dowolnie dysponować. Zaczęto je więc bez skrupułów rabować i wywozić. Niektóre w późniejszych latach przepadały, a nie było żadnych śladów, które mogłyby ukierunkować poszukiwania. W latach 70. na bazarze w Taszkiencie rozmówiłem się z Uzbekiem, który w 1940 r. był w Wilnie. Opowiadał, jak wywiózł z Wilna do Taszkientu fortepian. Mówił, że nie był w tym odosobniony. Wspominał, jak z miasta wywożono wszystko, co się dało. Bezkarnie rozkradano meble, dywany, obrazy – kontynuuje historyk.

Czytaj więcej: Lelewel – wybitny Polak do Wilna przywiązany

W 1939 r. sowieci wywieźli z Biblioteki im. Wróblewskich część zbiorów, w tym unikalne zbiory masońskie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wileńskim muzealnikom udało się zachować sporą część eksponatów ze zbiorów muzealnych. Jednym z nich jest skarbiec katedralny, który obecnie jest częścią ekspozycji Muzeum Dziedzictwa Sakralnego w Wilnie.


– Władcy, szlachta i biskupi hojnie przekazywali dla katedry cenne dary. Były to głównie przedmioty liturgiczne – krzyże, kielichy, relikwie. Tak powstał najstarszy i najcenniejszy skarbiec kościelny na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Podczas licznych wojen przechowywane w murach świątyni skarby potajemnie przenoszono w inne miejsca. Do niektórych niekiedy włamywano się, rabowano, cenne relikwie przetapiano w czasie wojen i zamieszek. Cudem jest to, że niezwykle cenna część skarbu przetrwała do naszych czasów. Po raz ostatni skarby zostały ukryte przed wybuchem drugiej wojny światowej. Miejsce ukrycia skarbu było wiadome tylko pojedynczym osobom. Obawiano się, że jeżeli skarb się odnajdzie, zostanie, podobnie jak wiele innych cennych eksponatów, wywieziony do Związku Sowieckiego. Pozostawały w ukryciu aż do 1985 r. – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Sigita Maslauskaitė-Mažylienė, dyrektorka Muzeum Dziedzictwa Sakralnego w Wilnie.

Czytaj więcej: O początkach wileńskiej sowietologii 16 września w Bibliotece Wróblewskich

Likwidacja przemysłu

Po zajęciu Wilna przez sowietów zamknięto także Towarzystwo Radiotechniczne „Elektrit”. Przed wojną największa w kraju fabryka produkująca odbiorniki radiowe zatrudniała 1 100 pracowników. W 1934 r. Elektrit rozpoczął produkcję odbiorników na licencji wiedeńskiej firmy Minerwa. W tym okresie Elektrit stał się nowoczesną fabryką o powierzchni ponad 10 000 m², z własną elektrownią, stolarnią, bogato wyposażonym działem mechanicznym i laboratoriami. Roczna produkcja odbiorników wynosiła 54 000 sztuk, a wartość produkcji określano na poziomie 1,2 mln dolarów.

Od 1937 r. Elektrit zaczął – jako jedyny polski producent – eksportować odbiorniki radiowe, m.in. do Indii, Afryki Południowej, na Bliski Wschód. Firma brała udział we wszystkich ważniejszych targach i wystawach międzynarodowych, zdobywając wyróżnienia i medale. Po zajęciu Wilna przez sowietów zakłady wraz z personelem, maszynami, wyrobami i materiałami zostały wywiezione do Mińska.

Na rozkaz Stalina oddziały Armii Czerwonej przekroczyły granicę polską 17 września 1939 r., w chwili , kiedy Polska padała pod uderzeniem żelaznych armii niemieckich. 18 września sowieci wtargnęli do Wilna.