Niestabilna sytuacja na granicy komplikuje życie mieszkańców pobliskich miejscowości

Kryzys migracyjny trwa i nic nie wskazuje na to, żeby miał się wkrótce zakończyć. Sytuacja na granicy litewsko-białoruskiej dotyka też mieszkańców pobliskich miejscowości.

Na granicy litewsko-białoruskiej służbę pełnią wzmocnione patrole pograniczników i wspierających ich żołnierzy
| Fot. Dainius Labutis , ELTA

– W miasteczku jest spokojnie. Staramy się pomagać w razie potrzeby, udzielamy jak najwięcej informacji. Ale życie już nie jest takie, jak było. Tak naprawdę, niby nic się tak bardzo nie zmieniło, ale ludzie boją się o jutro. Najbardziej nas wszystkich niepokoi, co będzie dalej? Jak dalej będziemy żyć? – komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” starosta Miednik Renata Bogdanowicz.

Starosta Dziewieniszek Czesława Marcinkiewicz w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ powiedziała, że życie mieszkańców tego przygranicznego miasteczka prawie nie zmieniło się, ale niepokój jest.

– Wprowadzenie zaostrzonego stanu wyjątkowego tak naprawdę prawie nie wpływa na funkcjonowanie mieszkańców. Życie w miasteczku spokojnie się toczy, każdy zajmuje się swymi sprawami. Jak jeździli do pracy, tak jeżdżą, nie ma żadnych zakłóceń. Niski ukłon za to dla straży, ponieważ tak jak obiecali, robią wszystko, żeby jak najmniej mieszkańcy odczuli konsekwencje sytuacji. Oczywiście, że Straż Graniczna legitymuje, sprawdzają dokumenty, ale nasi ludzie też są zdyscyplinowani i nie robią żadnych kłopotów. Każdy, kto chce, może otrzymać zaświadczenie ze starostwa. Rozmawiałam z mieszkańcami i na szczęście, ani funkcjonariusze nie narzekają na mieszkańców, ani mieszkańcy na funkcjonariuszy – zaznacza starosta.

Nastroje nie są wesołe.

– Ludzie wszystko widzą w telewizji, czytają w internecie, co się dzieje na granicy z Białorusią. Informacji jest bardzo dużo. Niepokój wśród mieszkańców jest, ale wierzymy, że wszystko będzie dobrze, że nasze centralne władze są przygotowane do niebezpiecznych sytuacji – dodaje.

W rozmowie z „Kurierem Wileńskim” kierownik działu prewencji Służby Ochrony Granic Państwa (VSAT) Giedrius Mišutis powiedział, że cztery doby z rzędu granicę przekroczyć próbuje codziennie ponad 100 osób.

Czytaj więcej: Stan wyjątkowy przy granicy. Wymagane zezwolenia VSAT

– Z soboty na niedzielę 126 nielegalnych migrantów próbowało nielegalnie wejść na Litwę, żaden z nich nie został przyjęty, wszyscy zostali zawróceni z powrotem na Białoruś. Sytuacja na granicy nadal jest napięta, ale pod kontrolą. Na Litwę przedostać się próbują dużymi grupami po 100 i więcej osób i w pojedynkę albo małymi po kilka osób – komentuje Giedrius Mišutis.

W sobotę urzędnicy państwowej Straży Granicznej nie wpuścili 114 migrantów z Białorusi, w piątek – 144, w czwartek – 110, w środę – 22, we wtorek – 281, w poniedziałek – 73.

Czytaj więcej: Kryzys na granicy z Polską. „Celem Łukaszenki jest destabilizacja całej Europy”

– Praktycznie codziennie słychać strzały po stronie Białorusi. Z soboty na niedzielę w ciągu dnia oddano pięć pojedynczych strzałów po stronie białoruskiej, w pobliżu samorządu Druskienniki. Wieczorem często też słychać rakiety sygnałowe. Na razie nie próbują przedostać się siłą, nie niszczą infrastruktury, nie używają też przemocy wobec funkcjonariuszy tak jak w Polsce, gdzie rzucają w funkcjonariuszy kamieniami, niszczą ogrodzenie – podkreśla przedstawiciel Służby Ochrony Granic Państwa.

Od 2 sierpnia, kiedy to pogranicznicy otrzymali prawo do niewpuszczania na terytorium Litwy osób, które przekroczyły granicę w niedozwolonych miejscach, na terytorium Litwy nie trafiło ponad 6,8 tys. obcokrajowców. Na granicy litewsko-białoruskiej służbę pełnią wzmocnione patrole pograniczników i wspierających ich żołnierzy. W tym roku na Litwę (stan na 15 listopada) trafiło 4 226 nielegalnych migrantów. Przeważająca część z nich przedostała się przez granicę litewsko-białoruską. Najwięcej osób, które nielegalnie przekroczyły granicę z Białorusią, zatrzymano w rejonach orańskim (954) i solecznickim (930). Wśród nich największą część stanowią obywatele Iraku lub podający się za takowych (2 814). Litwa i inne państwa zachodnie oskarżają reżim białoruski o organizowanie przepływów migrantów i nazywają to hybrydową agresją.