Kiedy smutek jest chorobą. Senior u psychiatry

Strach przed lekarzem psychiatrą nadal jest w wielu osobach bardzo mocno zakorzeniony. Niegdyś powszechne było przekonanie, że jest to lekarz, do którego „zwyczajni” ludzie nie chodzą. Dziś wiemy, że nie ma się czego bać. Psychiatra jest lekarzem jak każdy inny. Jeśli nie mamy oporów, by udać się do doktora, gdy czujemy jakiś ból fizyczny, nie powinniśmy mieć ich też wtedy, gdy odczuwamy ból psychiczny.

Takich obiekcji przed lekarzem psychiatrą nie ma już młode pokolenie, podczas gdy wizyta u psychiatry osoby starszej nadal budzi opór, o czym rozmawiam z Władysławem Mickielewiczem, wieloletnim psychiatrą szpitala w Solecznikach.


Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że starsi ludzie, w odróżnieniu od młodych, nadal mają problem, aby skorzystać z wizyty u psychiatry?

Władysław Mickielewicz
| Fot. arch.wł.

Młodsze pokolenie jest ogólnie bardziej otwarte na wszelkiego rodzaju konsultacje specjalistyczne. Częściej szuka pomocy u psychologa, jeśli jest konieczność — zwyczajnie udaje się do psychiatry. Jednak ogólnie, lęk przed pójściem do psychiatry jest powszechnym odczuciem, które występuje zwłaszcza przed pierwszą wizytą. Strach ma wiele powodów. Przede wszystkim, nie znając podobnego doświadczenia z przeszłości, nie wiemy, czego się spodziewać, boimy się otworzyć, opowiedzieć o przyczynach swojego stanu. To bardzo paraliżujące nastawienie, które może sprawić, że człowiek unika wizyty u lekarza psychiatry, jak długo jest w stanie. Nie pomaga też nastawienie (nielicznych, co prawda ludzi), że wizyta u psychiatry jest czymś niewłaściwym, wstydliwym. To zupełnie nieprawdziwe. Wizyta taka jest naturalnym następstwem problemów, z którymi trzeba sobie poradzić. Jak wszystkie kwestie dotyczące zdrowia, problemy te nie znikną, tylko się pogłębią i doprowadzą do poważnego stanu chorobowego, jakim jest np. depresja.

Bardzo często słowo to jest nadużywane. Stan smutku i przygnębienia nazywany jest często przez ludzi depresją. Czy zgadza się Pan z tym?

Prawie każdy człowiek w którymś momencie życia czuje się smutny lub przygnębiony. Czy to już jest depresja? Wszystko zależy od współistniejących objawów oraz czasu ich trwania. Kiedy uczucia intensywnego smutku, w tym uczucie bezradności, beznadziejności czy bezwartościowości trwają wiele tygodni, w takim przypadku może to być coś więcej niż zwykły smutek. Konieczna jest wówczas wizyta u specjalisty. Taki stan może okazać się depresją kliniczną.

Depresja starcza dotyka ogromnej grupy seniorów. To ponad 30% w grupie 60+. Jest to poważny problem społeczny, choć mało się o tym mówi. Osoby starsze, które cierpią na tę chorobę, są z reguły niezauważalne. Nawet bliscy rzadko reagują na symptomy tej choroby u swoich rodziców, babć czy dziadków. Czym jest depresja i jakie są najczęstsze przyczyny depresji seniora?

Przede wszystkim warto pamiętać, że depresja to nie zwykły smutek, a choroba. Cierpiąca na nią osoba nie jest w stanie „ot tak” poczuć się
| Fot. pixabay.com

Ogólnie mówiąc, depresja jest to zespół nastroju i aktywności trwającej przez długi czas, którego niezwykle obciążający charakter prowadzi do upośledzenia funkcjonowania osoby chorej w codziennym życiu. I trzeba zaznaczyć, że jest to choroba trudna do zdiagnozowania, wymagająca wnikliwej analizy stanu chorego. Szczególnie właśnie u osób starszych.

Może być trudna do rozpoznania ze względu na złożoną etiologię, niepełne objawy epizodu depresyjnego oraz występowanie licznych chorób typowych dla wieku. Pacjenci z wieloma schorzeniami przewlekłymi uskarżają się na dolegliwości somatyczne, co może być wiązane z chorobą podstawową, a nie depresją.

Pierwotne (osiowe) objawy depresji w wieku podeszłym to zaburzenia nastroju, smutek, utrata przyjemności, pesymistyczne spojrzenie na świat i samego siebie. Mamy zaburzenia apetytu, trudności ze snem (zakłócone są rytmy biologiczne — gorsze samopoczucie rano, lepsze wieczorem, wczesne budzenie się rankiem), spostrzegamy utratę sprawności intelektualnej i ruchowej. Nie mamy się ochoty z nikim spotykać, mamy irracjonalne poczucie winy. Możemy podejrzewać u siebie depresję, jeśli taki stan trwa ponad dwa tygodnie i ma znaczący wpływ na codzienne życie.

Znalezienie źródła depresji u osoby starszej jest chyba trudne, bo wydaje się, że depresja u osoby młodej ma często konkretną przyczynę, a u osób starszych to cały zespół czynników.

Wymaga to wnikliwej rozmowy i obserwacji, szczegółowej diagnozy. Depresja seniora ma dwie główne przyczyny — psychospołeczne i biologiczne. Najczęściej dotyka osoby po 65. r.ż., choć i zdarzają się przypadki seniorów po 80-ce, którzy zmagają się ze stanami depresyjnymi. Początkowo wydawało się, że to kobiety częściej mają depresje, okazuje się, że płeć w tym przypadku nie ma znaczenia.

Jeśli chodzi o przyczyny, to do tych psychospołecznych zalicza się niesprawność fizyczną, izolację, samotność i przede wszystkim strach przed postępującymi zmianami wywołanymi starzeniem się organizmu. Co do przyczyn biologicznych depresji starczej, to tu zalicza się postępującą demencję i chorobę Alzheimera, której pogorszenie stanu psychicznego może być znaczącym składnikiem.

Natomiast np. brak łaknienia oraz zaburzenia snu należą z kolei do czynników somatycznych mających pośredni wpływ na samopoczucie osoby starszej. Podobnie jest z przewlekłym bólem czy infekcjami.

Wreszcie, jest jedna mało poznana grupa, która dotyczy powiązań między depresją oraz farmakoterapią i chorobami somatycznymi (nadciśnienie tętnicze, zaburzenia rytmu serca, endokrynopatia, choroby tarczycy, choroby przewodu pokarmowego), która zmienia obraz kliniczny chorób somatycznych.

Czytaj więcej: Choroba psychiczna to choroba jak każda inna

Śmierć współmałżonka również jest podawana jako przyczyna pogłębiająca depresję.

Kiedy uczucia intensywnego smutku, w tym uczucie bezradności, beznadziejności czy bezwartościowości trwają wiele tygodni, w takim przypadku może to być coś więcej niż zwykły smutek
| Fot. pixabay.com

Termin żałoba to fizjologiczna reakcja człowieka na utratę bliskiego człowieka. Ona też przechodzi swoje etapy. Pierwszy — to kilkudniowy okres wstrząsu, drugi — to intensywny smutek z apatią, zaburzenie łaknienia, utrata wagi. I ten etap trwa od 6 do 12 tygodni. Potem powinien stopniowo następować powrót do normalnego życia. Razem trwa to ok. pół roku. Jeżeli dłużej – to trzeba leczyć jako depresję.

Do czego może prowadzić nieleczona depresja?

Nieleczona depresja albo nieprawidłowo leczona prowadzi do szkód somatycznych i psychologicznych, tj. uzależnienia od leków przeciwbólowych, nasennych i anksjolitycznych. Naraża też chorych na zbędne, kosztowne badania dodatkowe, bo pacjent zamiast trafić od razu do specjalisty, „poszukuje” przyczyn złego stanu zdrowia odsyłany w niewłaściwe miejsca, a do psychiatry przychodzi po trzech czy pięciu latach. Miałem w swojej praktyce takie przypadki dość często. Istotnym następstwem nieleczonej depresji, na co my, psychiatrzy, zwracamy uwagę, jest śmiertelność związana w dużym stopniu z samobójstwami w depresji. Dochodzi do prób samobójczych, które w tej grupie wiekowej kończą się zazwyczaj śmiercią (25-35% zamachów samobójczych, a nawet więcej).

W przypadku zdiagnozowania depresji konieczne jest leczenie farmakologiczne lekami psychotropowymi. Niektórzy pacjenci boją się tych leków. Czy są konieczne?

Leki w leczeniu depresji są konieczne, ale ich dobór jest poparty wnikliwą analizą stanu pacjenta. W wieku starszym występować może upośledzenie wchłaniania leków, a co za tym idzie — spadek ich skuteczności (zależy to od wątroby, czasu metabolizowania). Poza tym trzeba wziąć pod uwagę większą podatność na objawy uboczne leków antydepresantów. Jest grupa leków, których nie wolno dawać po 65 r.ż., bo po nich mogą wystąpić zaburzenia rytmu serca, zaburzenia ciśnienia krwi. Ważnym aspektem leczenia farmakologicznego zaburzeń psychicznych w wieku podeszłym jest zwiększone ryzyko interakcji leków psychotropowych z licznymi lekami otrzymanymi przez pacjenta od lekarzy innych specjalności. Dlatego należy poinformować lekarza psychiatrę, który wprowadza lek lub modyfikuje jego dawkę, o wszystkich chorobach, na jakie pacjent jest leczony, oraz lekach, jakie zażywa. I należy przestrzegać dawek, nie zmieniać ich samodzielnie. Bardzo pilnować zaleceń.

Jeśli na depresję choruje ktoś z bliskich, to naturalne, że chcemy tej osobie pomóc. Co powinniśmy robić a czego unikać, aby nie zaszkodzić?

Osobie chorej na depresję należy dać wsparcie i zrozumienie
| Fot. pixabay.com

Postępowanie z osobą chorą na depresję nie jest łatwe. Dlaczego? Nieustające cierpienie i niezdolność do działania często budzą w innych niechęć. Szybko może pojawić się frustracja, gdy nasze próby wsparcia okażą się nieskuteczne. Przede wszystkim warto pamiętać, że depresja to nie zwykły smutek, a choroba. Cierpiąca na nią osoba nie jest w stanie „ot tak” poczuć się lepiej. Do tego, jak z nią postępować, potrzebna jest wiedza i ogromne wsparcie bliskich. Nie można mówić „przestań się nad sobą użalać”, „nic takiego się nie dzieje”, „weź się w garść, „myśl pozytywnie”, „idź do ludzi, patrz, jak twoja koleżanka jest pogodna” itp. Takie „pocieszanie” przynosi wręcz odwrotny skutek. Należy dać wsparcie i zrozumienie, czyli być z tą osobą, słuchać nie przerywając, pytać, na co ma ochotę, pochwalić za starania i przyznać się, że do końca sami nie rozumiemy tego stanu choroby, ale zawsze będziemy wspierać. Jeśli chora osoba nie szukała pomocy u specjalisty, zabrać ją tam i pomagać w leczeniu.

Czy możemy dać na koniec trochę nadziei chorym na depresję i ich rodzinom? Czy depresja jest uleczalna?

Oczywiście, że można być wyleczonym, choć depresja może nawracać. To zależy od jej typu, bo depresja niejedno ma imię. Niektóre przypadki trzeba leczyć dłużej, kontrolując objawy. Tak zwane epizody depresyjne są jak najbardziej wyleczalne. Jako psychiatra pragnę podkreślić, że nie ma sensu się męczyć, cierpieć, bo depresja niesie ze sobą ogromne cierpienie, podczas gdy można pomóc osobie chorej i doprowadzić do tego, żeby jej stan wrócił do normy.

Czytaj więcej: Otępienia jako choroby cywilizacyjne i społeczne XXI wieku