Tajemniczy sad królowej Bony w Wilnie

Administracja wileńskiego Pałacu Władców przygotowała tej jesieni kilka miłych niespodzianek dla miłośników historii, zwłaszcza okresu renesansowego, z którym w dużym stopniu kojarzy się właśnie królowa Bona Sforza
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Żona króla Zygmunta Starego, królowa Polski i wielka księżna Litwy, Bona Sforza, stworzyła w XVI w. przy ówczesnym Pałacu Wielkich Książąt Litewskich sad, w którym były hodowane zioła z dalekiej Italii. Szacuje się, że sad królowej był przykładem ogrodnictwa dla ówczesnej elity Litwy. Chociaż, tak naprawdę, nie wiemy, gdzie dokładnie znajdował się ten sad i co w nim konkretnie było.

Administracja wileńskiego Pałacu Władców, lub inaczej Pałacu Wielkich Książąt Litewskich, przygotowała tej jesieni kilka miłych niespodzianek dla miłośników historii, zwłaszcza okresu renesansowego, z którym w dużym stopniu kojarzy się właśnie królowa Bona Sforza. W miniony weekend w pałacu odbył się wykład o sadzie królowej w Wilnie, wycieczka dookoła terenu pałacowego oraz warsztaty. 5 października natomiast odbędzie się wykład historyk Rasy Leonavičiūtė-Gecevičienė pt. „Bona Sforza i Wielkie Księstwo Litewskie: od polityki do kultury”.

Przykład dla innych

W minioną sobotę historyczka i specjalistka od dendrochronologii, czyli nauki o zjawiskach przyrodniczych zawierających drewno budowli z różnych epok historycznych i znalezisk archeologicznych, Rūtilė Pukienė, przygotowała wykład pt. „Sad władczyni Bony”.

– Po pierwsze, trzeba podkreślić, że nie tylko Bona Sforza tworzyła przy Pałacu Władców. Sady były tworzone przez wszystkich władców zasiadających w tym pałacu. To właśnie stąd od władców rozpoczynały się pewne trendy w ówczesnej modzie. To, czym wyróżniało się dzieło Bony, to właśnie pochodzenie twórcy. Bona była Włoszką i z własnej praktyki wiedziała o roślinach śródziemnomorskich. Całkiem możliwe, że właśnie różne przyprawy były tam hodowane. W pewnym sensie dawała przykład dla możnowładców, którzy później ją naśladowali w swych posiadłościach – przypuszcza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Pukienė.

Historyk podkreśliła, że tak naprawdę nie wiadomo, w którym konkretnie miejscu znajdował się sad. Wiadomo, że był na terenie zamku i raczej nie był bardzo duży. Duże sady przy pałacach należą raczej do późniejszej epoki baroku.

– W tej kwestii można tylko filozofować. Jakieś wnioski można wyciągnąć tylko na podstawie pewnych poszlak, bo tak naprawdę o tym sadzie nie za dużo wiemy. Gazety wówczas nie ukazywały się i nikt nie odnotowywał tego, co i kiedy zostało posadzone. Faktem historycznym jest to, że ówcześni odnotowali, że w pałacu wielkoksiążęcym pojawiła się pewna nowość. Więc możemy domyślać się, że sad był pewną inspiracją dla elit. To działało na podobnej zasadzie, jak dzisiaj, kiedy sąsiadka posadzi u siebie w ogródku jakąś piękną różę, to również chce się ją mieć u siebie – opowiada o jednej z hipotez rozmówczyni.

Czytaj więcej: Ostatni Jagiellon

Po raz pierwszy o wileńskim sadzie królowej wspomina się w roku 1539
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Królowa z Włoch

Nie ma konkretnych danych, kiedy konkretnie powstał przy obecnym placu Katedralnym Pałac Wielkich Książąt Litewskich. Pierwsza wzmianka o zamku dolnym, zbudowanym w stylu gotyckim, to rok 1413, kiedy przebywał w nim wielki księżęe Witold. Bardziej prawdopodobne, że pierwszym, kto stworzył tam swą stałą rezydencję, był Aleksander Jagiellończyk. Jednak prawdziwy pałac renesansowy został zbudowany za czasów Zygmunta Starego. Właśnie dzięki jego żonie, Bonie Sforzy, rezydencja została zbudowana w stylu włoskim.

Bona Sforza d’Aragona pochodziła z bogatego i silnego włoskiego rodu książąt Mediolanu. Była drugą żoną króla Polski, z którym miała szóstkę dzieci. Ślub z Zygmuntem Jagiellończykiem odbył się przy poparciu Habsburgów, chociaż później była zaciekłą przeciwniczką tej europejskiej dynastii. Relacje współczesnych o nowej królowej były bardzo zróżnicowane. Z jednej strony wszyscy podkreślali jej inteligencję i dobre wykształcenie. Z drugiej, zarzucano chciwość oraz podejrzewano o otrucie książąt mazowieckich. Są też hipotezy mówiące, że otruła swą synową, Barbarę Radziwiłłównę, chociaż tę teorię odrzucają historycy. Jedno jest pewne, że dbała o dobrobyt państwa. Legenda głosi, że dzięki niej do Polski trafiły: brokuł, koper włoski, kalafior, kalarepa, karczochy, młoda kapusta i szpinak. Więc jeśli trafiły do Korony, to również musiały trafić na teren Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jednak część źródeł mówi, że te warzywa trafiły znacznie wcześniej na stoły polskie i litewskie. Pewne jest to, że królowa Bona jeszcze bardziej związała Polskę i Litwę z Europą. „To właśnie ona przywozi z Italii do stolicy Polski renesansowe prądy umysłowe i kulturowe. Dosłownie – wraz z nią przybywają dziesiątki włoskich dworzan, artystów, kupców. Kluczową rolę odgrywa również Akademia Krakowska zrzeszająca uczonych różnych nacji. Zdecydowanie rośnie mobilność europejskiego społeczeństwa oraz wymiana towarowa na międzynarodową skalę. Kraków otwiera się w ten sposób na Europę Zachodnią, a szczególnie Italię. Utrzymywanie z nią stałego kontaktu staje się koniecznością” – pisała historyczka Dorota Gregorowicz w artykule „Królowa Bona dała nam włoszczyznę, a jej śmierć pocztę polską. Jak do tego doszło?”.

Czytaj więcej: Sejm Litwy: Zygmunt August uosabia najlepsze tradycje polityczne w regionie

Mężczyźni na polowanie, kobiety do sadu

Po raz pierwszy o wileńskim sadzie wspomina się w roku 1539 w jednym z listów królowej. Szacuje się, że sad w stylu włoskim powstał kilka lat wcześniej.
– Oczywiście, wszyscy władcy posiadali własne sady. Po prostu zamek nie mógł istnieć bez sadu. Ludzie nie mogli siedzieć w samych kamieniach bez żadnej zieleni. Mężczyźni wyruszali na polowania, kobiety bardziej siedziały w domu, ale musiały również dokądś pójść, po prostu zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Z pewnością własny sad miała Anna Habsburżanka. Trudno wyobrazić sobie, aby nie miała miejsca, gdzie rosłyby kwiaty. Były przed i po królowej Bonie. Nowością Bony było to, że przywiozła do Wilna rośliny z południa Europy. Na tym właśnie polegał jej wpływ – komentuje Rūtilė Pukienė.

Królowa Bona zmarła we Włoszech otruta przez swego zaufanego dworzanina, Jana Wawrzyńca Pappacodę. Prawdopodobnie za otruciem stali Habsburgowie. Królową pochowano w bazylice św. Mikołaja w Bari, chociaż zgodnie z jej wolą miała spocząć w Neapolu.