Szczęśliwego Nowego Roku

Nowy Rok 2022 rozpoczęty. Wchodzimy w niego z obawą, ale i nadzieją, że będzie lepszy i oby był zdrowy. I życzymy sobie szczęścia, nie uściślając, cóż się pod tym magicznym słowem ukrywa. Mówi się — być pięknym, młodym i bogatym wystarczy, żeby człowiek mógł swobodnie zanurzać się w szczęściu i nie mieć zmartwień. To nie jest do końca prawda.

Szczęściem mogą być różne rzeczy. Największe są te — najmniejsze
| Fot. istock



Pojęcie szczęścia dla każdego z nas może być czymś innym, indywidualnym, w zależności od życiowych doświadczeń. Często pojęcie szczęścia budowane jest jako kontrapunkt dla nieszczęść, których smak dane nam było poznać.
Szczęśliwe życie niektórym kojarzy się wyłącznie z dobrobytem i dobrostanem, nierozłącznie związanymi z dobrami materialnymi. Taki obraz nam się tworzy, kiedy widzimy we wszystkich środkach przekazu ludzi bogatych i szczęśliwych. Mających piękne dachy nad głową, w garażu dobre samochody, uśmiechy na twarzach, wspaniałe rodziny, biznesy, ładne i wykształcone dzieci i powiększające się konta. Można powiedzieć, że ich zadowolenie z życia rośnie wraz ze wzrostem dochodów. Ale, jak się okazuje, i mówią o tym fachowe podręczniki, to wszystko, ta cała euforia jest do jakiegoś momentu. Potem się zatrzymuje. Czyli następne rzeczy, które się osiąga, nie sprawiają, że człowiek jest szczęśliwszy. Dobrobyt tak bardzo wciąga, że człowiek szybko staje się jego niewolnikiem i koncentruje się na tym, aby dorównać bogatszemu sąsiadowi, koledze, ba, próbuje jeszcze go „przeskoczyć”. I ciągle gromadzi pokazowe dobra. Ale też zaczyna drżeć o nie, aby tego nie utracić. Jeżeli posiada bogaty dom, czy nawet kilka, zaczyna się martwić, że te domy mogą być okradzione czy zniszczone. Potrzebne są mu więc kolejne rzeczy – ubezpieczenia, alarmy, ochroniarze (również dla rodziny!), specjalne zamki. Wydatki rosną. I zaczyna się koncentrować na dalszym powiększaniu kapitału. Coraz większe bogactwo staje się centralnym punktem jego wysiłków. Ale nie daje prawdziwego szczęścia (tak twierdzą psychologowie, których pacjentami są nieszczęśliwi „bogacze”.
Bogacze i ich bogactwo, to ich świat, do którego my, biedniejsi, nie mamy wstępu. Co najwyżej pooglądamy sobie i poczytamy o ich (często jeszcze) upiększonym szczęściem życiu.


A my, ta grupa średniej krajowej i ci biedniejsi? Jak żyć…


Dorian Bukowski, autor książki „Jak być szczęśliwym – Praktyczny poradnik, jak odnaleźć sens życia”, (książki dla każdego w tych trudnych czasach), podał przykład z życia wzięty. Kiedyś jadąc autobusem usłyszał rozmowę dwóch seniorek. – Wiesz co, zazdroszczę ci – mówi jedna do drugiej. – Dlaczego? – pyta druga. – Masz wspaniałego męża, dzieci i wnuki, a ja sama jak palec – odpowiada pierwsza. – Nie rozumiem, myślałam, że jesteś szczęśliwa. W końcu zdobyłaś to, czego chciałaś. Zrobiłaś karierę, masz piękny dom, samochód… – Tak, masz rację. Osiągnęłam to, co chciałam. Problem w tym, że tylko wydawało mi się, że to wszystko jest dla mnie najważniejsze. Teraz zdałam sobie sprawę, że zaniedbałam rzeczy, które tak naprawdę są dla mnie ważne. Uwierz mi, że to, co osiągnęłam, nie dało mi szczęścia. W sumie jak sobie uświadomię, to zdobywanie kariery było dla mnie jedną wielką udręką. Dałabym wszystko za to, aby być teraz na twoim miejscu.
Bogactwo zdobyte uczciwą drogą, samo w sobie nie jest czymś złym i grzesznym. Chorobliwe jest zachłanne jego gromadzenie dla samego sensu posiadania. Pysznienie się nim. I niedzielenie się swym szczęściem z innymi ludźmi, potrzebującymi pomocy. Bogactwo w jakiejkolwiek formie nie musi być jednoznaczne z utratą wewnętrznej wartości, trzeba tylko pamiętać, aby się w tym nie zatracić.

Czytaj więcej: Ewelina Saszenko: Bycie mamą to wielkie szczęście

Małe rzeczy przynoszą nam więcej satysfakcji, korzyści, radości
| Fot. istock

Wielkie rzeczy, to nie znaczy wielkie szczęście

Wracając do historii starszej pani, która jest rozgoryczona swoim życiem. Autor wyżej wymienionej książki podkreśla, że nie ma co rozpamiętywać, bo „nigdy nie jest za późno na zmiany, by zacząć żyć ”. Żyjąc przeszłością, której już nie można zmienić, traci się to, co mogłoby się zyskać. Jak wiadomo, zamartwianie się nie pozwoli być szczęśliwym. Gdy się zamartwiamy, mogą pojawić się nowe kłopoty: problemy ze zdrowiem, osłabienie i brak odporności organizmu, który przynosi choroby.

Jedyne wyjście to rozsądne pogodzenie się z tym, na co już nie mamy wpływu i zaakceptowanie ich konsekwencji. Można resztę życia przeżyć szczęśliwie, czyli całkiem inaczej niż przez całe dotychczasowe życie. Dotyczy to wszystkich, którzy z jakichś innych jeszcze powodów życiowych czują się nieszczęśliwi.
Dorian Bukowski sugeruje, aby nie rozpamiętywać przeszłości i pamiętać, że zawsze do dyspozycji jest teraźniejszość i przyszłość, nie warto ich marnować z powodu przeszłości. Starać się wysupływać ze swego wnętrza myśli pozytywne.
Być szczęśliwym to podstawowy dogmat psychologii pozytywnej, o której można powiedzieć, że jest nurtem skupiającym się na pozytywnych emocjach, myślach i ćwiczeniu cech charakteru.

Nie jest to łatwe, szczególnie w obecnym czasie. Obecnie wszyscy doświadczamy skutków pandemii COVID- 19. Wiele osób chorowało i pewnie jeszcze wiele zachoruje, jest więcej zgonów. Sporo osób straciło pracę, prywatni przedsiębiorcy nie są pewni swej przyszłości, kraj zmaga się z kryzysem gospodarczym, idzie drożyzna, a my mamy coraz mniej pieniędzy w portfelach. Codzienne funkcjonowanie jest też utrudnione przez restrykcje covidowe. Jesteśmy często pozbawieni kontaktów z dziećmi, rodzicami, przyjaciółmi. Odizolowani. Niestety wygląda na to, że jeszcze długo będziemy doświadczać tych utrudnień, będąc w ciągłym strachu. Z instynktem strachu łączy się instynkt pesymizmu, podsycany przez media. Nieustannie słyszymy o wzroście zachorowań, klęskach żywiołowych, katastrofach, korupcji polityków.
Czy w takich czasach łatwo jest o pozytywne myślenie o szczęśliwym życiu? Nie jest to łatwe. Ale to właśnie pozytywne nastawienie może mieć kluczowe znaczenie poprawy jakości naszego życia i spojrzenia z nadzieją na przyszłość.
Martin Seligman, psycholog, prof. Uniwersytetu Pensylwanii, autor książek, twórca teorii wyuczonej bezradności i jeden z najbardziej znanych zwolenników psychologii pozytywnej, wychodzi z założenia, że pozytywne nastawienie jest bardzo ważne dla bycia szczęśliwym, ale wymaga od nas pracy, zaangażowania i wytrwałości, bo efekt będzie zauważalny po jakimś czasie. Starajmy się o pozytywne emocje i rozdajmy je. Łapmy szczęście, żyjmy tak, aby w naszych oczach ciągle była iskra. Ta wewnętrzna jasność z nas wypływająca czyni nas młodszymi, weselszymi, a co za tym idzie — przyciągamy do siebie ludzi. Rozpylamy niejako pozytywną aurę.
Szczęściem mogą być różne rzeczy. Największe są te — najmniejsze. Szczęściem może być wypicie kawy z przyjacielem, wyjście na długi spacer, pomoc sąsiadce, zagranie w grę planszową z dzieckiem czy wnukiem, „wyczarowanie pysznego dania z niczego”. Przeczytanie dobrej książki czy zetknięcie się dwóch uśmiechów na klatce schodowej.
„Cieszmy się z małych rzeczy, bo wzór na szczęście w nich zapisany jest!” – taki jest refren pięknej piosenki Sylwii Grzeszczak. I to jest prawda, że małe rzeczy, małe gesty przynoszą nam więcej satysfakcji, korzyści, radości. Dają nam prawdziwych przyjaciół, życzliwość ludzi.

Czytaj więcej: Darmowa i anonimowa pomoc psychologiczna – nie zwlekaj, skontaktuj się z profesjonalnym lekarzem


I na koniec krótki przewodnik po szczęściu:

  1. Mniej myśl – więcej czuj
  2. Mniej grymasów – więcej uśmiechu
  3. Mniej mów – więcej słuchaj
  4. Mniej oceniaj – więcej akceptuj
  5. Mniej się przyglądaj, oglądaj – więcej działaj i dawaj
  6. Mniej narzekaj – więcej doceniaj
  7. Mniej strachu – więcej miłości