Jakie prowokacje szykuje Łukaszenka?

W ramach zapanowania nad kryzysem migracyjnym Litwa chce jak najszybciej postawić fizyczną barierę na granicy litewsko-białoruskiej oraz zwiększyć finansowanie służb wewnętrznych. Ekspert ds. zagrożeń hybrydowych i informacyjnych Viktor Denisenko uważa, że Litwa powinna nie tylko wzmacniać istniejące rozwiązania, ale również próbować przewidzieć kolejny ruch Łukaszenki, który staje się coraz bardziej nieprognozowalny.

Ostatnio Straż graniczna odnotowała strzały po stronie białoruskiej w pobliżu granicy
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Minister finansów Gintarė Skaistė oświadczyła, że na danym etapie fizyczna bariera na granicy z Białorusią ma być całkowicie zbudowana ze środków pochodzących z budżetu Litwy. Nie wykluczyła jednak, że w tej sprawie jeszcze da się przekonać partnerów unijnych, aby ochrona zewnętrznych granic UE, w tym również budowa płotu, była finansowana ze środków unijnych. „Dotychczas UE nie finansowała budowy bariery, dlatego preliminarnie zaplanowaliśmy te koszty pokryć ze swojej strony. Jednak w tym samym czasie rozmawiamy z instytucjami UE, że być może nadszedł czas na zmianę poglądu w tej kwestii. Bo ochrona zewnętrznych granic Unii to nie tylko nasza sprawa. Bo ci ludzie w końcu wędrują nie na Litwę, tylko do dalszych krajów Unii, dlatego musimy solidarnie ochraniać granice” – mówiła we wtorek dla rozgłośni „Žinių radijas“ Skaistė. Na budowę stałego płotu na granicy Litwa chce przeznaczyć 152 mln euro. Jedna trzecia środków jest przewidziana już w tegorocznym budżecie, pozostałe 103 mln euro mają znaleźć się w przyszłorocznym.

Wydatki i analizowanie

Poza tym Litwa w przyszłorocznym budżecie planuje zwiększyć wydatki na bezpieczeństwo. Minister spraw wewnętrznych Agnė Bilotaitė zaproponowała zwiększenie wydatków na ochronę granic i zapewnienie bezpieczeństwa publicznego o 127 mln. Ogółem na ten cel w przyszłym roku ma być przeznaczonych 747,7 mln euro.

„Kryzys migracyjny uwidocznił, jak ważna jest rola funkcjonariuszy” – oświadczyła Agnė Bilotaitė
| Fot. Marian Paluszkiewicz

„Nielegalny kryzys migracyjny uwidocznił, jak ważna jest rola funkcjonariuszy w bronieniu naszego kraju przed hybrydowymi atakami i w zapewnieniu powszechnego spokoju” – napisała w oświadczeniu szefowa resortu spraw wewnętrznych.

Viktor Denisenko z Centrum Badań Dziennikarskich i Mediów Uniwersytetu Wileńskiego oświadczył, że wyłącznie fizyczne wzmocnienie granicy nie rozwiąże problemu.

– W danym wypadku mamy do czynienia z problemem wielowarstwowym, gdzie trzeba zwracać uwagę na różne aspekty. Jeden aspekt, to oczywiście fizyczne wzmocnienie granicy, czyli płot, który teraz jest budowany. Trzeba rozumieć, że ten proces potrwa. Z tego, co wiem, na razie na pewnych odcinkach granicy jest montowany tymczasowy płot. Później na jego miejscu ma zostać zbudowana stała bariera. Drugi aspekt, powiedziałbym, jest mniej konkretny, tym niemniej bardzo ważny. Wszystko wskazuje na to, że reżim Łukaszenki w najbliższym czasie nie zniknie na naszej wschodniej granicy. To oznacza możliwość nowych prowokacji, które będzie można określić mianem hybrydowego zagrożenia. Więc z jednej strony musimy reagować na to, co się dzieje teraz oraz próbować przewidzieć dalsze ruchy naszego wschodniego sąsiada – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” ekspert.

Czytaj więcej: Kryzys migracyjny odbija się na budżecie samorządów

Gospodarka i ataki terrorystyczne

Na granicy polsko-białoruskiej Straż Graniczna już kilkakrotnie odnotowała strzały po stronie białoruskiej. W miniony piątek patrol białoruskich służb oddał strzały w kierunku patrolujących granicę żołnierzy Wojska Polskiego. Z wstępnych ustaleń wynika, że raczej użyto ślepej amunicji. Podobne incydenty odnotowano również na litewskim pograniczu. W poniedziałek wieczorem po stronie białoruskiej nad samorządem druskiennickim wystrzelono trzy rakiety sygnałowe. Strzały odnotowano też w innych rejonach.

Denisenko sądzi, że kraje bezpośrednio graniczące z Białorusią muszą być przyszykowane na różnego rodzaju prowokacje.

– To jest najbardziej trudne pytanie. Warto przypomnieć historię Ramana Pratasiewicza z wymuszeniem lądowania samolotu w Mińsku. Tego nikt się nie spodziewał. Sam sprowokowany kryzys migracyjny również był zaskoczeniem. Dlatego przewidzieć konkretne scenariusze bardzo trudno. Sądzę, że tym musiałby zajmować się nie jeden człowiek, tylko grupa analityków, która mogłaby przeanalizować i przewidzieć różne możliwe scenariusze. Trzeba liczyć się z tym, że relacje z Białorusią, a raczej z teraźniejszym reżimem, będą się tylko pogarszać. Więc oczekiwać można wszystkiego. Zaczynając od prób nacisku ekonomicznego na Litwę, Łotwę lub Polskę, po wszelkiego rodzaju prowokacje o charakterze wojennym. Nie mówię o bezpośrednim ataku czy przekroczeniu granicy, tylko o pewnych hybrydowych formach. Jak coś, co było ostatnio zarejestrowane w Polsce. Kiedy mamy do czynienia z bardzo niejasną sytuacją. Całkiem możliwe są imitacje pewnych działań terrorystycznych. Sam Mińsk o tym wspominał, czy raczej straszył, że wśród migrantów mogą być islamiści i terroryści – podkreślił przedstawiciel Uniwersytetu Wileńskiego.

Prawa człowieka

W miniony czwartek Służba Kontrolerów Sejmowych upubliczniła raport dotyczący warunków mieszkalnych w obozach dla migrantów. Zdaniem Służby państwo nie zapewniło odpowiednich warunków do życia. W raporcie zwrócono uwagę na przykład na to, że migranci mają ograniczony dostęp do służby zdrowia. MSW oświadczyło, że dane zebrane w raporcie są przestarzałe i nie odpowiadają rzeczywistości.

Warto odnotować to, że ani Polska, ani Litwa nie były gotowe na obecny scenariusz. Dlatego nasze kraje zostały zmuszone do reagowania na konkretną sytuację. Być może nie zawsze ta reakcja jest adekwatna. Czytam w litewskich mediach, że bardzo często brakuje przejrzystości w działaniach chociażby tych samych pograniczników. Więc na pewno Mińsk będzie starał się to wykorzystać przeciwko Litwie, Polsce lub Łotwie. W każdym konkretnym przypadku, to raczej będzie inne podejście. Wskazując na to, że nie zawsze naszym krajom w kwestii uchodźców udaje się stać na takim twardym i demokratycznym stanowisku, że można dostrzec pewne łamanie praw człowieka – skomentował sytuację Viktor Denisenko.

W poniedziałek funkcjonariusze litewskiej Straży Granicznej nie wpuścili na terytorium Litwy 121 osób. Jest to największa liczba od końca sierpnia. 25 sierpnia zawrócono z powrotem na Białoruś 155 migrantów.

Czytaj więcej: Migranci zagrożeni społecznie zakwaterowani w Rukłe, wkrótce także w Wilnie